Od Autora
Nie pamiętam, aby w ostatnim czasie ktoś napisał książkę adresowaną do Boga, który jest tak trudny do odgadnięcia w codzienności.
Nie uważam się za artystę, jestem poniekąd ogniwem systemu, zwykłym szarym człowiekiem, człowiekiem konkretnych czasów, które określają jednostkę. Te myśli ułożone w rym, to wyraz wiary i pewność ideałów serca, zakochanego w Sercu Tego, Który Jest i Który Siebie nazywa Miłością. Tylko Bóg jest w stanie ogarnąć wszystkie serca, a szczególnie bliskie są Mu te, które chcą współpracować z Jego łaską.
Tomik ten dedykuję zatem w pierwszej kolejności mojemu Bogu, który zarówno dla mnie jak i każdego kto kocha jest najlepszym Ojcem, Tatusiem, który rozumie bez słów, a w drugiej kolejności wszystkim ludziom dobrej woli, którzy na Ojcostwie Boga budują swoje ziemskie rodziny.
To tomik także dla ziemskich ojców, takich jak mój tata. Cóż znaczy mieć ojca i być ojcem? Na kim się wzorować, gdy brak lub nadmiar bodźców?
Życzę, aby każdy w tych tekstach rozpoznał samego siebie, każdy wszak z nas jest z Miłości stworzony i do miłości lub dla Miłości przeznaczony. Wykluczyć miłość z codziennego życia jest tożsamym z zaprzeczeniem priorytetów jakie stawia serce. Każde rozumne serce, które wie, że Bóg jest Miłością.
AKT
PIERWSZY
Adoracje serca
Zamysły
w improwizacjach
A priori
W macierzy rzeczy
w świata kulturze
maluje w sobie samym
na Twe podobieństwo
obraz
Ukochany Ojcze
w tożsamej naturze
Kim Jesteś
jaki Jesteś
gdzie Cię spotkać mogę
śladów szukam
po omacku
Ojcze
choć znaczysz mą drogę
niewidzialną obecnością
Uwielbiam Cię
W mym ludzkim
prostym sercu
Tyś
moją Miłością
piękna powołaniem
Tobie służę
zachwyt czyniąc
w Tobie
wszak Ciebie
WYBRAŁEM
od dzieciństwa na Przewodnika
ta zależność wciąż istnieje
Ukochany Ojcze
w tym cała logika
A posteriori
Dialogi z Ojcem
jak to dziwnie brzmi
to kreślone
modlitewną medytacją
odsłony dni
w których żyje
człowiek
Myślę
że każdy kto kocha
Ciebie
Ojcze
w Tobie ma mianownik
zrozumie porządek
tych aktów
w ich przenikliwości
że odkryje w nich
samego siebie
w relacjach miłości
A Miłość
to Ty
Ojcze
w wielowymiarze
nie tylko na krzyżu
na osiedla blokowisku
w graffiti na murze
sprayem spisane
wyznanie
że ktoś kocha
choć kochać nie umie
jednak ma staranie
takie moje rozrzewnienie
w Tobie Ojcze
wstępne rozpisanie
We wnętrzu siebie
Moja wieczorna modlitwa
Ojcze
podsumowanie dnia
Ty
w mej osobie
utkany sercem
a w Tobie
ja
utkany
z macierzystej
Boskiej wełny
Jestem
do Twej dyspozycji
Ojcze
pokorny
subtelny
Dzień ma swoje racje
swoje zaprzeczenia
dzień jak serce
sam dojrzewa
sam rodzi owoce
kreśli konotacje
Dzięki
Ojcze
za minione dni
za poparte racje
doświadczeniem
za chwile urocze
w Twym towarzystwie
o następne proszę
o rozmowy których kontur
rodzi dusza
o to co jest niewymowne
a co serce wzrusza
Cały Twój
We wnętrzu mojego serca
ten poemat piszę
to modlitwa zawierzenia
Tobie
i w Tobie
Ojcze
wypadkowa wzruszeń
Piszę go
Ukochany Ojcze
na Twą większą chwałę
bo Cię kocham
tak jak dziecko kochać Ojca umie
i taką zasadę
wyznaję
że dzielić się Miłością
to cud wśród natury
dzięki Ojcze
za priorytet
jaki w sobie odczytuję
zasiew Twej kultury
mimo moich ludzkich ograniczeń
wad i ułomności
Jesteś
tak mi bliski
tak realny
w codzienności
że opisać chcę
te widnokręgi uniesienia
Ojcze
w mej przemijalności
W medytacji nad sednem tożsamości
Zamyślam się
nad samym sobą
nad sobą
który jestem
Jestem stworzeniem
wolną osobą
określa mnie
czas i przestrzeń
Mam własne wzorce
dziedziczę prawa
kulturę i obyczaje
Byt sam
co kreśli ich wypadkową
jest szyty
jak płaszcz na miarę
Odnaleźć w sobie
tylko dla siebie
tożsamość swej złożoności
dzielić się życiem
miłością
wiarą
być stróżem praworządności
Oto Cię proszę
Ciebie
Który Jesteś
tak bardzo mi podobny
co mieszkasz w chmurach
czystego błękitku
Wszechwładny
a pogodny
Ad Rem
Rozmowy z Ojcem
rozmowy
uczciwe
Ojcowskie dialogi
z ukochanym synem
w tożsamej naturze
wielobarwne przebóstwienia
w odsłony kulturze
bytu
i osoby
w pierwiastkach
do potęgi entej
zawsze podniesionych
Jak to dobrze
w Twych ramionach
Ojcze
być ubezpieczonym
trwając w afirmacji
Jestem gotów
na wymierny owoc
Ojcze
tychże konotacji
W myśli gradacji
Układam myśli w zdania
nadaję im gradacje
romantyzm
w melancholii zdroworozsądkowej
rozkochany
tworzę ich animacje
W embrionach własnego Ego
zamysły czynię nad życiem
określa mnie
czasoprzestrzeń w algorytmie
pejzaż pobożnych życzeń
spełnienia żądnych
w Akcie
Jestem
Ty jesteś
My jesteśmy
a to najważniejsze
relacje niedwuznaczne
łączą istnienia wątki
tworzymy własną nić porozumienia
Dobry Ojcze
Bieguny
i Przylądki
W godności osoby
Królu Święty
Ojcze
Boże
zanim głębiej się ukorzę
przed Tobą
w zachwycie
w medytacji
nad wzruszeniem wypowiedzi
jak piękne jest życie
wiedz
że Ciebie wybrałem
od mojej młodości
zaufałem Tobie
wiem że
Jesteś
Który Jesteś
masz godność
w osobie
a we mnie
potencję
wiem
że znasz
o życiu prawdę
życia kwintesencję
Obraz w obrazie ukryty
Jaki Jesteś
wiem to
Ojcze
Biblia to nakreśla
Jesteś
ponad czasem i przestrzenią
mezosfera
stratosfera
Ciebie
nie określa
Jesteś bytem mi tożsamym
ja
tożsamym Tobie
co dnia wątki
Twej natury
odnajduję w sobie
Jesteś Panem
Jesteś Bogiem
i Ojcem
zarazem
taki obraz Twój maluję
przed jutra ołtarzem
….przez wiary dziedziczenie
Królestwo Boże
Ojca Królestwo
gdzie nie ma panów
i niewolników
nie ma ryzyka
rozpaczy krzyków
a trwa jedynie
wolność miłości
miłość prawdziwa
w serca wolności
gdzie Raj
kreślony cudem istnienia
bogactwem więzi
zawartej w zdaniu
że więcej dobra
w afirmowaniu
niż w kalkulacjach
zimnej sprawiedliwości
Dziękuję Ojcze
w przenikliwości Twego spojrzenia
za tę wypadkową wartość
wnętrza światłocienia
W kontemplacji nad Dobrą Nowiną
Mówisz mi Ojcze
w świętym Dniu Pańskim
że do winnicy zaprosiłeś braci
jak pisze święty Łukasz
w Ewangelii
jeden nie chcąc
przyjął jednak zaproszenie
drugi się zatracił
gdy przyznał
w pysze serca
swoją aprobatę
lecz na piedestale
odpowiedzialności
uwielbił prywatę
i wzgardził
Tobą
Ojcem Kochającym
Jak daleko
jesteś posunięty
Ojcze
w DZIŚ
oceniającym
postawy człowieka
To jak umiar
bez umiaru
jak echo
bez echa
Ojcze
Kocham
i rozumiem Ciebie
Serce Twe Gorące
wobec każdego
nawet kiedy rani
Twoje serce
ma potencjał twórczy
w miłości
bez granic
każdego kto w potrzebie
płaszczem obejmuje
moje serce
w wypadkowej postaw
na Nim się wzoruje
W semantyce lub metasemantyce
W nocnym rytmie polemiki
w przekreślaniu
statystyki wzorców
pytam Ciebie
Ojcze Święty
jak to jest
że niewielu
z ziemskich ojców
dorównuje Tobie
jak niewielu z nich
osiąga wzorce
w obliczach pochodne
Twej miłości
Jak to jest
wiesz pewnie Ojcze
pleni tylularii
Boskiej szczęśliwości
Dobry ojciec
wie to każdy
jest odpowiedzialny
jest przewidywalny sercem
w intelekcie
kochający
chociaż twardy
w wymaganiu
od siebie
na pierwszym miejscu
od dziecka pomału
nie od razu
na szczyty ambicji
Zanim ojciec się opowie
w konkretnej decyzji
rozważa
nad dobrem
kochanego dziecka
Ojciec czuje
tak jak matka czuje
kiedy spada łezka
a kiedy nirwana
w powietrzu wisi
jak na włosku szczęście
Przyszłość dziecka
jej kształt
i wypadkowa rytmu serca
ma tu miejsce pierwsze
W integracji korelującej
Mówisz Ojcze w przytuleniu
do serca rzecz jasna
że gdy stawiasz
dziecka obraz
jako wzorzec
jawi się okazja
na odnowę świata
na postaw odnowę
Dziecko
zwłaszcza gdy nabroi
gdy czeka na karę
wie
że kiedy mądrym
dobrym sercem
Ojciec się wykaże
będzie kreślić
plan poprawy
dziecięcym ołtarzem
Dziecka obraz
to niewinność
naiwność zarazem
ale taka ufna
szczera
wzorcem Ojca podparta
jak latawiec na sznurku
na błękicie nieba
dziecka obraz
to i Ojca wzorzec
choć wie każdy
jak na wietrze
powiewa proporzec
Mieć w Ojcu piedestał
Niebo na oścież otwarte
błękitem kolorytów
barwne
w konstelacji
obraz świata
jego przestrzeń
kreślona w abstrakcji
jest początkiem
odkrywania dziecka
w poznawaniu
Dziecko uczy się
kultury bycia
w talerza lizaniu
w niegodnym zachowaniu
przy stole nakrytym
gdzie jest splendor dostojeństwa
w manier znakomitym
kodeksie
który kreśli obyczaje
dorosłego świata
na wiosce
i w mieście
Dziecko
nie zna konwenansów
nie zna priorytetów
nie zna wielkich tego świata
ich autorytetów
Dziecko ma piedestał
w Ojcu
w Nim upatrywanie
Decyzyjność
i wybory dziecka
z życia oswajaniem
mają powiązania
Ojciec sam jest projektantem
dziecięcego zdania
przestrzeni w konturze
tego co jest spójne
co tożsame
w dziecięcej naturze
i w Ojcowskim akcie
choć to tylko
nieformalne zamyślenia
Ojcze
słowne spekulacje
Z dziękczynieniem u żłóbka
W bezbronnym dziecku
rodzisz się
Ojcze
w stajence
w zaufaniu
do matczynych dłoni
swe ręce dziecięce
wyciągasz
i wkładasz
w jej dłonie
by zbawić świat
tak dzieje się co roku
Ojcze Ukochany
od tysięcy lat
Dziękuję
że rodzisz się we mnie
dojrzewasz
dorastasz
dziękuję za to
że mnie tworzysz
kierunkujesz
zwłaszcza
gdy przerasta
bagaż codzienności
dziękuję za Twój autorytet
Ojcze
w dziecka dostojności
wszak i ja dzieckiem jestem
w swej małostkowości
Taka myśl mi przyszła
taka się zrodziła dzisiaj
Ojcze
w głębi intymności
Dopowiedzenie
Intymność
to wnętrza
hiperbola
całościowe doświadczenie
jak i funkcja okresowa
w trygonometrii układu
to współrzędna
która tworzy grawitację
która w wiecznym trwaniu
póki trwa istnienie
jest przyczyną sprawczą rzeczy
Intymność
to konstelacja osobowa
odniesień limesy
Na początku było Słowo
Cóż znaczy Słowo
w słowach
i w słowie
cóż znaczy
Ojciec
w jednej osobie
a zarazem
w bycie troisty
w Troistej naturze
Pan wszechświata
w jednej formie
iloraz w kulturze
racji i decyzji
Taki Rodzic
mej osoby
fakt to oczywisty
W ikonach osoby
Tak myślę Ojcze
jak to możliwe
że świat Cię nie chce
świat ignoruje Twoją obecność
a światem
są wszyscy ludzie
Ojcze
to ludzka społeczność
Oczywiście są religie
wyznawcy i święci
są monarchie tego świata
dostojni i wielcy
są kodeksy
priorytety
zachowań morale
a wiara
jak dom bezpieczny
wzniesiony na skale
określa ich postawy
Świat mój Ojcze
jak pamiętam od dzieciństwa
nie jest doskonały
nie jest wierny
Twej ikony
To zamysły chaotyczne
Ojcze
myśli bez kontroli
ale i reakcje
które tworzą
codzienne emocje
to wszak moje zapytania
o sens życia
Ojcze
wynurzenia nocne
Widnokręgi Ojca
Moja duszy grawitacjo
mój ekosystemie
dlaczego mi podajesz
tajemnice w swych arkanach
bym czytał subtelnie
i subtelnie odpowiadał
na treści zawarte
Wobec tego
co stanowi
PRAWDĘ
o człowieku
a co blichtru żartem
choć urasta
do entej potęgi
skąd mam czerpać
Ojcze
odpowiedzi
Twoje widnokręgi
odczytywać w świecie
który dławi się
i często dusi
w Życia kabarecie
Skąd mój Ojcze
wziąć priorytet
wypadkowej wzorca
całokształt odniesień
między kresem
i początkiem
Powiedz Ojcze
gdzie tkwi sedno tejże sprawy
jaki w tym porządek
Miedzy przedrostkiem,
a człowieczeństwem
Ojcze ukochany
moje Nieustające Objawienie
Bratnia Duszo
barwna w światłocienie
w kontrasty
i polemiki zdobna
Piękną myśl wyrazić
Tobie pragnę
dzisiaj
w słowie
Ojcze
Myśl moja czcigodna
Nie myśl
że mam tylko
koziorożca rogi
a w kopytach
mam podkowy
na piersiach
ostrogi
i dzwonki
do pary
jestem często
tak jak zając szarak
pokorny
ubogi
lub wiewiórka w lesie
co na drzewo
gdy się boi
pnie się
w błyskawicy tempie
jestem jaki jestem
choć stworzony
na Twój obraz
i Twe podobieństwo
Ojcze
ujmując subtelnie
rzecz
materię
w Bycie
jestem jaki jestem
częściej słaby
niż bogaty
w siłę świata
Ojcze
w globalnym kryzysie
Biorytmy w kalejdoskopie
Kim jest człowiek
to pytanie zadał już psalmista
raz zaprzecza
pesymizmem człowiek
a raz optymista
w Twym obrazie
Człowiek wszak
odmierza biorytm serca
życia kalendarzem
kreśli zachowania
Powiedz
Ojcze
tak uczciwie
czy wolność
wpisana jest
w nasze wybory
czy horyzont to bezkresny
widnokrąg kreślony
Twoją ambicją
Pytam Ojcze
a Ty odpowiadasz
we mnie intuicją
kiedy nad decyzją
zamysł tworzę
Mam nadzieję
że się jeszcze bardziej
w tym eseju
Ojcze
przed Tobą
otworzę
Zależności intymności
Dojrzałość dziecka
Ojca dojrzałość
w osi współrzędnych
wspólna tożsamość
Ojciec
nim stał się
odpowiedzialnym
pierwej
był dzieckiem
psotnym
figlarnym
Dziecko się uczy życia
życie podpatruje
wyciąga wnioski z faktów
osobę kształtuje
nadając rysy
na splot dorosłości
gdy ojcem się stanie
w niepowtarzalności
Neologizm niekonwencjonalny
Zależność współproporcjonalna
w czasie
i w przestrzeni
przenikliwość
racji bytu
atomów
w tworzeniu akcji
endorfiny przepojone szczęściem
grawitacje na murze
gdy świat
kreśli konotacje
w codziennej cenzurze
Mówisz mi Ojcze
że to podstawa
oceniać sercem
świata tworzywo
serce wszak
jest mianownikiem populacji
to życia ogniwo
słabe
wobec inwektyw racjonalnych
Mądre serce
w barw palecie
niekonwencjonalnych
odnajduje
i odkrywa więcej
niż świat oferuje
serce wszak
w odsłonie Biblii
catarsis zwiastuje
gdy się przejmie rolą
nie koniecznie jednak
każdy człowiek
godnością
i wolą
odnajduje tu siebie
w Krzewie
który płonie
chociaż się nie spala
odgaduje swój egoizm
Ojcze
świat pojmuje Ciebie
jako neologizm
w tym świata podstawa
w wyborach
bez przemyślenia
Ty wiesz wszak najlepiej
Ojcze
jak wielu
istnienia
nie docenia
jak wielu
pojmuje wiarę
jak iluzję
Pytanie
kto z nich obejmie
Ojcze
Boską ojcowiznę
Poeta w dziecku
Dziecko w poecie
Korelacje
degustacje
zachowań improwizacje
ośrodkowe
niemiarowe
serca spekulacje
wybory w oparciu
o schemat iluzji
telepatie natchnień chwili
w konkluzji decyzji
pytania
o to na co stawiać
czego wymagać od siebie
czego nie pomniejszać
o to co nakreśla
samo życie
Ojcze
jego barwny pejzaż
i barwy palety
Powiedz Ojcze
co jest Twej odsłony
tożsamością
pytam jak poeta
ale też
jak dziecko Twoje
które w wieczornym pacierzu
w zawierzeniu serca
ufnie składa dłonie
Polemika
Można się spierać
Dobry Ojcze
o to
co jest ważne
co wytyczną
priorytetów
co znika
w marazmie
malkontencji
co odkryciem
szczęśliwego świata
a co w niepamięci
uschnie
jak kwiat bez wody
co człowieka kwintesencją jest
Kochany Ojcze
godnością osoby
Nie liczę dni….
Okręgi światłocieni
przejrzyste
Ojcowizna w synu
jako akt twórczy
to poniekąd Raje Utracone
nie pokarm przepiórczy
dla Izraela w drodze
Czy te myśli
Ojcze
we mnie
kreślisz
ku przestrodze
Odnajduje ślady Twoje
wokół mnie
w sobie
jesteś gościem wyjątkowym
w postawach
i w Słowie
Jesteś wszędzie
w każdym calu
i nigdzie zarazem
Taki obraz
kreślę Ojcze
serca kalendarzem
Czym jest ojcowizna
Są ojcowie ziemscy
ojcowie rodziny
są ojcowie narodu
systemów krainy
we wzorców zamkowych
bogate komnaty
są morale
w konstytucjach
statusów schematy
Pustką nie może żyć
dusza człowieka
którą co dnia
rzeczywistość
kształtuje
urzeka
nadaje kierunek
określa współrzędne
komu dać
w hierarchii bytu
miejsce pierwszorzędne
Kim jest Ojciec
w tym wymiarze
czym czas
i świadomość
kim jest syn
jego pytania
o sedna tożsamość
czym natchnienie
w wielu wątkach
racji aksjomaty
wynurzenia
wielkich tego świata
nad kubkiem herbaty
w kształcie
i w naturze
czym przewodnia dłoń
co zaprowadzi
ku wyższej kulturze
odniesienia
to pytania retoryczne
Ojcze
bez dopowiedzenia
całokształtu
to iluzji konotacje
pozbawione żartu
Tak sercu memu bliski jesteś
Tak wiele pytań
Miłości
która jesteś we mnie
Tak mało odpowiedzi
Boże utajony
Ty Który Jesteś
horyzontem
w świecie rozpędzonym
Wyniszczać się
dla Ciebie
to Cię adorować
to szukać
Twoich śladów
w dniu powszednim
to nie spekulować
karmiąc serce egoizmem
noszę wszak
pod sercem swoim
Ojcze
Twoją podobiznę
Na drodze wzrastania
Wstrzelić się
w krąg dostojności
w prealiculum vitae
indywidualności
znaleźć punkt
w idei rzeczy
być
jak piszą to poeci
świętości przykładem
naśladowań wzorcem
tak by każdy
kto mnie spotka
na drodze wzrastania
zachwycił się
Ojcem
w najczystszej postaci
Powiedz
jak pogodzić
Ojcze
w społeczeństwie
siostry me
mych braci
W subiektywizmie poznania rzeczy
Piedestały
ideały
w wielu wątkach
w sposób doskonały
utrwalone
wyrażone zdania
że istota
tkwi w szczególe
świata pojmowania
tak jak dziecko świat rozumie
Być jak dziecko
wie to każdy
ale czy bohater życia
jako rodzic
jako człowiek
w bezimiennym tłumie
chce być dzieckiem
w sobie
ale takim
bez przeszłości
To zostawiam
do rozwagi
Tobie
Królu nad Królami
przy stopniach ołtarza
w myśli intymności
Pytania bez odpowiedzi
Receptory odbioru
progi świadomości
przenikliwe endorfin
w serotoniny upojalności
nektaru w doświadczeniu
raz iluzji
raz sedna pucharu
w konkluzjach nad zamysłem
nad sensem
lub w sensu braku
to pytania
które stawiam jako człowiek
w zgadywaniu znaków
które stawiasz
na mej Ojcze drodze
to pytania co zostają
nie do rozpoznania
na poznania ścieżce
to jak lekcje
w których dzwonek
przerywa prelekcję
W bilansowaniu proporcji
W bezpiecznym porcie
móc się zatrzymać
na chwilkę odpocznienia
odetchnąć bryzą rozpromienioną
mozaiką światłocienia
trwać w afirmacji świata przestrzeni
niczego nie żałować
cieszyć się chwilą
smak czerpać z chwili
życiem się delektować
Nie liczyć zysków
w bilansowaniu
proporcji nie markować
szacunek mieć
do własnych priorytetów
bez schematów kreować
istnienia semantykę
wszak wokół nie ma takich portów
takich zatok
Ojcze
bogatych w poetykę
W natchnieniu istnienia
Kto się Ojcze
zna na znakach
wie w kompasie
gdzie Itaka
gdzie bez granic szczęście
Jak to dobrze
ukochany Ojcze
Tobie pisać wiersze
Jak to dobrze
Twoim wizerunkiem w duszy
pisać poematy
zachwycać się
Twym Bożym palcem dobrym
gdy słońce
w regaty uderza
Jak to dobrze
mieć horyzont głębi
wśród pasma wybrzeża
prowadzonym być jak tancerz
przez partnera w tańcu
odmierzać chwile
jak dusza w różańcu
odmierza istnienie
Jak to dobrze
Ojcze Ukochany
w Tobie
mieć natchnienie
w Tobie tworzyć
tworzyć z Tobą
być tożsamym
z Twą osobą
z Twoim wdziękiem
z Twoim licem
w jednym
serca rytmie
jednostajnym
z miłosnym odkryciem
całej Twej postaci
Jak to dobrze
w Twoim Ojcze Słowie
intelekt wzbogacić
Odsłony blichtru
Objaw mi się
Ojcze
uczyń cuda dla mnie
ale nie te tuzinkowe
w realiach oparte
w szarej codzienności
Spraw
i tu litania świata
w interesowności
co Ty dla mnie
ja dla Ciebie
tak by stąpać
w siódmym niebie
bez własnego wkładu
Podziel się refleksją
Ojcze
nad sednem wykładu
Świat chce szczęścia
w swych mirażach
świat ma wstręt
wobec ołtarza
świat nie lubi kompromisu
świat ma wachlarz
swych kaprysów
ale Ty
z Twym Dekalogiem
stanowisz
zawalidrogę sukcesu
taka mała aberracja
w poznaniu
adresu nieba
nie dostrzegać Stwórcy
patrzeć
krótkowzrocznie
w oparciu o własne wyrocznie
wyrażając sądy
nad istnieniem sensu
gdy się gubi
ludzka dusza
w oparach nonsensu
Czyż to Ojcze
Ciebie
nie dotyka
to Ciebie
nie boli
niech iloraz
tychże postaw
akt drugi odsłoni
Byś trwał zawsze we mnie
Nie proszę Cię
Ojcze
o gwiazdkę z nieba
nie proszę Cię
o niemożliwe
rzeczy do spełnienia
proszę jedynie
byś strzegł mej duszy
bym nie zadawał bliźnim
cierpienia katuszy
a skoro bliźnim
to też i Tobie
Który się nie mieścisz
w mej poezji
w polemice słownej
Proszę Cię
Ojcze
w pierwszej kolejności
byś strzegł
morale mego serca
prostoty w ufności
jaką darzę świat
proszę
byś był Twórcą
mych decyzji
mych wyborów
wraz z upływem lat
byś był drogi towarzyszem
łańcucha ogniwem
byś był zawsze
Ojcem Kochającym
Miłości tworzywem
Ad majorem Dei Gloriam
Na większą chwałę Boga
na większą Ojca chwałę
niech słowa zapisane
w drugim
w trzecim akcie poematu
w sprzeczności
z banałem
z blichtrem
i iluzją
będą dla każdego
kto słowa te odczyta
własnym sercem
miłosną konkluzją
uwielbienia
Niech słowa te odkryją
co jest przeznaczeniem
każdego
kto wierzy
pomimo cierpienia
które tak trwale wpisane
w ścieżki codzienności
niech odkryją społeczności
jak również jednostki
jaki bezmiar dostojeństwa
kryje ołtarz
Hostia w swej godności
i krzyż Zbawiciela
To wszak tylko ludzkie słowa
które
Słowa
są odsłoną
pierwiastki istnienia
AKT DRUGI
Medytacje
w serca adoracji
Kreacje cierpienia
W czujności Adwentu
Świat w oczekiwaniu
Twego narodzenia
zdobny we wzorce
w wewnętrzne pragnienia
przemiany siebie
w osobowości
by przyjąć Ciebie
Ojcze
Który Jesteś
w całej dostojności
A później wigilia
łamanie się chlebem
w zamyśle
nad z Tobą zespoleniem
ostatecznym przeznaczeniem
w zachwytu przestrzeni
w świętym
w Tobie rozkochaniu
pomiędzy świętymi
I choinka z prezentami
i Mikołaj z życzeniami
i radość taka inna
jak zazwyczaj
i tak bliski
moralitet Ojca
i Jego obyczaj
W dziecka dostojności
Już śnieg prószy
dobry Ojcze
już nastają wiatry
a za chwilę
każdy napotkany człowiek
Ojcze
będzie sercu bratni
już kończą się Roraty
z czterema świecami
i zaprasza Cię
krąg wiernych
Ojcze
byś pomiędzy nami
był na ten czas opłatka
w choinki ozdobie
niech Cię każdy
ma możliwość
adorować Ojcze
odkryć Cię
w osobie
drugiego człowieka
niech trwa wszem i wobec
Ojcze
prawda Twej miłości
tak jak wierna rzeka
trwa w korycie
niech świat pozna
wartość Twej miłości
którą zdobi
w dostojeństwie
niewinnego dziecka
Chrystus
Pan
Zbawiciel
Refleksja nad samym sobą
Najpiękniej w konfesjonale
Ojcze
i ja mogę być
Ojcem
kiedy serce
po obydwu stronach
jak lawa gorące
Kto mnie upoważnił
do wyroków
jeśli nie Ty
Panie
kto mi dał tak bezkresne
sercem rozumienie człowieczeństwa
Tobą rozkochanie
Kto mi dał
wgląd do sumienia
abym je kształtował
kto mej formie
nadal kształty
usystematyzował kroki
bym mógł
tak jak
Ukochany Ojciec
rozdawać obłoki
wskazując ścieżki zbawienia
bym się orientował
jako Ojciec
i penitent
w jednym
na fali tworzenia
kreacji Miłości
w słowie
i w postawie KOCHAM
w ich przenikliwości
Zwierciadła duszy
Ludzkie oczy
w wielości racji
w postrzegalności rzeczy
dusz zwierciadła
w nich zawarta
prawda o człowieku
to jak pewna karta w pliku
zanim będzie wyłożona
wobec puli
o którą gra warta
w gradiencie
parabolicznych wyznaczników
gdy serce w liryku
jak i w dramacie
pyta siebie
jaką kartę ma przeciwnik
w talii majestacie
w której po pobraniu wątka
nowe odkrywa układy
Życie
to gra warta znacznie więcej
niż kart inicjały
Trudne do odkrycia
Patrzę w Twoje oczy
Ojcze
w nich dostrzegam siebie
jak to dobrze
być za życia doczesnego
Ojcze
z Tobą w małym
własnym
siódmym niebie
w Tobie mieć wytchnienie
Jak to dobrze
Twój całokształt
w głębi serca adorować
w Tobie mieć natchnienie
i natchnień wizualizacje
jak to dobrze
wnikać w Byt
mój dobry Ojcze
znać co oczywiste
co przejrzyste
ale i trudne do odkrycia
gdy firmament ludzkich losów
kształtuje źrenica
w obrazie
i dźwięku
w ilorazie
w tożsamościach
obcych Twej kulturze
Ojcze
sprzecznych
z Twym Ołtarzem
w miłości obdarowaniu
w konstelacjach
między za i przeciw
Ojcze
w świata kreowaniu
na jednostki przykładzie
w zaprzeczeniach pierwowzoru
decyzjach w plejadzie
Kielichy goryczy
Emanuel
Adonai
Ojciec
Pan
Ten
Który Raj opuścił
by zbawić człowieka
Który pełen ran
pierwszy ukazał światu
czym jest krzyżowanie
i godność cierpienia
Który
drogą doczesności
także mnie prowadzi
ku pełni zbawienia
Ojciec
który obraz ma
w swym Synu
Syn
w Ojca obrazie
i świat
niby ich pochodna
bogaty w miraże
i wątki z cierniem wplecionym
w rąbek tajemnicy
w zapytaniu retorycznym
nad istnienia sensem
w kielichach goryczy
Jaki jesteś Ojcze
Jesteś Ojcze Oceanem
nie falą
która go określa
też nie kroplą
która tworzy pianę fali
nurtem
w kompozycji całokształtu grzbietu
ani spectrum molekuł
składających się siłę przypływu
zachwytem w bezdechu
Jesteś nieodgadnionym lądem
zagadką w tworzeniu grawitacji
w Biblii
Twoja jest odsłona
w słownej spekulacji
autora
piszącego pod natchnieniem
Jesteś kresem i początkiem
Ojcze
moim przeznaczeniem
Floro i Fauno
Floro i Fauno oceaniczna
Źródle
i w rzeki korycie
Wodo Krystaliczna
wielobarwna przestrzeni
konstelacjo światłocieni
cudowności w liryce
w psychosomatyce
w algorytmu retoryce
i w metafizyce
odniesienia
do życia
i jego wymiarów
na kanwie istnienia
widzę w Tobie
wszystkie te gradienty
Ojcze Ukochany
dyrektyw tworzenia
W pokusy impulsach
W poszukiwaniach odpowiedzialności
jeszcze przed decyzyjnością
w indywidualności jednostki
świadomej
samej siebie
w zapytaniach
jak być w małym
własnym niebie
gdy serce
w potrzebie
podatne pokusie
i w pokusach silne
jak też
w bezradności postaw
tych co upadają
żyjąc nierozumnie
Czym jest wir
emocji żądny
natchnień
w inspiracji
czym podatność na impulsy
schizofrenia wnętrza
w grzechu
spectrum racji
w zamyśle nad tym
czy warto
zamęt siać w sumieniu
w kompromisie
między tym co święte
co nie święte
Ojcze
w niedopowiedzeniu
W możności tworzenia
Jak nie zwieść się reklamom
Ojcze
w billboardów iluzji
jak odróżnić plewy
od zdrowego ziarna
w tym
co zdolne
nas poróżnić
zakłócić relację
jak pokusy
móc wewnętrzną siłą opanować
poddać je w negacje
zaprzeczenia
tylko Ty
masz taka siłę
Ojcze
w możności tworzenia
a człowiek jedynie w tej kwestii
może czerpać wzorce
jak samemu
na Twój obraz
i Twe podobieństwo
jak Wschodzące
Słońce Sprawiedliwości
uczyć się
być w swych promieniach
odniesienia do człowieka
dobrym i szlachetnym
Ojcze
w pierwiastkach miłości
Co tak naprawdę jest ważne
W kolorowym świecie
który mnie określa
Ojcze
jestem
rozkochany
wręcz
rozmiłowany
a zarazem
taki sobie niepoznany
i nierozpoznany
w osobliwym
kloszarda przebraniu
gdy przy kiosku
czytam prasę
Ojcze
o tym
co jest w świecie
ważne
co w świata zwyczaju
Jesteś
i Ty
w świecie mym obecny
Ojcze
w niedopowiadaniu
gdzie
i kiedy jaśnieje
Twe Boskie oblicze
obecność Twą wszak
wyczuwa
wirtuoz
zwany sercem
w Sercu
Tyś Zbawiciel
w wielości odniesienia
Tylko ten
kto mądrym sercem
szuka Twoich ścieżek
Ojcze
w Tobie przebóstwienia
upatruje sens
wie
że życie
to serca priorytet
i priorytet duszy
i w tym cała rzecz
W wichrach niepokoju
Móc powiedzieć
by ustał wiatr
co duszę niepokoi
co konary łamie
w parku przy podwórzu
co sprawia
że serce drży z nim i w nim
jak liść
który o swe położenie
o istnienie swoje
lęka się
i boi
Móc tak powiedzieć z mocą
aby to się stało
chcieć tak świat kreować
Ojcze
tęczą doskonałą być
Twoją postacią
w człowieczeństwa koronie
taki pacierz ślę Ci dziś w podzięce
Ojcze
w Tobie moje dłonie
ufnie przytulone
rozkochane w Tobie
Twoje człowieczeństwo
jest rozmiłowane we mnie
Ojcze
Ty w mojej osobie
na obraz i podobieństwo
tworzysz moją niszę
choć na pozór
nic nie mówisz
w rozkrzyczanym świecie
zachowujesz ciszę
Być człowiekiem
Jak wiele barw
w Tobie
Ojcze
jak wiele tęcz cieni
we mnie
jak daleki jestem
Twoim ideałom
Ojcze
ujmując subtelnie
wychylenia serca
które wiecznie tęskni
które szuka niszy
bezpiecznego odpocznienia
Ojcze
w bezkresu nonsensach
usprawiedliwienia dla siebie
serce wszak
chce być kochane
Ojcze
kochania jest pełne
Tworzywo
jest w Tobie
Ojcze
tworzywem
ja jestem
określa mnie
jak to już wspomniałem wcześniej
czas
a doczesnością zmysł
kształtuje przestrzeń
i tak pytam
jako pył istnienia
co zamysł czyni nad sobą
jak to trudno
być człowiekiem
Ojcze
tak bezpardonowo
ujmując sprawę
wyrażając przy tej słownej konwersacji
z Tobą
na progu Adwentu
oddając Ci uwielbienie
psalm chwały
pisząc w podzięce
za cud istnienia
w podatności
na dramaty serca
nostalgie
zranienia
które określają
to co mnie stanowi
Niewątpliwie
prawd
którymi serce się kieruje
Ojcze
tych nieodgadnionych
nie zrozumie
nikt
kto sercem
świata nie postrzega
kto się serca swego boi
praw jego wystrzega
ich nie adoruje
ktoś kto w sercu ma
egoizm
egocentryzm
kto nie afirmuje
całokształtu rzeczy
a jedynie dba o swą wygodę
Ojcze
próżność
priorytety
podniesione
do absurdu wygodnictwa
w zaprzeczeniu
oczywistych rzeczy
kultury dziedzictwa
Ojcowizny testamentu
sprzeczności
w podążaniu drogą
co do nikąd wiedzie
co prowadzi ostatecznie
w wieczność
bez Miłości
Transcendencja w immanencji
W immanencji konstelacji
w ośrodkowych apriopracji
w spectrum rys
kreślonych życiem
malowanych osób
w konkretnym konturze
pytanie
zadać wypada każdemu
Ojcze
zadać pytanie
ja muszę
nawet mi wypada
nawet powinienem
o intymne tajemnice duszy
znajomość z cierpieniem
w relacji tej
wielowymiarze
w wątkach
które zdobią
wizerunek krzyża
tożsamy z ołtarzem
z kielichem
w małych komunikantów rzeźb zamknięty
ułożony szykiem
wojskowego priorytetu
w subtelnej zależności
zanim kapłan
w dostojeństwie go spożyje
w czystości
w wierności
nim go wcześniej
na ofiarę złoży
nim go konsekruje
by Go rozdać wnet
każdemu kto podejdzie
któremu brakuje
sił do pokonania drogi
Czy to Ojcze nie przypadkiem
za wysokie progi
tak z ostentacją
wnikać w byt
Pewnie nie
lecz ja znam serca prawdę
Ojciec
ma Miłość
jak nikt
A jest to Miłość
wymagająca
to nie miraż
nie dyrdymał
nie spekulująca
w nikąd
próżność
i prywata
nie samotna
sinusoida życia
blichtru aprobata
W granic przekraczaniu
Trawersuję
przebiegunowuję samego siebie
Ojcze
siebie
transcenduję
granice przekraczam
Nad mlekiem rozlanym
nad błędami
przegranymi
nie rozpaczam
Biorę się w garść
Ojcze
i dalej idę
odkrywać nieznane
Tak jak Ty
Ojcze
tak i ja
lubię mieć wewnętrzne priorytety
miłość w piedestale
w konstytucji
Dziwi mnie tylko świat
co Ciebie nie dostrzega
Ojcze
tak mądry
i huczny
w swym obdarowaniu
spijający niedorzeczność hedonizmu
ze swego pucharu
Dziedziczność bólu
Ojcze
w zamyśle nad Twą Ewangelią
nad Twym Słowem
do mnie dzisiaj kierowanym
nad doliną
w bezradności ciemną
gdy od Ogrójca
stąpasz ku krzyżowi
Powiedz Ojcze
co Cię w pierwszej kolejności
uderza
i boli
od człowieka co zadaje ranę
Ból
nie jest sprawą przypadku
to decyzje śmiałe
osoby w wolności
jest dziedziczną
pierwszych ludzi
w kryterium grzeszności
a więc swego rodzaju
nieposłuszeństwa
człowieka
który Twą koronę przyjął
w dostojeństwa obrazie
w testamentu dziedziczności
Powiedz Ojcze
co Cię zatem boli
w scen niedwuznaczności
Pytam się
Ojcze
jak dziecko pyta
pytam
jak człowiek
jak celebryta
Twego odbioru
jak gość
co honorowe miejsce
z Tobą
zajmuje u stołu
nie tylko Eucharystii
także samej jakże trudnej
roli życia
wiedząc
że mam w Tobie
Ukochany Ojcze
wielość
do odkrycia
Ścieżki, które wiodą ku zatraceniu
Na skraj przepaści
zdążają pokolenia
w drodze szerokości
gdzie wartości
nie ma żadnych
gdzie siła w próżności
i szczęście w mirażach
gdzie iluzja
w tańcu
i w zabawie
w bez wyrazu twarzach
Tak idą na oślep
bez autorefleksji
poddani
na bodźce tego świata
wierni ich sugestii
Na pozór szczęśliwi
w blichtrze ulotności
bez perspektyw
na ocean
w swym przypływie
Miłość w dostojności
Ciebie
Ojcze
Twego depozytu
niewrażliwi
na Twój wizerunek
w codzienności
Ojcze
kształt Autorytetu
Dziedziczność pierwszych Rodziców
Skażona naturo
grzechem pierworodnym
czemu pędzisz
na złamanie karku
w kierunku odwrotnym
do Ojca wskazówek
do Jego przestrzeni
czemu wolisz
ciemność
i balanse bieli
od kolorytu
w załamań kryształu
czemu wciąż
odkrywasz tombak
w Twych wyborach
wystrzegasz się
piedestału
jak ognia
jaka w tobie
tak naprawdę
drzemie siła
i czyja pochodna
Serce nie może żyć pustką
Jeśli nie Ty zdobisz
serce ludzkie
Ojcze
Boskim Swym Warsztatem
Ty Który Jesteś
Miłością wcieloną
duszy poematem
to kto ukrywa się
w zakątkach przestrzeni
kto kształtuje byt
w wyborach
Czyż nie wąż
co miażdżyć pragnie
Twoja piętę
Ojcze
podstępna osoba
która triumfować pragnie
w negatywnej afirmacji
w zaprzeczaniu tego
co jest piękne
w Tobie
Ojcze
w Biblii konfrontacji
Iluzje improwizacji
Świat kocha iluzje
jak kocha reklamy
lubi świat
improwizacje
w drodze
do zagłady
świat
lubi się karmić
mgławicy względnością
bez popartych
doświadczeniem Ojca
przykazań mądrością
Światem są wszak ludzie
jednostki konkretne
czasem to i społeczności
co dnia szarość wykazuje
to horyzont nieczułości
co dysharmonizuje
nuty
w pięciolinii życia
świat to człowiek
którym ja też jestem
Ojcze
nic tu
do ukrycia
Pejzaż nocny
Społeczeństw postawy
bogate w ignorancję
zamysły
improwizacje
nie koniecznie
Biblii ideały
by zbawiać świat
ale nie z Tobą
lepiej zbawiać świat
w miłości
tak
bezosobowo
bezprzedmiotowo
Ojcze
bez odniesienia
do WZORCA MIŁOŚCI
do Ojczyzny Widnokręgów
Twojej Boskiej
a zarazem
takiej ludzkiej
wnętrza intymności
tożsamości serca
Świat Cię
wnętrzem
nie postrzega
Ojcze
obcy mu
Kalendarz
Twojej aury w doczesności
Taki zamysł
mam dziś w sobie
Ojcze Ukochany
taki pejzaż nocny
Jak pisklę na skrzydłach Rodzica
Rozpięty na ramionach świata
człowiek
i Bóg w jednym
tożsamy
ze społecznościami
a jakże odmienny
w postrzeganiu
w ksiąg autorytecie
Ojciec
który dzieci
na swej piersi nosi
który
jak w notesie
zapisane ma ich imiona
Ten
Którego
za ziemskiego życia
zdobiła korona
widnokrąg spojrzenia
z perspektywy ciernia
w korelacji wzorca
w medytacjach
nad Ikony dostojeństwem
Ducha
Syna
Ojca
Uśmiech, jako wspólnot mianownik
W religiach świata
wspólny mianownik
uśmiech
promienny
szczery
pogodny
otwierający wszystkie drzwi
w rzeczy poznaniu
niezależnie
od warunków życia
kultury
czy kraju
w którym wzrasta populacja
Uśmiech
jest odsłoną semantyki
Ojca
to jak orientacja
wertykalno
horyzontalna
w myśli ułożonej
w zdanie
zrodzonej w liryce
Myśl
głęboko nieformalna
w psychosomatyce
w refleksji
nad lustrem kreatywności
Uśmiech
to wytyczna spontaniczna
duszy intymności
Świat Ojcowizny
Świecie Boski
Trynitarny
Wiesz
w Twym
Bycie Idealnym
w bezkresu wiecznego Raju
w kreacji tworzenia
jest taka nuta smutna
co zakłóca szczęście
w pierwiastkach istnienia
nuta mi tożsama
co określa wymiar
krzyża bezradności
w dwu jego ramionach
na których
Rozpostarta Postać
zanim w samotności skona
chce obwieścić światu
że tak jak świat
sam doświadcza
cierpienia
dramatów
tak i On doświadcza
cierpienia
od świata
który nie pojmuje Ewangelii
i nie w każdym
brata postrzega
a przekaz
Miłości o Miłości
traktuje ironicznie
będąc zakochanym
w swoim ego
i w konsumpcjonizmie
Sedno konstytucji
W chaosie
w patosie
we wrzasku
i w ciszy
Obraz Twój podobny
Ojcze
w kierunkowych niszy
W tangensach
cotangensach
w abstrakcji kreacji
w ośrodkowych ewolucji
Jesteś
moim prawem stanowionym
Ojcze
sednem konstytucji
ilustracji taktem
Obraz malowany
Twoim krzyżem
Ojcze
kreślę
drugim aktem
Krzyżem
którym ja oddycham
gdy znajduję
w sobie
Ojcowskiej korony zarys
w zmartwychwstań odsłonie
nad poranka zachwytem
nad promykiem słońca
nad czystym zeszytem
którym dusza się obleka
nad tym
co jest nieformalne
a co tak urzeka
Dzielniki
mianowniki
Bioreceptory
neuroprzekaźniki
mnożące się
za i przeciw
dzielniki
wspólne mianowniki
limesy funkcji
w plusie
i w minusie
zgadywanki
jaka wartość
liczby w cosinusie
medytacje
w pragmatyzmie
w algorytmie
Ojczyzny
i na obcowiźnie
wzorców
ideałów
instynktów pierwotnych
w chaosie bezładu
ujawnionych
w danej chwili
poznanych
nazwanych
Zapytania
w sinusoidach wzrostu
percepcji proporcji
w proporcjach rozkładu
W tych labiryntach
człowiek uwikłany
raz oczarowany
pięknem świata
częściej krzyżowany
w iluzjach błyskotek
w decyzjach
i w aktach
Nierozumny
wiarygodnej prawdy
Dekalogu
że sedno
w kontaktach tkwi
jak pełnia szczęścia
W imię jakiej pytam
prawdy
ołtarz Dostojeństwa
odrzucić od siebie
nie być jemu wiernym
znając prawdę
że Bóg kocha
że jest miłosiernym
W rozbłyskach gamma
W elektromechanice
w długości fali
i w jej sinusoidach
w życia melodyce
w rozbłyskach gamma
mocniejszych niż słońce
moje serce
rozkochane w Tobie
Ojcze
jak wulkan gorące
Wszechobecny jesteś
w przejawach natury
w apokaliptycznych wizjach
w mądrych księgach
w protonach kultury
w materii spoiwie
i w jej molekule
zdajesz się wypełniać
cały wszechświat
Ojcze
kreacji strukturę
Trudna codzienność
Odwiedzam ludzi
Ojcze
w szarych blokowiskach
nie rzadko doświadczają
krzyża bezradności
Niebiańskie zjawiska
dalekie ich weny
Odczytuję sercem
ich dramaty
nie schodzę ze sceny
Miasto moje
Ojcze
schematy utarte
lepiej stawiać
w Internecie
pasjansową kartę
niż ufać
w Twoją Opatrzność
chodząc do kościoła
Większość drzwi
zamkniętych
nieobecnych
albo
wrogich
Tobie
Ojcze
niechęć
w lokatorach
Co myślisz, Serce
Dialogi z Ojcem
co myślisz
Serce
gdy dzień
klamrą spinam
dłonie zaplatając
w podzięce
za opiekę
Stróża Anioła
w pierwszej kolejności
wiedzionego
Twą Boską dłonią
Ojcze
w szarej codzienności
dłonią Ojca
który kocha
który ma staranie
by osiągnął człowiek
szlachetnością postaw
Serca zmartwychwstanie
Co myślisz
Ojcze
nad taka ideą
czy nadzieję masz
że wszystkie społeczności
do tego dojrzeją
by Ciebie
odczytywać
w znakach krajobrazu
mieć wytchnienie
w Twoim krzyżu
i w Twoim ołtarzu
Jak się na to zapatrujesz
Ty
co czas określasz
będąc samą Transcendencją
która we mnie mieszka
która mnie kształtuje
wszak
i ja
jako osoba ludzka
Ojcze
siebie transcenduję
Dziękuję Ci, Boże
Niebieskooki
Boże mój
Panie
jest we mnie
myślę
nawet mam w tym pewnik
w Tobie
wieczne rozkochanie
SERCA
cudowne
rozkołysanie
jego biorytmu
w receptorze
Jesteś
Dobrym
Kochającym
Ojcem
dziękuje Ci
Boże
za sedna prawdy odkrycie
wszak
Tyś
Oblubieniec
mojej doczesności
DROGA
PRAWDA
ŻYCIE
PAN ŚWIATA
ZBAWICIEL
i TATA
który jak nikt
kocha
Pozostaje mi
za Tobą
zatem słuszna
Ukochany Ojcze
w prostocie
tęsknota
Pacierz, mimo wszystko
Mówię dziś do Ciebie
Ojcze
z wewnętrznym oporem
przytłoczony
zbiegiem spraw
nie planowanych
jak ból
przed porodem
Czasem serce
nie chce mówić
w sobie się zamyka
w zamyśleniu
gdzie jest prawda
w sercem świata postrzeganiu
jaka w tym logika
Mówisz serce
że na Sercu Ojca się wzorujesz
a praktyka życia
jakże inna od teorii
wykazuje
ze inaczej kochasz
i inaczej czujesz
w niedoskonałości
Jesteś serce
takie chwiejne
w kreacjach Miłości
w nieprzemijalności
pokoleniom pokrewne
piękne w niewinności
jak i trudne
do pojęcia
w grzechu uśpienia marazmie
w postawach
w wyborach
w aktów symulacji
Jesteś serce
tylko chwilą
którą czas markuje
bez improwizacji
Skarga nad Jakubem
Izraelu
narodzie mój umiłowany
Ty
któremu dałem przebić
własne serce
abyś pełen chwały
wiódł prym
kreślił racje
by świat odczytywał
w Twych wytycznych
Ojcowskie relacje
rzeczy przebóstwienia
TY
któryś nie odczytał
tabliczki mnożenia
w medytacji Słowa
krępując mnie powrozami
na krzyża ramionach
bez prawa głosu
który wciąż Mnie
oczekujesz
o ironio losu
Osnowa w życia kwintesencji
Pytania o krzyż
o sponiewieranie
odsłony cierpienia
ramion krzyżowanie
gdy serce pełne
zachwytów odkrycia
oścień śmierci
tu osnową
kwintesencja życia
Kto ma racje
kto iloraz wykaże
w inteligencji
kto jest gotów
dla idei
całokształt poświęcić
przeklęczeć
w ołtarzach
twarde klęczniki
kto jest gotów
do tej trudnej
konwersacji
z Ojcem
polemiki
Żertwo, ofiaro z życia
Misjo święta
co płoniesz we mnie
choć nie spalasz
powiedz
czym jest żertwa
czym ofiara
skoro ma
w swej złożoności
człowiek
krzyże do dźwigania
jaka w tym tkwi
Tajemnica
kiedy obraz nasz
podobny
jak oku źrenica
Ojcze święty
co w światłości mieszkasz niedostępnej
w tej w której
bliscy i dalecy sercu
w chorobie śmiertelnej
Tobie zawierzyli
czy i oni są szczęśliwi
miedzy szczęśliwymi
i czy w swoim krzyżu
byli Ci podobni
mając serce
na Twój wzorzec
rozumne
pogodne
rozkochane w różańcu
serce
które rwało się w kochaniu
jak kamień na szańcu
W tańcu Anioła Stróża
Myślę Ojcze
o Tobie
Anioły rozkochane Twą istotą
tańczą
w mojej głowie
a skoro w niej
to i w intelekcie
wzruszeniu poddany jestem
Ojcze
w synowskim dialekcie
To moja modlitwa
z Tobą
Boże
wewnętrzna rozmowa
którą
jako człowiek
i poeta
Ojcze
umiem ująć
w słowa
to moja
z Tobą konfrontacja
którą pragnę dzielić się
ze światem
w Tobie animacja
prezentacja Ciebie
i siebie zarazem
co markuje teksty
tego poematu
entym ilorazem
Zamysł nad Sumą Akwinaty
Boże Ojcze
Tatku
Panie
jak ja proch
i nicość
tak niedoskonałe stworzenie
mam mówić
o Tobie
jak mam obraz Twój
ukazać
w pochodnych osobie
jak uwrażliwić
na Twe postrzeganie
młode pokolenie
jak być spójnym
z Twym tworzywem
pierwiastkiem
w istnienie
przebranżowionym
jak być
mimo własnych wzorców
Tobą Ojcze
w miłość
roziskrzonym
promykiem
co się żarzy
co się spala
jak być
twórczo kochającym
w godności kapłana
ojcem społeczności
znając marność tego świata
smak przemijalności
Jaki jestem
Taki jestem
Ojcze
Dobry
Niepoukładany
Taki mądry
i niemądry
w serca szlachetności
w wypadkowych
wobec postaw
Wzór niedoskonały
nieodkryty
dla siebie samego
wciąż sobie nieznany
a stworzony
na obraz Artysty
Pantokratora
fakt to oczywisty
Taka ma osoba
i taki ja
w osobie
Tak dziś piszę
Tobie
Ukochany
Ojcze
zamysł czyniąc
w sobie
Ku doskonałości
Nie jestem ideałem
Ojcze
choć dbam o ideały
Pielęgnuję
w sobie
wzorce doskonale
i święte postawy
Nie jestem też marionetką
Ojcze
w życia teatrzyku
lubię rzeczy sam odkrywać
ich barwy bez liku
bogate
w palecie
czasem brzmi to tak
jak dobry żart
częściej
jak atomu jądro
Ojcze Który Jesteś
w świata kabarecie
Jestem trudny
w swej prostocie
Ojcze
prosty
w swej trudności
ale dążę
do samorealizacji
w dorosłości
ku doskonałości
ku z Tobą nirwanie,
taka moja w Tobie dziś
modlitwa
Ojcze
takie rozpisanie
W trudzie wieczornego pacierza
Czasami milczysz
Ojcze
ja milczę czasami
ołtarz
i krzyż
wspólne nam
w naturze
W odsłonach dnia
My sami
tworzący krajobraz
Ojciec
w synu
ma życie
w synu
Ojca obraz
Są jednak przypadki
i to jakże częste
że człowiek
gardzi Ojcem
trwając
w bezeceństwie wyborów
w jawności decyzji
zaprzeczając
woli Ojca
ojcowskiej spuścizny
Trybik z macierzy istnienia utkany
Prawda
i prawdy nią rządzące
to jak okręty
zdobne w żagle
migoczące
drgające
na wietrze
w falach
kołyszące się sterburty
prawda wszak
wyzwala
Ojcze
nurt w emocji
wartki
to co jest
subtelne
w sumieniu
i w rzeczy
odsłonie
Tyś jest
Ojcze
Drogą
Prawdą
Życiem
moim przeznaczeniem
w przebóstwień koronie
ja zaś
przemijalny
Pył Istnienia
powiedz
cóż ja mogę
jako trybik utkany
z macierzy istnienia
z prochu ziemi
którą także Ty stworzyłeś
Ojcze
któremu pacierzy skąpie
gdy Ciebie
nie widzę
nie słyszę
gdy zajmujesz jednocześnie
całą moją niszę
Noc jest we mnie
a wiatr za oknami
Ojcze
gałęzie kołysze
Na światów granicy spotkanie
Zatrzymać sztorm
uchwycić grzbiet fali
wichrowi dać wytyczną
aby stał się słabym
delikatnym powiewem
o ramię otarciem
zamiast trwogi przerażenia
całościowym wsparciem
osoby
co dorasta w doczesności
do świętej
pogody ducha
do spotkania
w innym świecie
Ojca
SYNA
DUCHA
Sztormem
jest cierpienie
wiatrem
stany serca
łagodnym powiewem
kwintesencja wnętrza
w harmonii
i ładzie
migawkowe Ojca
światłocienie
w codziennej plejadzie
W zaplataniu kręgu
Kim jesteś Chryste
Boże utajony
obcy algorytmom
czym algorytm
w swoim kunszcie
czym
serotonina w impulsie
we wdzięku
w uwielbieniu wzorcow
tworzywa kreacji
czym świat
w sednie konfrontacji
z Twoim lustrzanym odbiciem
czym jest zachwyt
nad Ojcowskim sercem
synowskie źrenice
w odkrywaniu piękna świata
wobec tego
co jest nienazwane
a co krąg zaplata
W krzyża polaryzacji
Polaryzacja krzyża
jak wykres
funkcji liniowej
metafizyka wnętrza
iloraz
ich wypadkowej
konkluzje tożsamości
bilbordy konkretności
w akcie
i w postawie
w oparciu
o wzorce
o wytyczne
odnośniki
w prawie
i wobec prawa
którym
serce żyje
to malunki społeczeństwa
jak spacer po linie
Przebóstwienia natury
Czym żyjesz serce
to ci się udziela
pytasz Serce
o sensowność
ludzkiego istnienia
w oparciu
o oścień śmierci
i cierpienia
o konkluzje tychże stanów
wątek przebóstwienia
Pytasz Serce
dnia każdego
rankiem
i w południe
kiedy słońce
kreśli tęczę
i kiedy
pochmurnie
obco
i nieswojo
pytasz serce
całym sobą
wieloistotowo
Być wiernym, po prostu
Błogosławieni
Ci
Twoi święci
za życia jeszcze
Ojcze
wniebowzięci
w błogosławieństw
właściwym odczycie
pozbawionym bohomazów
jak
w uczniowskim zeszycie
brak dysortografii
dobry patent
przyznam
Ojcze
mieć potencjał bratni
w Przykazaniu Miłości
rozświetlić
całokształt rzeczy
ojcowskiej intymności pejzażem
być Ci wiernym
w korelacji krzyża
przebóstwień ołtarzem
dla ludzi
ich kultury
ocenianym być
przez społeczeństwo
w pierwiastkach natury
stylu
i w tworzywie
wiem
niewielu się udaje
Ojcze
i temu się dziwię
Kim jestem
Kim jest człowiek
kiedy grzechem
samemu sobie
i Tobie
Ojcze
ranę zadaje
a potem
pyta Ciebie
Ojcze Miłosierny
gdzie
Twoje staranie
o dobro
i miłość
w świecie
czemu zamazane
nawet
niewidoczne
Boskie Twe oblicze
Dlaczego tyle zła
niesprawiedliwości
fałszu
kłamu
braku taktu
w indywidualności
Dlaczego
brak reakcji
z Boskiej
Twojej strony
skoro człowiek
Ci podobny
w mozaice ikony
W ośrodkowej wzorca
Czym jest ikona
Kto się pod nią kryje
czym jest tożsamość
w społeczeństw krainie
czym się zdobią serca
w odsłon lojalności
co jest sednem
nazewnictwa
człowieka
w wolności
w jego podobieństwie
do wolności Ojca
czy istnieje konotacja
w ośrodkowej wzorca
w jego piedestale
czym jest
lustro korelacji
w decyzji świadomej
w tym
co ją kształtuje
każdy tylko
dba
o swoje
swego oczekuje
w egoizmie
topiąc się
w ironii losu
w ubóstwień narcyzmie
w zapomnieniu
bądź w świadomej negacji
do Osoby
Boga Ojca
Ojca orientacji
przedkładając
własny wzorzec
obraz rozmazany
jak więc
Ojcze
nie być
w świecie
który nas określa
wiecznie krzyżowanym
w pierwiastkach istnienia
jak
być wolnym
wobec świata
który się
nie zmienia
nie dąży
ku Tobie
Świata
który także mnie określa
Ojcze
w postawie
i w słowie
W nut ciężarze
Śmierć
choroby
ból istnienia
twarze
pełne niespełnienia
z wyrazem smutku
w ust
grymasie
tak jak
ciężkie
ciemne nuty
w pudła kontrabasie
wypadkowość priorytetów
wykrzywione wzorce
funkcji liniowych
ich autorytetów
samotnia
w bezimiennym tłumie
kto to pojmie
Ojcze
jak nie Ty
co nas stworzyłeś
Ty
co mnie rozumiesz
W drodze donikąd
Dokąd zmierza człowiek
Ojcze
w czym
sens upatruje
skoro prawa
Tobie obce
bezsprzecznie szafuje
na ołtarzach
według swego wzorca
a potem się dziwi
że nie reagujesz
że tożsamość Ojca
nie istnieje
że jest tylko
teraźniejszość
i nic po niej
jedno pokolenie
które
ustępując następnemu
rozkład ma
w nicości
a wszak
każdy człowiek
chce doświadczyć
nieprzemijalności
W krzyża cieniu
Krzyżu święty
Tyś moją ochroną
barwą mego serca
jak i duszy
moją ośrodkową
krwioobiegu
i immunologii
moim spectrum
w postrzeganiu świata
w zachwytach
terminologii
odniesień
do codzienności
Jesteś kresem
i początkiem
mej indywidualności
moją nadzieją
na przebaczenie
tego czego zmienić
nie potrafię
czego
już nie zmienię
Jesteś moim oblubieńcem
moim zmartwychwstaniem
taki obraz
Ci maluję
przed Trzecim nazwaniem
tego poematu
tej modlitwy nocą
po wnikliwym wejściu
w siebie
w moją osobowość
Ojcze
gdy gwiazdy migocą
Piękny Ojcze jest świat
Świat
jest taki trudny
tak prosty
zarazem
jeśli kreśli się go
krzyżem
o poranku
nie gardząc
ołtarzem
ale mając w nim
kierunkową
to postrzegać
siebie
i siebie
wśród braci
wieloistotowo
W dźwiganiu bagażu
Odsłony bólu
któż je zliczyć zdoła
któż odkryje
jaki bagaż
dźwiga człowiek
w doświadczeniu życia
w konkretnych osobach
poddanych cierpieniu
w zapytaniach
czy po trudach doczesności
jest szczęście
w spełnieniu
siebie
czy jest niebo
które
Biblia opisuje
gdzie jak
w siódmym niebie
w doczesności
jest bez liku
tego
co upiększa osobowość
nie improwizuje
co nie jest próżności
poddane
gdzie są Twoje obyczaje
Ojcze
Boskie
Twoje Raje
W Tobie zmartwychwstanę
Wierzę
Ojcze mój
o to mam staranie
że Cię spotkam
gdy odejdę
z tego świata
w Tobie
zmartwychwstanie
moja dusza
odnajdę Ciebie
i Królestwo Twoje
w sobie
Sercem
co się wzrusza
W kwantów konstelacji
w niedokończeń słowie
i w Słowie
Wcielonym
chociaż Twa obecność
na tym świecie
który mnie określa
i zewsząd otacza
nie jest oczywistym faktem
to nieodgadniony
horyzont poznania
Jesteś
Ojcze
i nie Jesteś
w wielu wątkach
które życie
na bieżąco tworzy
ot i prawda cała
Nie zrozum mnie źle
Ojcze
wiem
że wnikasz
w byt
i że kochasz
swe stworzenie
jak nie kocha
Ojcze
nikt
na świecie
ale świat
Cię ignoruje
i odrzuca
w Twoich wzorcach
w przekazaniach mądrych
w Twym autorytecie
A przecież Jesteś
Który Jesteś
Ojcze
trwasz odwiecznie
w świecie
a w Tobie
trwa świat
ubóstwiam Ciebie
i uwielbiam w sobie
Twoje podobieństwo
Ojcze
Tyś
mój Bóg
i Ojciec
kwintesencji smak
i smaku pochodna
Jestem
w Tobie rozkochany
Ojcze
aura Twa
pogodna
Na dobranoc
Śpij słodko
powiedział Ojciec
do Syna
przed zaśnięciem
gdy hula wiatr
zrywając liście z drzew ostatnie
niech śnią się
Tobie dziecko
Tylko dobre życia strony
baśniowe komnaty
w których życiowe tragedie
i ludzkie dramaty
nie mają miejsca
i racji bytu
w których słońce
nie zachodzi
wręcz przeciwnie
jest pełne zenitu
w dobroduszności promyka
gdzie są obce smutki
łzy
i żale
codzienna liryka
AKT TRZECI
Uwielbienia w medytacji
nad serca wzruszeniem
Myśli niedokończone
a trwałe w dynamice
Wśród przemijalności
I w życiu i w śmierci
należymy do Pana
w pierwiastkach kształtnych
w doczesności
w sercu krzyżowania
odsłonie
w umieraniu w samotności
Jesteśmy
Tylko prochem
i pyłem
wśród przemijalności
A jednak
Ojcze
w myśl
Twoich słów
mamy
w niebie pomieszkanie
w niedościgłym
firmamencie chmur
w nim znajdujemy
swoją
w Tobie niszę
która następuje niewybrednie
wzbogacając ciszę
i płacz
po stracie
tych
którzy nas opłakują
którzy na Twym Boskim
Kochającym Sercu
Ojcze
serca swe
wzorują
Dokąd, skąd, dlaczego
W embrionach atomu
rozpostarty człowiek
miedzy uwielbieniem
tożsamości Eego
jak i w zapytaniu retorycznym
dokąd
skąd
dlaczego
W wulkanie odpowiedzi
jakie daje świat
To pytania
w sobie samym
Dobry Ojcze
wraz z upływem lat
Czym jest życie
w swojej treści
zmierzając ku śmierci
czym pytanie
które w duszy
obraz afirmuje
w relacji pieczęci
sakramentów
z niezatartym znakiem w ilorazie
czym jest ołtarz
i kim Ojciec
w kartach tasowanych
kalendarzem
w akcie racjonalnym
markowanym codziennością
czym jest Twe królestwo
Ojcze
bogate szczęśliwą wiecznością
Odwiedzając Raje
Powiedz mi
Ojcze
ale tak szczerze
wszak ja
w Królestwo Twe
święcie wierzę
jak wierzę szczerze
w świętych obcowanie
czy za życia doczesnego
odwiedzać
Twe Raje
to przywilej
czy powinność człowieka
który przybrał
Twoją postać
obraz
co urzeka
w Miłości postawie
Pytam
Ojcze
tak zwyczajnie
przy porannej kawie
Wraz z lat upływem
Iskro Boża
we mnie
wnętrza oceanie
na strzelisty ogień
wiaro
i nadziejo
Ojca
w ideale
Weno
i Natchnieniu
pytam Was
dlaczego moja dusza
w wiecznym akcie
i w wiecznym
tworzeniu
Dlaczego
w tych podróżach
w meandrach
określonych samym życiem
nie ustaję
Czy to
Ojcze
Twe decyzje
w mojej psychomotoryce
to masz
w Boskim planie
bym
zanim zbawię siebie
pierwej
zbawiał świat
po kruchości doczesności
wraz z upływem lat
W lustrze dni
Jesteś
lustrem
mej ulicy
ścieżką
którą chodzę
grawitacją
światłocieni
w sercu
ku przestrodze
abym trwał
na posterunku
prawa
które Twoim
abym był
dla braci
bratem
trwał
w nieodgadnionym
fenomenie życia
które tworzę
abym
zawsze przyznał się
do błędu
Ojcze
przed Tobą
w pokorze
Aberracje
Horyzonty Królestwa Ojca
prawzory kolebki
dziecięcej naiwności
kiedy świat
doświadcza
w dorosłości
sprzeczności
wzorców
które wybiera
którym się poddaje
to zaskakujące
w swej prostocie
serca obyczaje
Konfrontacje
Twoja miłość
Ojcze
Tobą
afirmacja
to postawa
godna pochwalenia
gdy w niebyt
abstrakcja
zdobi
pokolenia społeczności
w których każdy
szuka swoich racji
plaż
swych szczęśliwości
obcych
Twym ołtarzom
To w dyrdymale iluzji
mirażom poddanie
w zaprzeczeniu
że po śmierci biologicznej
czeka
zmartwychwstanie
Weryfikacje
Konfrontuje siebie
Ojcze
i w sobie zarazem
z kimś
kim dawniej byłem
jak wierzyłem
że zwyciężę
swe słabości
jak o to walczyłem
by sprostać
serca ambicji
aby życie
którym mnie obdarowałeś
Ojcze
kształt
Twej Ojcowizny
przeżyć jak najgodniej
Serce mówi
że potrafię
Ojcze
dać dziś znacznie więcej
mając Twe pochodne
w talentach
i charyzmatach
energię
w potencji
czekającą kinetyki
wiem że muszę
od teorii
Ojcze
jak najprędzej
dojrzeć
do praktyki
W uwielbieniu
Bycie Troisty
a nie oczywisty
sekrecie
w priorytecie
konkluzjo
w schemacie
odkrywam co dnia
Twe odcienie
Ojcze
w tymże poemacie
Chłonę Ciebie
całym wnętrzem
mą ludzką osobą
jesteś
Ojcem ukochanym
ja
Twoją koroną
w hierarchii stworzenia
czekam
Twej Ojczyzny widnokręgów
Ojcze
mego przeznaczenia
w Tobie
co dnia szukam słów
by chwałę oddać
Tobie
Ojcze
Twej Boskiej osobie
jako Temu
który spełnia
serca wymagania
dając za wzór
przykazanie
mądrego kochania
W mitologii
w nie mitologii
Królestwo Niebieskie
jak niebieskie ptaki
jak
Dedal
i Ikar
w drodze
do Itaki
jak
serca zachwyty
nad pierwszą miłością
konotacje współgrające
z bezkresu wolnością
odczytaną
na tle codzienności
to mieszkanie
w domu Ojca
w nad
w podświadomości
w empatii świadomej
to spełnienie
tego co na dzisiaj
wiecznie niespełnione
nierealne
to nostalgie
za tym
co jest wieczne
nieprzewidywalne
jak chwila cudowna
wnętrza infiltracja
w zamyśle
nad sensem życia
w którym
aberracja
tworzy wątek
zależność współproporcjonalna
w zapytaniu
o spełnienie
spełnienia początek
jak i bezkres
czasu
i przestrzeni
to kraina
barw miliardów
zdobnych
w Miłość
w miliardach odcieni
Moje superego
Sekrecie mój
perło
z dna Morza Czerwonego
mój kompasie
w nawigacji
moje superego
Jesteś we mnie
a ja
w Tobie
szukam swojej twarzy
powiedz
Ojcze
kto się w społeczeństwie
na akt taki odważy
wyznając duszy tajemnice
W świecie
który sam wyznacza
proporcji granice
Ty, który znasz mnie od podszewki
Krysztale mojej łzy
co po policzku płynie
ostojo zmartwychwstania
w królestwa krainie
w której
wzruszenie
jest na dziennym porządku
Ojcze
który znasz mnie
od podszewki
w detalu
i w wątku
Tak bardzo
sobie przyrzekam
iść śladem
Twej miłości
odciśniętej
na mej duszy
na mym sercu
jako obraz dostojeństwa
w niedościgalności
nad sobą starania
wobec faktu
że i moje człowieczeństwo
czeka zmartwychwstania
W staraniu nad sobą
Mówisz
Ojcze
o talentach
o ich pomnażaniu
mówisz tak
w wielowymiarze
człowieczeństwa
w umiejętnym
odczytaniu
Twej miłości
w pozostawionych
na piasku śladach
Mówisz
mądrze
kreatywnie
o normach
zasadach
które zmywa
o poranku
fala w przypływie
gdy świat ignoruje
Twoje znaki
i siebie
niechlubnie
zdobi bożków
wizerunkiem
dziwiąc się
że szczęścia
nie doświadcza
w ślad za normą
którą tworzy
w dyrdymałach
której
zawsze wierny
która
się powtarza
w całości wyborów
i w postaw
całokształcie
to suplement
tego
co najwartościowsze
bogate
we wzorce
pozbawione schematu
jestem zakochany
Ojcze
w Tobie
i w trylogii
tego poematu
który piszę
Tobie
w którym
Ciebie
odnajduję
jesteś Ojcem
który dzieci swe
rozumie
i za to dziękuję
Wyspy szczęśliwe
Przemów do mnie
Ojcze
przemów
kiedy proszę
wskaż mi
Rajskie Twe Królestwo
które
w sercu noszę
niby znajome
a tak odlegle w horyzoncie
Przemów do mnie
Ojcze
pięknem krajobrazu
w tym
co kochające
w istocie
tak zwyczajnie
po ojcowsku
w dziecięcej
prostocie
odbioru
przemów
kiedy serce
nie odbiera
fali Twojej
kiedy
w niepokoju
zasypia
i kiedy
się budzi
wszak rozumiesz
ludzkie serce
Ojcze
będąc
jednym z ludzi
w synowskiej osobie
Przemów do mnie
w wizerunku
który tworzę w duszy
Ojcze
przemów do mnie
w słowie
Odwieczny płacz nad Miastem Świętym
Zapłakałeś
nad świętym miastem
Jeruzalem
gdy nie odczytało
Ciebie
w konkretnej historii
Co dnia
płacz Twój
nasila się
Ojcze
w codziennej teorii
wprowadzanej w życie
Powie ktoś
że takie prawdy
to
żadne odkrycie
bo
taki jest świat
dumny
chmurny
w sobie zakochany
nie pomny
na lat
doświadczenie
na przodków
zmaganie
z tym
co jest niezmienne
a co
Ojcze
wiecznie młode
co nierozpoznane
w embrionach struktury
rozłożone na pierwiastki pierwsze
na wątki natury
na nieodgadnione
weny osobiste
wodospady
z krystalicznie
czystą
wodą
prawdy oczywiste
z właściwą
urodą
Kalkulacje nad istnieniem
Taniec
zabawa
światło
emocje
blichtr
konwenanse
w wytycznych
proste
kierunkowe
kalkulacje
nad istnieniem
obraz świata
to dziecięca poetyka
zdobiona marzeniem
to niebem dziecięcym
kreślone
odkrycia
to twierdze
i rycerze
którzy zdobyć
pragną
twierdze
te
nie do zdobycia
dla zwykłych śmiertelników
to przygody
z przyjaciółmi
z nimi konstruktywne
trwałe więzy
jak w panegiryku
W istnienia celowości
Słońce dla niesprawiedliwych
i dla sprawiedliwych
Ojcze
wschodzi
i zachodzi
a nocny Wieszcz
co życie kocha
w słońca kabarecie
wiadomość niesie
że choć głucho
i głośno zarazem
jest w doczesnym świecie
i jedynie
przy poecie
można wzruszyć się
przed snem
warto
sobie nadać cel
na jutro
na pojutrze
Ojcze
na kolejny dzień
na wschody
Słońca Sprawiedliwości
i na Jego zachody
i na południa
przedpołudnia
popołudnia
i całość ekosystemu ogólnie
Wiem
że wiesz
że mimo wszystko warto
Ojcze
żyć dumnie
i chmurnie
żyć
jak się najlepiej potrafi
niezależnie
że z boku ktoś
Ojcze
ocenia
krytykuje
wyrokuje
narusza utarte ścieżki
klimatów schematy
Moje serce
tylko w Tobie
Ojcze
rozkochane jest
bez granic
nie zamieniłbym nigdy
tej relacji
wszystko mam wszak
za nic
co nie o Tobie
stanowi
Sumienie ilustruje
tę relację
Ojcze
to nieodgadniony świat
Cóż Ci mogę dać
czego bym nie otrzymał
Ojcze
wraz z upływem lat
W Tobie
afirmację czynię
Ślady Twoje
wciąż odkrywam
w kreacji krainie
w Tobie
me westchnienie
chociaż jestem tylko
jako pył
i proch istnienia
w Tobie
me spełnienie
w doczesnym
i w wiecznym
wymiarze
by Cię spotkać
jak list do Koryntian opisuje
mieć tożsame twarze
z Tobą
w codzienności
Staram się
być wiernym naśladowcą
Twej kreatywności
Ojcze
Boskiej Twej miłości
odbiciem
którym jesteś
Ty
co trwasz niezmiennie
Pan mój
i Zbawiciel
Nigdy nie poddaje negacji
konfrontacji
z Tobą
jesteś
Ojcze
co jest oczywistym faktem
bliską mi osobą
Miłość pomiędzy nami
Na przekór światu
który Ciebie ignoruje
moje serce
Tobą się zachwyca
Ojcze
Ciebie adoruje
Jesteś dla mnie
taki dobry
wiele mi wybaczasz
wiem
że błędy me
rozumiesz
zwłaszcza
gdy przepraszam
za to
że iść pragnę
własnymi drogami
wiem
że jesteś
we mnie
a ja
w Tobie
Ojcze
a pomiędzy nami
miłość
w fundamencie
Ciebie
Ojcze
mam
w swym sercu
i jak w gwiazdkowym prezencie
dziecko zachwyt czyni
tak ja zachwyt
nad Twym sercem
czynię
Ojcze
gotów
Twe krainy odkrywać
Ciebie afirmować
z Tobą
Ojcze
Twe Królestwo
pokoleniu
w którym żyję
z wyczuciem
dawkować
Ty co miłujesz najpiękniej
To niesamowite
we mnie
Ojcze
że tak kocham
Ciebie
wszak ja
żyję tu
na ziemi
Ty zaś
w niebie
połacie zajmujesz
jesteś wszak
Samą Doskonałością
Ojcze
najpiękniej
Miłujesz
Jesteś Bogiem
twardym
w swych zasadach
nie rzadko zazdrosnym
czasem jednak
w deszczu kropli
Twa nuta
ożywa
jak przebiśnieg
wiosnę zwiastuje
pojawiasz się
i znikasz
Ojcze
jak myśl
i natchnienie
serce to notuje
W uświęcaniu
Twoje serce
Ojcze
rozdarte nikczemnością
niepoznania
przebite na krzyżu włócznią
przez brak rozkochania
serc jednostek
w Tobie
który wiesz
co kryje się
w człowieku
co podobny Tobie
w niepełnej całości
znając grzech
niegodny
Twej Świętości
Twojej moralności
Moralność Ojca
to konsekwencja
to praca
którą dziecko widzi
która je uświęca
to wymagania
jak
i postawy
to świat codzienny
normy
ustawy
zakazy
czy ograniczenia
a wszystko
dla dobra dziecka
dla jego spełnienia
zarówno
w doczesności
w tęczach rozczepienia światła
na pierwiastki
na kwarki
na kwanty
to po prostu
cala wieczność
z Ojcem
i to
nie na żarty
Ludzkie pytania
W którym sercu ludzkim
jesteś Królem
w którym
Twe królestwo
Ojcze
ale takie żywe
codziennością
ufne
kochające
przebogate
w ofiarowaniu
Kto Cię nosi dziś
na piersi
w pełnym rozkochaniu
sedna Ewangelii
kto jest świętym
między nieświętymi
boski
a subtelny
grzeszny
marny
slaby
ale jednocześnie
ktoś
kto ufa
w Twe Ojcowskie priorytety
w mądre Twe zasady
i nad sobą pracuje
nieustannie
to pytania
które stawiam jako człowiek
niezgrabnie
nieskładnie
Płaszczyzny powiązania
Wyjaśnić
niewyjaśnione
bieg spraw odczytać
zanim się staną
naśladować
ruch ciał niebieskich
wierząc
że gwiazdy
według praw logiki
tego świata
znają przyszłość
że tę wiedzę mają
tę nieodgadnioną
płaszczyznę powiązania
miedzy tym
co odkryć można
co nie do poznania
w formach
w zwartym szyku
to pragnienia
mi podobnych
sióstr i braci
zwykłych śmiertelników
Czym jest bezkres
w swym bezkresie
kim jest człowiek
w rzeczywistym
życia kabarecie
czym jest czas
i czym
wieczność jest
czym Królestwo
Twoje Ojcze
czym słowo
i tekst
bogaty w słowa
czym
lub kim
odsłona Słowa
Twa Boska osoba
Czym jest wzrok
czym intuicja
czym moralność
czym sumienie
wnętrza konstytucja
czym decyzja
zamysł nad nią
czym sądy sumienia
w krajobrazie
który dzień kształtuje
w niedopowiedzeniach
Czym iluzja
czym abstrakcja
czym dyskusja
polemika
panel
konwersacja
w małych grupach
praca nad zamysłem
nad ostatecznością
wobec pytań
co jest ponad
materialnym światem
Ojcowską miłością
w testamencie zapisane
na sercu wyryte
jeśli oczywiście
ktoś dostrzega
i docenia
Ojca moralitet
Bez przedawnienia
Pokonać ograniczenia
psychosomatyki
bodźcom pokusy
żądać cios śmiertelny
tworzyć w postawach
obraz Ojca święty
wierząc
że po śmierci
w doczesności
będąc Jemu wiernym
osiągnie człowiek zbawienie
w szczęśliwej wieczności
że testament
nie ulegnie przedawnieniu
jak w teraźniejszości
ulęgają umowy
że za dobre życie
wierne Tobie
Ojcze
czeka
świat wyśniony
w idealizmie
tam
gdzie żyją
Ci
co już odeszli
Ci
co w ojcowiźnie
odnaleźli pokój serca
których pamięć
na nagrobkach
zdobią znicze
i kwiatów naręcza
w modlitwy zadumie
w środku miasta
w cieniu miasta
w bezimiennym tłumie
w zamyśle jednostki
w dywagacjach
nad tym
co jest
światem teraźniejszym
a co
Twoim
Boskim
Zapisane na kartach Księgi
Życie
to ojcowskim pejzażem
zapisana księga
Każdy
który kocha
słowa Księgi
pokornie przyklęka
wobec sekretu
zawartego w przykazaniu
że najwięcej
Boga
Ojca
w ludzkim miłowaniu
to pierwiastek
i mianownik
na Królestwa osi
każdy
kto odpowiedzialnie kocha
jest w stanie ponosić
ofiarę
by żyć pięknem
które cnota miłości
odkrywa
to pierwiastki
które
tworzą
konstelacje
Ojca
Ducha
Syna
Alterego
Towarzyszu drogi
w śladów mych zarysie
moje alterego
kompasie w kryzysie
jak
i w wenie
gdy niebo w błękicie
Ty Któryś Jest
dla mej duszy
mego serca w afirmacji
Drogą
Prawdą
Życiem
Pisze Tobie
i o Tobie
w modlitwy kreacji
jesteś moim
tu i teraz
Hostią w adoracji
znasz me serce
i mą duszę
wzorce
i postawy
wiesz co godne pochwalenia
jak i co na kary
zasługuje
znasz mnie
tak jak nikt mnie nie zna
Ojcze
i za to dziękuję
W ojcowskiej zagrodzie
Uwielbiam Cię
Ojcze
oddaję Ci chwałę
jesteś taki bliski memu sercu
jak w konfesjonale
w miliardach zachwytów
otulasz zrozumieniem
mimo
że w postawach
jakże często Cię doświadczam
Ojcze
obdarzam cierpieniem
Adoruję Ciebie
w Słowie
które mówi do mnie
które daje mi współrzędne
z Twoim przebywaniem
Słowo Twe czcigodne
co dodaje wiary
że choć czasem
człowiek zgrzeszy w swojej pysze
jak niedoskonały
wzór kreatywności
po doczesnym
trudnym wędrowaniu
czeka szczęśliwości
Ogród
i Ojciec
w Ogrodzie
który cieszy się
że kolejną
zabłąkaną owcę
ma znów
w swej zagrodzie
Dziękuję
Uwielbiam Cię
w człowieku
Ojcze
Spotkanym na mej drodze
dziękuje Ci
że jesteś tak realny
w pogodzie
w niepogodzie
Dziękuje Ci
gdy rankiem
sen obmywam z powiek
że za lustrem
widzę Ciebie
Ojcze
choć spogląda człowiek
dziękuje
za uśmiech
i determinację
nawet
za te nasze
konwersacje
konfrontacje
spekulacje
w spectrum doświadczenia
dziękuje Ci
za wolność mych wyborów
w kreacjach tworzenia
własnej aury
w codziennym zmaganiu
DZIĘKUJE
OJCZE
brzmi znacznie piękniej
w niedopowiadaniu
W ołtarza rysunku
Uwielbiam Cię
Ojcze
w muślinie pocałunku
delikatnym
jak sumienia obraz
w ołtarza rysunku
uwielbiam Cię
we własnej
niedoskonałości
w moim grzechu
w moich wadach
w pysze
i w próżności
Uwielbiam Cię
Ojcze
którego obraz
we mnie się maluje
kiedy kocham
tak
jak Ojciec kocha
kiedy odnajduję
Twoje ślady
na piasku
mój Boże
kiedy zamysł czynię
nad dniem całym
Ukochany Panie
klękając
w pokorze
Jak chleba okruszek
Uwielbiam Cię
Ojcze
w grawitacji wzruszeń
w układzie ośrodkowym
jesteś
Ojcze
jak chleba okruszek
Wielki
a znikomy
Jesteś
w twarzy
na przystanku
na dworcu
w podróżnych
Jesteś
taki mi podobny
i tak bardzo różny
Jesteś
kwantem podprogowym
granią
tuż przed szczytem
całym moim
za
i przeciw
dziecięcym zachwytem
W wielowymiarze odniesień
Uwielbiam Cię także
Ojcze
w tysiącach odcieni
kiedy trawa się zieleni
a zimą
wśród bieli
dzieci ze śniegu
lepią bałwany
Jesteś
Ojcze
w mym wielowymiarze
snem
w Boskiej pościeli
czekającym dopełnienia
w którym wezwiesz mnie
do Siebie
Ojcze
wnet po doczesności
na wyżyny nieba
Wobec faktów
Dziękuje
za zrozumienie
bez słów zbędnych
Ojcze
bez wynurzeń
które serce rozpalają
jak lawy wulkany
wobec faktów
zapisanych codziennością
w której
ja
tak niecny
mały
pył istnienia
wykazuję
z Tobą dysharmonię
w harmonii tworzenia
i własną wolnością
w iluzji życia
podejmuję decyzje
które naruszają
tak zwyczajnie
Boże
Ojcze
obraz
w podobiźnie
nic tu
do ukrycia
W intronizacji
Gdy trzymam Cię
w dłoniach
gdy światu
rozdaję
gdy wypełniasz
wnętrze moje
Ojcze
gdy Ci się poddaję
wiem
że jesteś
najpiękniejszą perłą
Biblijnym Diamentem
jesteś szlachetnością
która ubogaca serce
co nadto
jest zbędne
w dopowiadaniu
świat
i tak Cię nie dostrzeże
Ojcze
w słów afirmowaniu
Tobą
i o Tobie
Ważnym
że ja
Ciebie
wciąż odkrywam
w mej ludzkiej osobie
W pomnażaniu talentów
Nie mam nic
co mógłbym
ofiarować Tobie
poza tekstem
który w rym układam
Ojcze
w polemice słownej
Otrzymałem od Ciebie wiele
już na życia starcie
wiele w sobie
z twych talentów
rozwinąłem
wydoskonaliłem
w osobistej walce
o godność
mając
za wzór
Ojca święty
obraz
i Ojca
czcigodność
By niebem stało się życie
Serce w kochaniu
świadomość siebie
wolność wyborów
by żyć jak w niebie
pragnienie
by niebem
stało się życie
w którym
Ty jesteś
jako Dobry Ojciec
Pan mój
i Zbawiciel
to przypadłości
jak i charyzma
by się pochylić
zastanowić nad tym
czym jest Ojcowizna
Jak niewinne dziecko
Nie wiem kiedy
wezwiesz mnie do siebie
Ojcze
kiedy zamknę oczy
pewnie wtedy
kiedy uznasz
że serce w walorach
wydoskonaliłem
że jestem uroczy
jak dziecko w niewinności
że wyzbyłem się
pokusy podatności
grzechu szkaradności
w Twoim mniemaniu
nie w moim
ja
niegodny zawsze będę
Ojcze
aby w Twoje progi
wstępować
by Cię później
całą wieczność
Ojcze
adorować
afirmować się
Tobą
i w Tobie
i mieć wokół
mi podobnych
pochodnych
w osobie
Siostra pogodna
Co myślę o śmierci
Ojcze
to Siostra pogodna
która weźmie mnie za rękę
i w życia podziękę
na drugą stronę
poprowadzi
w kraje malowane
gdzie są Twoje krajobrazy
Ojcze
i Twoje zwyczaje
Nie wiem kiedy to nastąpi
Ojcze
rankiem czy w południe
może nocą
w której świat
śni baśnie swoje
gdy gwiazdy migoczą
na tafli bezchmurnej
rąbka tajemnicy
że za konstelacją doczesności
jest firmament niszy
każdego człowieka
który wierzy w Ciebie
Ojcze
świat który urzeka
stworzony na Twój obraz
i Twoim staraniem
utrzymany
wbrew nadziei
że cokolwiek z tego
co krzyżuje Ciebie
w codzienności
na lepsze się zmieni
W zbawienia tworzywie
Wiem
że mnie rozumiesz
Ojcze
upadki
i wady
obciąża mnie
grzech pierworodny
bez żadnej przesady
i bez tłumaczenia
ot co
wątek człowieczeństwa
niby bez znaczenia
w tworzywie zbawienia
z liściem we wieńcu zwycięzcy
w zapytaniu
kto w tym tańcu ma prym
kto jest pierwszym
prowadzącym
nadającym krok
Tym
co widzi piękno tańca
kto zna przyszły rok
Kim jesteś
Ojcze
w odkryciach Miłości
w wielobarwnych szlakach
ludzkiej moralności
w zjawiskach
i w zapytaniach
kiedy milczysz
w swych komnatach
w swoich piedestałach
Zapisane wrażliwością
Tyle myśli we mnie
Ojcze
tych nie wyrażonych słowem
i tych zapisanych
wiem
przed Tobą
Ojcze
w dostojeństwie
nie ma kart nieodgadnionych
w całości człowieka
w naturze osobowości
która także
i Ciebie określa
Ojcze
w pejzażach miłości
aktów zapisanych wrażliwością
która widzi
znacznie więcej
w kształtach codziennością
malowanych w akwareli
w tym co zmienić się powinno
a co się nie zmieni
gdy serce schodzi na manowce
w techniczne rysunki
zdobne w rapidografie
lub w Graficie
w tworzeniu wizerunku
całokształtu Ciebie
Ojcze
lub
w Twoim niebycie
W grawitacji wnętrza
Grzesznik ze mnie
we mnie
Ojcze
niecnota
słabeusz
pewnie gorszy
niż bogaty celnik
z Twojej Ewangelii
w imieniu
Zacheusz
Słabszy jestem
niż bogata
pierwej w grzechy
później w cnoty
Maria Magdalena
a to przecież Twoi święci
już za życia
Ojcze
nie kraina cienia
w zapomnieniu
wiem
ja także zdążam w tym kierunku
Ojcze
gdy grzech poniewiera
duszę
kiedy czynię
co niegodne Ciebie
Ojcze
gdy wybierać muszę
w zdeterminowanej woli
co przynosi w grzechu
chwilę nutki szczęścia
a tak długo boli
w zranieniu serca
co jest dnia każdego
w niedopowiedzeniu
w grawitacji wnętrza
Jak paciorki różańca
Meandry sekretów
są pomiędzy nami
tajemne alkowy
serca detalami
zdobione
sedno prawd
w oczywistości
a nieodgadnione
w całokształcie dni
które nastają
jak paciorki
które na różańcu
palce przesuwają
Kocham Ciebie
i uwielbiam
Ojcze
pojąć nie potrafię
nie mieścisz się
w rozumie
jak i w intelekcie
choć wiara
że istniejesz
trwa we mnie
bezsprzecznie
w rozkrzyczanym mieście
w oknie balkonowym
wyglądam
Ojcze
Twej postaci
co dnia
i co nocy
Boskiej Twej Ikony
Tysiąc i tysiące myśli
Kochany mój Oblubieńcu
ukryty w komnacie
tysiąc
i tysiące wierszy
mógłbym zawrzeć
mógłbym Ci napisać
w tymże poemacie
Jesteś
jestem
my jesteśmy
wspólnie świat zbawiamy
każdy z nas
wie doskonale
czym na sercu rany
czym napięcie
w wątku prawdy
a czym dyrdymały
Mamy rację
w wielu sprawach
w osądach zasadnych
gdy niedoskonały
w rozpoznaniu świat
wydaje wyroki
tymczasem ja znam
zamysły Twe
Ojcze
odnajduje ślady
i kroki Twoje
obyczaje w dostojeństwie
choć wiem
że za grzeszne me decyzje
za nierozpoznane wody
w Źródła
prawdopodobieństwie
możesz mieć żal
do mej osoby
Ojcze
zasadne pretensje
W miliardach odniesień
Miliardy odniesień
wobec Ciebie
Ojcze
we mnie
tyle myśli tu zawarłem
tyle słowem wyraziłem
Tobie
i światu
o Tobie
który mnie przenikasz
subtelnie
od pierwszej komórki
od pierwszej rytmiki
od relacji
wobec matki serca
w Akcie retoryki
w dialekcie wyrażony
Chcę byś wiedział
dobry Ojcze
słów
które w wiersz układam
jestem świadomy
świadomy
ich wagi
Ty dodajesz mi
wewnętrznej siły
wszak rozdam
te słowa
wkrótce
na areopagi
Rozsypię ich wartość
jako dar
dla Ciebie
bo choć żyjesz
w swym cudownym
dla mnie
ciągle niedostępnym
i odległym
doskonałym niebie
jesteś
i w niebie dni
które
z Tobą tworzę
taki obraz
Twój maluje
Ojcze
zanim się położę
W bogactwie natury
Myśleć konstruktywnie
wykazać się we wrażliwości
prostolinijnością
spójnym być
w postawie serca
które za
i przeciw
sądy swe wyraża
wobec faktów kreślonych
życia fenomenem
szarą codziennością
Być jak ptak
co karmi się
ziemi bogactwem
w naturze
w bogactwie
natury
a zarazem
wzbijać się
ponad przeciętność
schematów burzyć mury
i nowe stawiać fundamenty
o to Ciebie proszę
Ojcze
Którego miłuję
Który Jesteś
Święty
Kocham Cię, Ojcze
W Twoich
Ojcze
dłoniach
dłonie swe zawieram
kocham
wtulać się
w Twe dłonie
Ojcze
w nich
żyję
umieram
i rodzę się
ponownie
wiesz
w Twych dłoniach
czuję takie
wnętrza wyciszenie
jest cudnie
swobodnie
i Rajsko
że tak powiem
wszak
w Twym Bycie
jestem zanurzony
Ojcze
Tchnienie Twe
mam
w sobie
W wewnętrznym zawierzeniu
Powiedz mi
Ojcze
ale tak szczerze
jak Ty
oceniasz
moje pacierze
jak patrzysz
na mnie
kiedy upadam
i kiedy kornie
swe dłonie składam
Tak pytam
w swej
Ojcze
wewnętrznej nadziei
serca
które Tobą jest
oczarowane
w Tobie się zieleni
w kwintesencji wnętrza
dojrzewa
jak owoc dojrzewa
Jesteś moim Oblubieńcem
Ojcze
w kręgu światłocienia
Epilog
Niedokończone
Dialogi z Ojcem
monologi
konwersacje
zamysły
nad Źródłem
Wody Żywej
w Źródle konotacje
wobec faktu
ciała Zmartwychwstania
medytacje
w spekulacjach prawdy oczywistej
w subiekcjach poznania
Wiaro święta
bratnia siostro
Nadziei
w Miłości
co określasz
co wytyczasz
we mnie
horyzonty wobec Ojca
Który
w szlachetności postaw
wiedzie prym
Ten co kreśli
moją dłonią
moim piórem
poematu rym
spójność
w niedosycie
Oto prawdy
które Tobie napisałem
Ojcze Ukochany
w tym skromnym zeszycie





