Tytułem wstępu:
Czy można zakochać się w słowie? Oczywiście, że tak, ale pod jednym warunkiem. Słowo musi być pisane zawsze wielką literą.
Słowem Bóg stworzył świat, ale i na początku było Słowo
i wszystko stało się przez nie, a zatem przez Jezusa Chrystusa. To On jest Słowem wcielonym (por. J 1,1-3).
To pewnie niewyobrażalne, ale istnieją wokół nas światy realne, gdy wsłuchujemy się w siebie, gdy wyciszamy emocje. Gdy adorujemy ślady Boga ukryte w każdym z nas. Bóg jest, to proste jeśli się w Niego wierzy.
Niniejszy tomik to proza przeplatana wierszami, ale nie białymi. Mam nadzieje, że każdy odnajdzie w nim coś dla siebie.
Ku wewnętrznej równowadze
Dialekt pierwszy
Kim jestem? Jakże proste w swej złożoności pytanie, a zarazem jakże złożone w swej prostocie.
Na początku świadomie stawiam na tezę: kim, a nie czym jestem !
Mówiąc o sobie samym, że jestem kimś zakładam, że nie tylko ciało jest moim budulcem. Świadomość samego siebie nakazuje mi szukać głębszych korzeni tożsamości.
Skoro sięgam do głębi mojego sacrum postrzegam siebie jako osobę, a zatem mam rozum, wolną wolę, zdolność kochania, a nadto powołany jestem do pełni szczęścia życia wiecznego.
Serca iluzje
Gdy miasto do snu usłane jak dziecko w kolebce. Gdy przychodzi wieczór twórczy kiedy chcieć się nie chce czegokolwiek.
Kiedy uwikłany w tydzień cały odpoczywa człowiek, ogniwo systemu. Ja się pytam, skąd ten pośpiech w niedopowiedzeniu.
Iluzje, złudzenia, gonitwa bez celu, ślepe uliczki
w nonsensie barwy, serce w niespełnieniu na oślep gnające. Coraz rzadziej ufne, szczere, dobre, kochające, na bodźce wrażliwe.
Niepamiętne w idealizm. Nieufne, płochliwe, niby dorosłe ale czy dojrzałe? Wobec świata co się oblekł w blichtru dyrdymale…
Uzewnętrznienie
W klatce czasu czas zamknięty. Zwykły, szary, niepomięty. Dzień odchodzi, dzień się rodzi, słońce wschodzi i zachodzi.
Kolejny etap za nami, losu koleje przed nami. Chwila się staje minionym czasem, podbita delikatną nutą lub doświadczeń basem.
Namysły i decyzje serca. Powiedz serce co się dzisiaj w Tobie uzewnętrznia.
Dynamicznie
Samotne wieczory z wewnętrzną pogodą, tożsame dialekty co w słowa odsłonach tańczą w podświadomym rzeczy nazewnictwie.
To światy bogate w miłość, malunki techniczne, spójne
w wątki. To pytania, o początek. O końca początki.
To lustra kryształowe gdy słońce w nie wnika, rozwarstwiają się jak tęcza, piękna ich muzyka.
Lubię patrzeć w takie lustra, kocham być człowiekiem, lubię to nakreślać słowem, nadać dynamikę.
Odpocznij serce
Odpocznij serce, zwolnij serce biegu. W twym wnętrzu serce w Twoim krwiobiegu spraw tyle bez mała, a nie można brać wszystkiego na siebie to prosta zasada.
Uśmiechnij się serce do siebie, uśmiechnij się do życia wszak jest tyle prawd cudownych w Tobie do odkrycia.
Pejzaż dla życia
Na pięciolinii ułożyć życie z kluczem co nutom ton dźwięku wskaże, by poruszały się jak wahadło w ściennym zegarze.
Na pięciolinii zapisać duszę, jej kropki, kreski nawet krzyżyki i grać melodię mierzoną czasem życia liryki.
Stać się dla swego losu na ziemi kompozytorem wielkiego dzieła, oto jest sztuka, oto wyzwanie, tak by mieć potem przystęp do nieba.
Trudna osobowość
Nieodkryte światy odkrywam w sobie. Jak wiele postaci mieszka w mej osobie.
Czasem to dziecko z łopatką w piaskownicy. Częściej bezdomny na dworcu w stolicy.
Nieraz wichura z nawałnicą gradu. Częściej jądro atomu
w przededniu rozpadu
Pluszowy misio na tapczanie albo wikariusz Rzymskiego Kościoła głoszący kazanie.
Poniekąd odkrywca oceanów poznający świata duszę. Częściej natomiast pustelnik w samotni cierpiący katusze.
Ot taki trudny kontrast mej osoby.
Powiedz, czego więcej we mnie cienia czy urody?
Z sercem na spacerze
Hej serce zapraszam Cię na spacer poranny,
w endorfinach bogaty a zarazem sentymentalny.
Wychodzę serce na przeciw Tobie, mimo iż bijesz
w moich płucach i w ludzkiej mej osobie rytm nadajesz zarazem…
Jesteś serce wrażliwe na bodźce, pełne jesteś także niespełnionych marzeń, ale i twarde potrafisz być
w opiniach i w sądzie.
Ech serce, całościowo jesteś piękne jak morskie fale
w słońcu się mieniące…..
Całkiem prywatnie
Dialekt drugi
Rozmawiaj ze sobą. Rozmawiaj wewnątrz samego siebie. To bardzo ważne dla osiągnięcia ładu i harmonii, a także wewnętrznego pokoju.
Naucz się wyciszać emocje, zwłaszcza te negatywne, separuj się od nich, stres jest złym doradcą
w podejmowaniu decyzji.
Musisz być zawsze sobą i tylko sobą, zachowywać dystans
i umiar, mimo że twoją naturą jako człowieka jest wicher,
a jednocześnie delikatny podmuch wiosennej bryzy, bogatej
w pierwiastki istnienia.
Wycisz mnie
Wycisz mnie Ojcze. Wycisz mnie Chryste. Oddal ode mnie
w Świętym Duchu duchy nieczyste krążące nade mną, nad moją duszą nieśmiertelną. Oddalaj ich szepty ode mnie.
Wiesz wszak co we mnie wobec Ciebie stałe jest
i co też niezmienne.
Medytacja nad intymnością
Dialekt trzeci
Jesteś uśpionym, a zarazem wulkanem aktywnym na wielu płaszczyznach istnienia, ucz się zatem samego siebie, chciej czynić nad samym sobą zastanowienie…
W Izraelu, znać imię, to znać sedno człowieka. Jeśli zaczniesz ze sobą rozmawiać, doświadczysz siebie samego jak nigdy dotąd.
To jednak wysiłek, determinacja i konsekwencja wobec pierwszego zachwytu.
Nie bój się słów, nie układaj ich, one same przyjdą i odejdą. W nich są twoje emocje, z których zaczniesz się powoli uwalniać oczyszczając tym samym umysł.
Biblia mówi, że na początku był chaos.
(por. Rdz 1, 1-2).
Ten, który nigdy dotąd nie rozmawiał ze sobą może takiego chaosu w sobie doświadczyć.
Ej, serce
Ej serce, wyciszasz się wieczorem, a rankiem gnasz niczym na złamanie karku, by zmierzyć się z życia mozołem.
Zawłaszczasz nocą wątki istnienia jak i tajemnice. Jesteś szczere w nazewnictwie faktów choć czasem przekraczasz granice.
Jesteś twarde a zarazem humanitarne, szarpiesz się niczym w klatce zniewolony ptak.
Ej serce, za tobą nie nadążam, swoisty wyznaczasz mi trakt.
Konfrontacja wobec zamierzeń, planów i ambicji
Pokora dialektu czwartego
Bezlik impulsów tworzących mozaikę z tego co dziś, wczoraj, przedwczoraj lub kiedyś, w korelacji do tego co jutro, pojutrze lub po pojutrze, w przyszłości, ogólnie sprawę ujmując.
Taki chaos zniechęca i fascynuje zarazem, bo to poniekąd ziemia nieznana. To Twoje serce, Twoja wrażliwość, Twój sposób postrzegania świata, ale zarazem Twój sposób bycia.
Nie jesteś marionetką pociąganą za sznurki, znasz swoją wartość, a zatem potrafisz wymagać od siebie mimo wszystko
i zarazem nade wszystko.
Ile Ciebie we mnie
Ojcze w Trójcy stanowiący jedno. Pozwól, że wypowiem Tobie bez ogródek, ot tak bezpośrednio co mi w duszy i w sercu gra. Czasem to pogodna przestrzeń, częściej ścieżka zła wszak urozmaicona chwastami. Zakłócona zatem zdaje się być relacja Ojcze pomiędzy nami.
Masz racje w Dekalogu, bez jego przestrzegania trudno jest wejść do sieni, nie wspominając o progu.
Masz także racje w pierwszeństwie Przykazań Miłości. Tak niewiele wprowadzam Twoje priorytety w kształt mej codzienności.
Tak niewiele Ciebie we mnie… Tęsknie za Twym przytuleniem Ojcze… Tęsknoty te to nie jedynie marzenia senne, ale realizm egzystencjalny.
Wtulam się w modlitewnym czuwaniu w Ciebie Trójjedyny, ja człowiek, kapłan, poeta, byt sentymentalny…
Medytacja nad samym sobą
Dialekt piąty
Zazwyczaj pierwszy wewnętrzny dialog dotyczy spraw bieżących, gonitwy impulsów, gorących lub letnich w zależności od emocji.
Sięgasz do samego siebie, a więc do duchowości,
a odpowiedź pragniesz uzyskać na pytania o dnia odsłony w całości relacji do życia jako fenomenu.
Wyciszanie emocji to sztuka trudna, wszak żyjemy w wiecznym biegu, w szalonym tempie otaczającej nas rzeczywistości, w dysharmonii z naszym młodzieńczym idealizmem wobec zjawisk, zachowań, decyzji i czynów, zarówno własnych jak i tych, ot którym stawiamy wymagania, niezależnie od idei jakie nam przyświecają.
Galimatias
Wielości spraw nie ogarniamy, zabiegani jesteśmy
i znerwicowani jak gdyby palić i walić miał się nam grunt pod stopami.
Trudno wyrazić tę złożoność rzeczy prostymi słowami.
Zachęta
Bez osobistej modlitwy nie zrobisz kroku do przodu, tłamsić się będziesz jedynie w świecie pozorów,
w iluzji doczesnego, wątpliwego w sumie szczęścia.
Życie doczesne nie jest jednak ostatecznym celem człowieczeństwa, a zatem osobowej godności.
Kraina szczęścia to Bóg rozmiłowany w ludzkim sercu ukształtowanym na wzór Syna Człowieczego
w pełni doskonałości.
Dialekt z aniołem
Odnajdę twoja twarz aniele w świętych tłumie. Rozpozna Cię me ludzkie, rozumne serce, choć czasem jest dumne i chmurne. Rozszyfruję, rozkoduję Twą aurę wszystkimi receptorami, w krainie pozbawionej śmierci i cierpienia tam,
gdzie będziemy wraz z Chrystusem czystymi duchami.
O wewnętrznym dialogowaniu
Dialekt szósty
Aby moc rozpocząć w sobie jakikolwiek dialog, potrzebujesz czasu wyłącznie dla siebie. To twój świat
i twoje emocje. Oczywiście, że oscylują one w relacji
z innymi ale ich masz wokół siebie nieustannie.
Jak często natomiast jesteś sam ze sobą? Jak często analizujesz siebie? Jak samemu sobie odpowiadasz na tysiące pytań pojawiających się mimo woli w dnia odsłonach?
Brak czasu to marne wytłumaczenie, ignorancja
i brak motywacji, to najczęstsza przyczyna zaniechania.
Fenomen życia
Czym jesteś życie? To pytanie stawiam samemu sobie
w pierwszej kolejności i czynię to bez ograniczeń.
Jesteś niby planowane a nieprzewidywalne, bogate w ideały a jednak nie idealne.
W aksjomatach i semantyce twórcze, a zarazem
w paradygmatach i horyzontach osądów krytyczne
i wybiorcze.
Znaczysz życie znacznie więcej niż codzienność.
W każdej chwili zachwycić mnie potrafisz.
W Tobie duch, dusza i ciało tworzą swoistą jedność.
Co boli bardziej?
Zewnętrzna rana czy głębokie ukłucie?
Dialekt siódmy
Emocje powrócę do nich raz jeszcze.. Przyrównać je można do siarczystego mrozu kłującego nieosłonięte fragmenty twarzy. Porywisty wiatr potęguje jego ukłucia niczym wenflon niefachowo wpięty do krwioobiegu.
Siła emocji jest potężna, poniekąd to krater kipiący gorącą lawą żądny ujścia, bądź dzikie zwierzęta rozpuszczone na wspólnym pastwisku, któremu na imię serce. jest pytanie o realne istnienie tzw. sanktuarium sumienia, owej magicznej komnaty
z cudowną przestrzenią. To poniekąd pierwotna niezmącona niczym cząstka duszy, owe kryształowe JA przypisane do jednostkowej świadomości każdego człowieka.
Wielką sztuką jest odnaleźć w sobie tę przestrzeń. W niej jest ukryty klucz do odpowiedzi na postawione wcześniej inne pytanie, a mianowicie: jeśli rozmawiać we wnętrzu siebie to z kim tak naprawdę ? Czyż życie nie znaczy znacznie więcej niż ciało? Czy mój umysł to jedynie chemiczne procesy zachodzące pod kopułą czaszki, korelacja kolejnych organów, naczyń połączonych łańcuchem DNA ?
Kim jestem? Oto konstytutywne, jakże zatem ważne w tej materii pytanie…
Horyzonty sumienia
Gdy spróbujesz dogłębnie wniknąć w siebie, umilknie na chwile czasoprzestrzeń i nocy dzień równy nie będzie, wszak niczym w kotle wirującym poddasz analizie serce, a ono odnajduje się
w sumienia horyzontach.
Serce poniekąd to wiatr frywolny w swych zimnych
i ciepłych prądach.
Opanuj się
Nie działaj w emocji mimo, iż dostałeś od Boga twórcze życie w promocji, wyciszaj ich hałaśliwość.
Opanuj napięcie, mimo iż twoje serce zdaje się być
w nieustannym pędzie.
Postaw akcent na Chrystusa, a On wskaże Tobie właściwe rozwiązania.
Ogarnie wszystko niczym klocki układanki przez pryzmat miłowania.
Źródło
Tryska we mnie źródło święte na życie nieśmiertelne, tryska i bije od chrztu.
Czasem tak tętni i tak pulsuje, że aż brakuje tchu. Innym znów razem zdaje się być wyschniętym krajobrazem, ale to tylko pozorne doznanie.
Nawet na stepie ma owe źródło szczęśliwe oazy
w bogactwie bodźców w ich cudnym kwiatostanie.
Tożsamość i pamięć
Dialekt ósmy
Emocje nie lubią gry w pojedynkę, zawsze są kumulacją doznań, wspomnień, doświadczeń, wzruszeń, wyobrażeń, a nawet i marzeń, zarówno tych spełnionych jak i niespełnionych, poniekąd zawiedzionych ambicji, zakopanych talentów, całości ludzkiego doświadczenia.
Nieokiełznane, pozbawione kontroli, zarozumiałe i butne stanowią odsłonę pychy, ich źródła w majestacie.
Mając nad nimi kontrolę można stanowić nową jakość życia.
W wiecznym biegu
Zajmujemy się na codzień wieloma rzeczami,
a zarazem tak mało mamy czasu dla samych siebie,
w rozumieniu tego, co kryje się pod słowem życie wraz
z jego synonimami.
Jesteśmy w wiecznym biegu, poniekąd w endorfin zachwycie, owych krwinek wirujących w krwioobiegu, gdy się przekazuje życie, ale czy to o nas prawda całościowa?
Wnikaj w siebie jeśli czas ku temu stosowny.
Do czynu przechodź od słowa..
Wariacje czy improwizacje
Dialekt dziewiąty
Wielu z nas powiada – na nic nie mam czasu, wciąż się śpieszę, załatwiam tak wiele spraw.
Wielu narzeka, w tym pędzie się zatrzymać, jak wyciszyć wnętrze, jak się wyizolować od tego co nieustannie kształtuje mnie i określa?
Te pytania stawia sobie z pewnością cała ludzka społeczność. To dylematy różnych ras i kultur w całej geograficznej rozpiętości.
Żyjemy w nieustannym napięciu, w wiecznym hałasie,
w potrzebie sprostania wszystkiemu i ku zadowoleniu wszystkich, którzy od nas wymagają, ale i tych, których kochamy.
Dlatego tak ważny jest wewnętrzny dialog, separator pozwalający określić to co ważne od tego co nieistotne.
Wnikanie w siebie to swoista determinacja, ale
i radykalizm.
Tęsknota za aniołem
Gdzie jesteś….? Aniele co czuwasz nade mną, abym nie upadł, nie poranił duszy w zmysłów noc ciemną, jak pisze Święty Jan od Krzyża.
Gdzie jesteś, gdy pokusa godności uwłacza, ubliża
i tylko chwila decyduje o tym co wcześniej we mnie pęknie, później eksploduje na plus lub minus w moralności i w etyce postawy. Wszak nie jestem jeszcze Świętym mój Aniele, mam słabości, wady i ludzkie wcielenie i nie zawsze na ścieżce mych kroków, gdzie czeka zbawienie, zdążam jak wędrowiec ku schronisku.
Coraz częściej zdarza mi się stawać mój Aniele na uskoku skalnym, na stromym urwisku.
Zaproszenie intymne
Dialekt dziesiąty
Rozmowa z samym sobą wymaga koncentracji
i skupienia.
Stwórz aurę wokół siebie. Zaproś do własnej duszy najcudowniejszych Twoich patronów, poniekąd przewodników. Nawet jeśli Twoja wiara jest wątła, podobna do gasnącego węglika w palenisku.
Zaproś w szczególny sposób św. Michała, który obroni Cię przed podszeptami demona, wszak również on pragnie dostać się do twojej duszy i do twojego serca.
Zaproś św. Ritę i Judę Tadeusza, zaproś tych, których stawiasz sobie za wzór do naśladowania.
Melodyka serca
Zanim świat przeminie a wraz z nim nasze ciała poddadzą się ruinie.
Zanim to co nas określa ustąpi przedawnieniu choć słońce nadal będzie wschodzić i zachodzić skapane
w światłocieniu.
Zanim skruszą się skały i przestaną mieć znaczenie morale
i ideały, zanim ziemia przeminie a wraz z nią znikną nasze ślady…
Chciejmy wsłuchiwać się w melodykę serc, nadzieje ich i plany, owe plejady uniesienia.
Tylko o sercu warto snuć dysputy, reszta jest bez znaczenia..
Wielkie rzeczy rodzą się w bólu
Dialekt jedenasty
Tylko konsekwentnym uporem osiąga się sukces. Systematyzuj wspomnienia, zestawiaj je z realizmem, nie obchodź danego tematu ale wnikaj w jego sedno. To może być bolesne ale wielkie rzeczy w bólu się rodzą. Co łatwo przychodzi, utracić łatwo.
Wnikaj głęboko w siebie, nie bój się nazywać rzeczy po imieniu. Każdy ważny temat medytuj w sobie.
Nigdy nie osiągniesz tego co zamierzasz zmienić
w sobie, jeśli nie będziesz ze sobą dialogował. A nie będziesz dialogował wówczas, gdy nie uwolnisz się od zewnętrznego hałasu i zgiełku.
Serca analiza
Gdy spróbujesz dogłębnie wniknąć w siebie, umilknie na chwile czasoprzestrzeń nocy dzień równy nie będzie, wszak niczym w kotle wirującym poddasz analizie serce, a ono odnajduje się
w sumienia horyzontach.
Serce poniekąd to wiatr frywolny w swych zimnych
i ciepłych prądach.
Kolejny dialog z sercem
O wrażliwości serca…,Wieszczu w artyzmie pogodny. Dzięki Tobie widzę to, co oczom w percepcji brakuje, ów wątek rzeczy istotny w zjawisk barwnym bukiecie.
Dzięki Tobie żyję pełną piersią, w mym doczesnym świecie, który w perspektywie otwarty jest ku wieczności, gdzie istnieje inne, Boskie kochające serce w swej doskonałości.
Salony czy pustostany
Dialekt dwunasty
Świętych obcowanie to realizm tu i teraz, to nie martwa formuła wyznania wiary, to fenomen istnienia.
Pamiętaj, że Twój dom to kumulacja energii, dobrej i złej, to też ma wielkie znaczenie w Twojej psychomotoryce.
Z emocjami wiążą się wspomnienia… Staraj się dystansować od złej energii.
W stronę światła
Nie martw się na zapas, nie planuj w mrocznych labiryntach przyszłości. Dosyć ma dzień swoich zmartwień, swej bylejakości.
Idź w światła stronę. Pamiętaj, że póki bije serce, nie wszystko stracone, ale wszystko jest przed Tobą.
Ciesz się pięknem, które nosisz w swoim wnętrzu,
w godności bycia osobą, a więc w wolności intelektu
i w pięknie kochania.
Niechaj w tym kierunku idą Twoje przemyślenia postaw i Twoje starania.
Zawiść, nikczemność, fałsz, obłuda,
kpina, szyderstwo, kłamstwo, ułuda
Dialekt trzynasty
Człowiek współczesny karmi się nie tylko własnym hałasem, tym dotyczącym samego życia
i do jego odniesień w relacjach z innymi. Jesteśmy kulturą medialną, a co za tym idzie, do naszej świadomości mimo wszystko docierają dźwięki ze świata: klaksony aut, drgania chodnika, gdy tramwaj lub pociąg przejeżdża, stukot butów na bulwarze, komórka, laptop, muzyka, wiadomości w radio, stres w korku, pospiech, telewizja przed snem lub ulubiona muzyka,
a nawet książka. To wszystko są blockery, które alienują nas od ciszy, a w ciszy jedynie możemy usłyszeć głos naszego serca.
Być człowiekiem, jaka to wielka sprawa. Ale być człowiekiem szczęśliwym, pogodzonym z własnym życiem to zgoła odrębny temat.
Ocknij się
Ocknij się! Doczesność nie trwa wiecznie. Bajkowe scenariusze na udane życie z czasem ostatecznie przemijają.
Na pytanie co istnieje po tym życiu jedynie ci odpowiedzi znają, którzy bramy śmierci przekroczyli. Znamy ich z własnej historii, wszak między nami żyli
i tworzyli jakość życia.
Ocknij się zatem, otrząśnij się z balastu tego co przemija jak chwila ulotna, jak data na opakowaniu
z napisem produkt nadający się do spożycia.
Ocknij się wreszcie, nie zamykaj się w areszcie własnej psychomotoryki. Twórz swoją przyszłość
w oparciu o wyższe wartości, dodaj melodyki do osądów własnych i własnych wyborów.
A ponadto bądź zawsze optymistą, dobrego humoru zaraźliwym inwektywem.
Carpe diem jak mawiają poeci, w żagle chwytaj dzień, chwytaj jego chwile.
Być mądrym przed faktem
Dialekt czternasty
Czy zdarzają Ci się takie sytuacje, że brakuje ci słowa w danej chwili ? A potem rozważasz dlaczego tak a nie inaczej postąpiłeś? Po fakcie każdy jest mądrzejszy. Jak sprawić jednak by być mądrym przed faktem, zanim zaistnieje. Tu kłania się mądrość. Teoretycznie każdy jest mądry, ale czy praktyka pokrywa się z teorią? Myślę, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z faktu, jak wiele mogliby osiągnąć, gdyby każdego dnia 5 minut poświęciliby wyłącznie dla siebie, oczywiście
w wymiarze wewnętrznego dialogu, wolni od całego bagażu dnia. I nie chodzi tu o modlitwę, o niej kiedy indziej. Ważne by być tożsamym z samym sobą i umieć kontrolować własne życie ze stoickim pokojem ducha.
Bóg w swojej nieskończoności będzie na mnie i na Ciebie czekał w nieskończoność.
Nieskończoność na płaszczyźnie ducha jest naszym przeznaczeniem. Ogranicza nas jednak w doczesności ciało, to ono poddane jest starzeniu, a zatem ograniczone jest czasem.
Pewnego dnia, jak każde stworzenie spocznie
w prochu ziemi i prochem ponownie się stanie.
Źródlana wiedza
Czy zmartwychwstałeś już we mnie Chryste? Odpowiem, że nie sądzę.
Ja wszak nad życie kocham ziemskie życie, chociaż czasami błądzę.
Popełniam gafy, nieraz podobny jestem do atrapy, niby prawdziwy, a w sumie nie do końca.
Wiesz wszak Chryste wszystko o mym sercu, jak woda tryskająca wie wszystko o swym źródle.
Nie jestem w krysztale przejrzysty i święty także nie jestem, po prostu nieraz się gubię…
Poszukiwanie
Dialekt piętnasty
Naturalną potrzebą człowieka jest poszukiwanie, najczęściej bezpiecznego miejsca jak i doczekania się szczęścia. a także odpowiedzi na pytanie: jaki sens ma życie ?
Tak to już jest że serce nie może żyć pustką, zawsze przyświeca mu idea.
Odwieczne pytanie pojawiające się w każdej kulturze. Jaki jest celowość życia, dokąd zmierzamy, dlaczego istniejemy w określonym czasie i przestrzeni?
Co po nas pozostanie, co poza ludzką pamięcią przetrwa? Czy przetrwa cokolwiek?
Czy odchodzimy w nicość, czy wraz ze złożeniem do grobu gaśnie wszelkie światło?
Czy pozostaje jedynie pustka i niczym wiatr pustyni niosący na swych skrzydłach piasku ziarenka rozwiewa się na cztery świata strony nadzieja na lepsze jutro?
Czy czeka na nas jedynie kraina cienia, a może
i nawet cienia po nas nie ujrzy świat ?
Jeśli tak jest to absurdem jest życie człowieka. Jeśli istnieje jednak duchowa rzeczywistość po ciała biologicznej śmierci to jaki to świat ? czy można go ująć w słownikowej definicji ?
Gdzie jest twój oścień, o śmierci
O śmierci, któraś jest wpisana realizmem
w życie. Jesteś tylko bramą ku wieczności, za którą mieszka Bóg Ojciec i Chrystus zbawiciel.
Gdzie Święty Duch wypełnia przestrzeń serca
w intymności, gdzie nie ma lęku o cokolwiek, gdzie śpiewa się pieśń pełną miłości.
Mówi się o Tobie śmierci, że co dnia zbierasz żniwo, a przecież jesteś jedynie w doczesności ulotną chwilą tak jak życie jest ulotne w swoim majestacie, zatem wiedz, że nie lękam się praw Twoich, Twych wyroków się nie boję w życia poemacie.
Emocjonalność śmierci
Dialekt szesnasty
Śmierć…., na jakże różny sposób reagujemy na wieści o niej. Jeśli dowiadujemy się o jej fakcie
z mediów: umarł ktoś ważny dla świata kultury, światły artysta, poeta, muzyk, publicysta, aktor, polityk… Czarna wstążka zdobi stopkę programową, towarzyszy nam jakiś sentyment, szczególnie gdy znaliśmy daną osobę.
Podobnie reagujemy gdy otrzymamy telefon od dalekiej rodziny: umarł wujek, ciocia, mama, brat lub siostra, tato, dziadek.
Jeszcze inaczej odbieramy śmierć w szpitalu, gdzie czuwamy, niezależnie czy jest to OIOM czy sala pooperacyjna lub zwyczajna sala, na której odchodzi ktoś najbliższy, podpięty do respiratora, mający na ciele przyłącza do EKG, do pracy narządów wewnętrznych, nie wspominając o sieci welflonów.
Zimne szpitalne korytarze i jasne ich światło wprowadzają w stan przygnębienia. Ciągła linia wykazuje zanik funkcji życia.
Najbardziej jednak przeżywa się śmierć
w domu, w którym się mieszka. Oto na łóżku odchodzi ktoś, kto żył lata całe w tym mieszkaniu, dzielił się życiem, a teraz to życie oddaje. Po ostatnim tchnieniu pozostaje jedynie cisza. Serce nie pracuje, krew przestaje krążyć, obumiera mózg…Wszystko zatrzymuje się.
Inaczej przeżywa się śmierć gdy człowiek umiera w sposób naturalny, zupełnie inaczej gdy jest to śmierć nagła, nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo bądź zabójstwo.
W jeszcze inny sposób wiadomość o śmierci przyjmuje się z linii frontu. Oto syn narodu oddał życie
w ofierze na ołtarzu ojczyzny, albo też ratował komuś życie będąc na służbie, np. jako strażak czy policjant.
Te przypadki można mnożyć w nieskończoność wszak każdy jest inny, osadzony w konkretnych realiach codzienności.
Taki jest koniec jeśli chodzi o ciało. Ale człowiek to złożoność, mówimy psychofizyczna.
Nie lękam się śmierci
Co mi powiesz o śmierci gdy przyjdziesz do mnie
w smukłej sukience? Jaką poprowadzisz mnie ścieżką? Ku uciesze czy ku udręce?
Nie boję się twoich wrót i twej otchłani choć przyznam, że czasem odczuwam lęk o przyszłe życie gdy się głęboko zamyślam nad swymi czynami.
Śmierć za życia
Dialekt siedemnasty
Istnieje jednak i inny wymiar śmierci, tzw. śmierć duchowa bądź też śmierć za życia, po części syndrom wypalenia np. ideałów, nadziei, wiary, a ostatecznie miłości.
Ktoś przestał być przyjacielem, zamilkł, zatrzasnął drzwi a klucz wyrzucił. Ktoś zdradził, oszukał, okłamał, wykorzystał i porzucił. Taka śmierć rani o wiele bardziej, wżyna się w życie niczym nóż w masło. Pozostawia po sobie bruzdy i sińce.
Epos po śmierci przyjaciół
Niczym miasto pod naporem ognia w oblężeniu, tak serce po stracie bliskich miota się i drży jak róży płatek wiatrem miotany w swym wątłym i kruchym istnieniu.
Niemiarowe biorytmy w bloku niepełności, wszystko pozbawione sensu na kanwie wieczności,
w ulotności życia gdzieś tam zapisane.
Gdzie tkwi zatem kwintesencja tego co dla nas zakryte, co nierozpoznane…?
Serce a rozum
Serce a rozum. Emocje a rozsądek. Jedynie
w rozumnie kochającym wnętrzu jest ład i porządek.
Odpowiedzialność za siebie w pierwszej kolejności. W następstwie troska wobec naszych sióstr i braci,
z którymi łączymy się w doczesności imperatywem sumienia.
Miłość to kierunek właściwych wyborów człowieka, na kanwie zbawienia.
Dialog serca z duszą
Dialekt osiemnasty
Serce i umysł, uczucia i intelekt, psyche i soma jeśli ktoś woli taką terminologię-to wzajemna, niemal codzienna rywalizacja na wszelkim obszarze istnienia
w poznawaniu świata.
Serce nie domaga się dowodów, umysł natomiast
w priorytecie ma empiryzm.
Według niego wszystko należy zważyć, zmierzyć, sprawdzić, dotknąć, potwierdzić doświadczeniem.
Serce zaś w swych osądach posługuje się innymi prawami-ufność, nadzieja, empatia, zawierzenie,
a ostatecznie miłość i jej szlachetność.
Rozgraniczenie serca i umysłu jest bardzo ważne wszak decyduje to o ogładzie świata, wpływa na postrzeganie rzeczy, ich definiowanie. Należy postawić sobie jednak w tej materii dojrzalsze pytanie,
a mianowicie : kim bądź czym jesteśmy-czy tylko fizykalnym ciałem z jego przypadłościami czy czymś więcej.
Jaźń, świadomość, psyche, tożsamość, ego, alter ego, super ego, a może po prostu serce, duch i dusza?
Koloryt osądów
Tych, którzy żyją na krawędzi łaską otaczaj Panie. Tym zaś co w moralnej taplają się nędzy okaż swe zmiłowanie.
Nie bądź jak ogień dla sodomitów, raczej bądź pełnią kolorytu w medytacji zmysłów, w ich zachwycie.
Po prostu bądź jak dobry Niebieski Tatuś dla tych, którzy kochają życie.
Słów kilka o sprawiedliwości
Dialekt dziewiętnasty
Tak jak w małżeństwie głową rodziny jest mężczyzna, a szyją, która nią kręci kobieta, tak w każdym z nas duch jest nadrzędny, ale dusza kierunkuje jego wybory i decyzje, pod warunkiem, że jest między nimi nić współpracy.
Moje świadome „ja”, to znacznie więcej niż moja ręka lub noga. Moje „ja” wraz ze mną jedynie dojrzewa, ciało natomiast podlega deformacji i procesom starzenia, których efektem finalnym jest obumarcie, tzw. śmierć.
Jeśli umiera ciało, umiera także jego duch ? To teza dla agnostyków bądź racjonalistów. W zasadzie pytanie otwarte.
Każdy, niezależnie od tego co wyznaje i co uważa za prawdę, musi umrzeć, to jedyna sprawiedliwość na tym świecie.
Purpurowy dywan życia
Hej życie? Lubię cię trochę, choć z tobą to czasami jak ze ścianą i z grochem.
Kocham Cię jak i nienawidzę czasem. Zwłaszcza wtedy gdy odpłacasz pięknym za nadobne, ścielesz mi cierpienia atłasem dywan purpurowy, mimo to jestem Ci wdzięczny za to, że istnieję, bo tylko dzięki Tobie życie jestem wyjątkowy.
Milczenie
Dialekt dwudziesty
Milczenie jest złotem, czasem jest bolesne
w niemej treści, ale nie oznacza ignorancji czy lekceważenia wobec towarzysza drogi, zarówno tej przebytej jak i tej, która trwa w danej chwili, otwierając się jednocześnie ku przyszłości.
Poza tym, milczenie wycisza emocje, separuje doznania, a co za tym idzie zmusza do autorefleksji, do dystansu wobec zjawisk określających poemat zwany życiem.
Milczenie nadto odpowiedzialności uczy zarówno za wypowiadane słowa, ich wydźwięk i emocjonalność, jak i mowę ciała wypełnionego duchem w pierwszej kolejności a w drugiej ducha zamkniętego w ciele.
Milczenie synchronizuje całość zawartą
w detalach, które trzeba nauczyć się dostrzegać
i odkrywać. Wydoskonalić się w tej sztuce, by mądrzej żyć, to niemalże absurd w dzisiejszym gwarze miasta rozkrzyczanego reklamami, narzucającego się mimo woli obrazu rzeczy, który określa i kształtuje jednostkę.
Kalkulacja istnienia
Czy spoglądasz czasem w siebie jak nikt nie spogląda?
Czy prowadzisz dialog w sobie gdy dusza frywolna lub prosta w pokorze?
Czy rozważasz prawdę ostateczną po co żyje człowiek kroczący po torze linii wytyczonych istnieniem?
Czy te chwile zapisane ulotnością niespełnionych życzeń zapisujesz w pamięci, do której się wraca i czy zimna kalkulacja nad istnieniem, nieistnieniem w ogóle się opłaca?
Zanim nadejdą ostateczne czasy
Nie twierdzę, że tylko ja mam rację i że tylko ja
o życiu mnożę spekulacje: o miłości, o sprawiedliwości,
o wierze i o nadziei, w oparciu o przekonanie, że coś
w ludziach i we mnie się zmieni na lepsze, zanim nadejdą czasy ostateczne.
Krótka refleksja o Bogu
Myślę o Tobie Ojcze, w którym nigdy nie zachodzi słońce, w którym nie przychodzi cień, a w głębi nocy zły sen nie towarzyszy, wszak czuwasz przy łóżku.
Myślę o Tobie jak dziecko myśli o dobrym duszku.
Migotanie komór
Cisza serca… Poniekąd to skamienieliny ludzkiego wnętrza. Cisza to także dar, jak również zadanie zwłaszcza gdy migoczą przedsionki i komór trwa migotanie…
Krzyżu święty
Krzyżu Święty! W Chrystusa ramionach
o trzeciej dnia godzinie na liniach wertykalnych
i horyzontalnych rozpięty, gdy światło dnia ustępuje miejsca nocy i jej czeluści zarazem.
Jesteś Krzyżu mojej drogi przewodnikiem, ścieżki, po której kroczę swoistym drogowskazem.
Ciężarze mój w słodkim brzemieniu.
Otulać chciej mnie w pogodzie i w niepogodzie.
W mym osamotnieniu.
Wraz z przemijaniem lat
Chciałbym oderwać się od wszystkich moich spraw, którym każdego dnia stawiam czoła mówiąc: jestem na tak.
Chciałbym w bezchmurne niebo poszybować niczym ptak w locie swobodnym. Chciałbym być chociaż przez krótką chwile wolnym i frywolnym.
Chciałbym odpocząć po prostu, wyrwać się
w plener bez balastu, doszukując się jedynie w sobie piękna kontrastu gdy się chce oddzielać światło od cienia.
Chciałbym wrócić do pierwotnego stanu rajskiej szczęśliwości i pewnie wkrótce tam wrócę. Wymaga to jednak wyrzeczenia się labiryntów trudnych spraw. Takie dyrektywy sam sobie wytyczam wraz z przemijaniem lat.
Chciałbym wejść w głęboką baśń, gdzie nieistotny jest czas… Istnieje tylko chwila gdy chodzi się boso po rosie, a letni wietrzyk tę chwilę umila smykając mnie po nosie. Reszta nie ma tu większego znaczenia. To tylko pokłosie.
Egzorcyzm prosty
Aniele Stróżu mój, chroń mnie od Szatana. Od jego podpowiedzi lub zgubnych sugestii, które w duszy odczytuję przez wrażliwość, wewnętrzne serca arkana.
Chroń mnie od jego inwektywów, od presji jakie potrafi wywrzeć na mojej osobie wszak wiem, że Bogu posługujesz mój Aniele Stróżu. Bogu co zamknął się
w Słowie.
Pusty grobie
Pusty grobie… Zdajesz się nie przemawiać do mnie gdy serca ku tobie nie kierunkuję pokornie.
Gdy rozmywam się z Twym obrazem, gdy nie czynię adoracji nad Pańskim ołtarzem a jedynie codzienności kalendarzem markuję własne ego..
Wiem, jesteś głosem mojego sumienia.
Swoistym alter ego.
Poranna medytacja
Jak długo można patrzeć na bańki mydlane. Podobne są w swej kruchości do ludzkiego życia, które jak one jest najczęściej popękane.
Jak długo można się cieszyć tym, co nie przynosi prawdziwej radości ? Jak uparcie szukać alternatyw dla serca, które w swej naturze domaga się miłości ?
Jak traktować tych, którzy na chwilę w życiu zaistnieją? Spopieli ich wszak wkrótce czas i przestrzeń
a oni się nie zmienią. Ich wątki są w sumie niestałe.
Pytam Ciebie o to wszystko dobry Panie Boże, pytania te stawiam na piedestale.
Stracić kogoś
Dialekt dwudziesty pierwszy
Kiedy się kogoś traci, serce pęka niczym mydlana bańka muśnięta nagłym podmuchem wiatru.
Kiedy odchodzi ktoś zaufany, bliski przyjaciel, powiernik sekretów, oaza radości, wtedy nie pozostaje nic innego jak usiąść tak, by nikt nie mógł dostrzec, twarz ukryć dłoniach i płakać. Łzy mają bowiem w sobie niewidzialną siłę, która oczyszcza.
Jakże wiele w swoim życiu miałem już takich chwil, kiedy kogoś na zawsze utraciłem. Kogoś, kto odszedł bezpowrotnie w świat wymierzony granicą innej egzystencji jak również kogoś kto jednym gestem, niczym pociągnięciem pędzla artysty zerwał wszelkie relacje serca, obietnice i zobowiązania.
Można powiedzieć, że przejście przez próby rodzi stałość, ale ja wiem, że każda zerwana więź, która mogła stanowić swoisty klucz do szczęśliwości, trąca w sercu raną, nieustannie wydającą cierpki owoc.
Gdybym stał się głazem
Gdybym stracił nadzieję na lepsze jutro, gdybym stracił wiarę… Jak by mnie wtedy świat odbierał, a wraz ze światem niby pobożni chrześcijanie.
Gdybym wycofał się z życia publicznego, gdybym zamilknął na eteru fali… Jakby mnie oceniło społeczeństwo, a w nim doskonali i niedoskonali?
Gdybym zrobił jeden krok do tyłu zamiast do przodu dwa kroki jak by mnie postrzegali ci, co Boga za stopy chwytać są niby zdolni wczuwając się Jego kroki?
I gdybym stał się niczym kamień zimny i nieczuły, gdybym stał się głazem. Jaką bym dostał reprymendę od mych braci katolików i nie tylko…, co modlą się przed świętym ołtarzem?
Wypłyń na głębię
Wypłyń na głębię mówisz mi Chryste, a ja tak kocham plaże, co w słońcu mienią się srebrzyście, po widnokrąg dostrzegalne w linii brzegu, po horyzont jak obłoki czyste, w głębi krwioobiegu.
Szeroka ogniskowa
Nie zważać na złowieszcze prognozy o wichrach
i huraganach, o łamiących maszty otmętach
w oceanicznych piętrzących się falach za dnia jak
i w nocy.
Chcieć wypłynąć na bezkresy mimo wszystko, mieć głębokie w zawierzeniu wobec Boga, który siebie zwie miłością, ufne w prostocie dziecięco rozkochane oczy,
w pewności spojrzenia, że nic złego im nie grozi, że nie dotyczy przedawnienia sprawa lepszej perspektywy jutra
i pojutrza, gdy wzruszenie zbudzi do działania jak petarda huczna zachwyt wzbudza w siatkówce ludzkiego oka.
Gdy nie towarzyszy temu chore, lunetowe postrzeganie świata lecz w cyrklu szeroka ogniskowa. Tak jak dusza, która czuje na ramieniu obecność w postaci anioła.
To podróż za marzeniami, by przekraczać siebie dnia każdego, gotowym być na zmiany, jak i na odkrycia.
Marzenia pięknie jest spełniać, nic, nic tu do ukrycia.
W gęstwinie traw
W gęstwinie traw, gdy wiatr je kołysze, słyszę Ojcze szepty Twoich prawd, przenikasz wszak ciszę
i Boskie Twe oblicze maluje się w mojej duszy.
A serce Twoje odciska pieczęć na mym ludzkim sercu, w bezkresie poruszeń.
Jaki jesteś w odbiorze
Czy zaglądasz czasem w głębię Twego wnętrza,
w odniesieniu do pierwotnych priorytetów kształtujących Twego serca decyzje i postawy.
Czy Twój wzorzec to ideał do naśladowaniu czy niedoskonały twór, jakich wokół wielu w codzienności.
Jakim jesteś, jak Cię inni postrzegają a zarazem jakim chciałbyś siebie widzieć w Twej przemijalności ?
Więcej niż stan posiadania
Nie zrozumieją tajemnicy życia ci, co patrzą krótkowzrocznie, Ci którzy chcą dorobić się za wszelką cenę jak najszybciej i bezzwłocznie.
Życie wszak znaczy o wiele więcej niż stan posiadania, każdy z nas jest w tej dziedzinie uczniem
i nauczycielem bez dopisywania tego co ten fakt oznacza jak i co utrwala w kadrze.
Życie to przestrzeń w całokształcie doznań, mówiąc niedwuznacznie.
Ciesz się kolorytem nieba
Nie wpuszczaj intruzów do własnego domu.
O swoich sprawach nie zwierzaj się nikomu.
Lepiej żyć we własnym, wewnętrznym tylko świecie, nawet w świata cieniu niż wątpliwe mieć nadzieje na cokolwiek od innych poznanych ludzi, zwłaszcza empatię w serca zrozumieniu.
Zdobywaj szczyty nie do pokonania, odkrywaj co dla innych nie jest do poznania.
Ciesz się wiatrem i tym co on przynosi, niech się
w niczym Twoje serce nie upadla i nie upokarza, niech
o nic innych nie prosi, bo to inni powinni zabiegać
o Ciebie.
Tak ogólnie ciesz się tęczy kolorytem w Twoim małym, ale jakże pięknym własnym niebie.
Im więcej siwych włosów
Im więcej lat, tym więcej doświadczeń w plecaku, to perspektywa wobec map i dat na życia przebytym szlaku.
Im więcej siwych włosów na głowie, tym więcej tytułów nadanych i wypracowanych w godności osobie, ale w niej też grzechy i słabości w oparciu o priorytet moralności, za siebie w odpowiedzialności i za drugiego człowieka.
Wraz z upływem czasu człowiek albo życiem się raduje w optymizmie albo wciąż narzeka na los
w czarnowidztwie pesymizmu postrzegając siebie
w świecie, a przecież życie trwa dopóty bije ludzkie serce a i w innym świecie ma swoje przedłużenie.
Pytanie, czy człowiek pragnie w sobie zwalczyć to co stoi na przeszkodzie, by nieba przestrzenie odkrywać teraz i w przyszłości?
To pytanie retoryczne w swej konstruktywności.
Jak oddzielić plewy od ziarna
Choreografie i recepty na udane życie…
Z ust do ust przekazywane patenty jak i tajemnice
w swych arkanach.
Gdzieś ukryte myśli jak postąpić, gdy dopadnie dramat, jak się wykazać, jak zrobić szpagat tak jak sportowiec podczas olimpiady, jak oddzielić plew od ziarna, mieć zdrowe zasady, nie ulegać presji, nie dać się zwieść nikomu i niczemu, nie poddać się sugestii inspirowanej złym wartościowaniem, jak stać się świętym lub błogosławionym, za życia móc się cieszyć rajem
i jego przyjemnościami.
Mieć właściwy klucz, by meandry te odczytać pomiędzy wierszami.
Wychowanie a odbiór świata
Dialekt dwudziesty drugi
Od dzieciństwa wpojono nam wiele zasad, wtłoczono wzorce niekoniecznie święte. Co więcej, wychowano nas ku wartościom, z którymi w dorosłości nie koniecznie się nie utożsamiamy, korygujemy je, poddajemy analizie.
Całość wychowania rzutuje na nasz odbiór świata. Jeśli buntujemy się czeka nas co najmniej chłosta.
Dlatego potrzebna jest separacja, wnikanie
w siebie. Nie jesteśmy czyjąś marionetką pociąganą za sznurki. Sami o sobie stanowimy.
Niestety nasza wolność jest zdeterminowana inwektywami, które nam wtłoczono, poniekąd wyryto na sercu…
Prawd zakwestionowanie
Dokąd idę, dokąd zmierzam gdy się wartościom przyjętym w dzieciństwie sprzeniewierzam?
Co mnie określa, co o mnie stanowi jeśli życie zamiast cieszyć coraz częściej boli.
Prawda i prawdom kłam zadany, rozmyte, ba nawet rozcieńczone ideały, obcość dla samego siebie z dawnych lat. Wywrócony niczym wóz do góry kolami młodości marzeń świat… I co nad to rzec?
Panie daj wiarę, ze jednak stąpam naprzód a nie czynie kroku wstecz !!
Czy ulegniesz pod presją
Odbiorą mi inni dobre imię? Jakoś to zniosę. Odbiorą mi moją tożsamość, głosu nie podniosę. Odbiorą mi finanse, okradną mi konto, ale nie ukradną mojej intymności wnętrza, prędzej trupem padną.
Upokorzą mnie systemy, odpowiem systemem, meandrami, które krzewi moje serce, które ma nadzieję na szczęścia realizm. Wszak me serce to nie tania płyta, jej sentymentalizm, ale to w Bogu zawierzenie.
Może ugnę się pod daną życia presją, nie zaprzeczam, lecz zdania nie zmienię.
Jak rogalik z czekoladką
Dziękuję Ojcze, po stokroć dziękuję za to, że się życiem cieszę, że nim się częstuję jak rogalikiem
z czekoladką.
Wiem, że życie nie raz płata figle, że czasem odbija się czkawką, ale w gruncie rzeczy życie Ojcze jest
w arkanach tajemnicą, nikt tu nie zaprzeczy.
Dziękuję Ci za me istnienie, za moje krzyże
i udręki, jak i za nadzieję, że mimo wszystko żyć warto. Choć powiedzą tu sceptycy, że to blichtr, bo zasłoniętą kartą nikt puli nie zgarnia. Ale życia nie określa ani pula do zgarnięcia Ojcze, ani żadna karta.
W rytmice pacierzy
Masz takie chwile w życiu, że serce Ci pęka? Serce proste w swej prostocie, a jednak wymięka, gdy grot strzały rozpruje na dwoje, to co daje życie. Jak kałamarz
i pióropusz z piór notatkę kreśli w uczniowskim, białym zeszycie.
Serca realizm, jak i sentymentalizm, konstytutywne prawa, jak i przywileje, że dzięki głębokiej wierze ma się
i nadzieję na rozprostowanie pogubionych ścieżek, jak
i dróg. Na tak postawione tezy i pytania odpowiedzieć potrafi jedynie Bóg, jeśli się w Niego wierzy.
Taki zapis ślę Ci na dobranoc ukochany Ojcze
w rytmice pacierzy.
Przestrzenny salon
Moje serce to salon przestrzenny, tu i tam jakiś mebel lub znacznik subtelny, a w większości to łąk kwiecisty firmament, chociaż burze zwane życiem naruszyć chcą mój fundament oparty na Bogu, którego też krzyżowano za niewinność.
Ale ja to jestem Ja, a nie inni mi podobni nawet po kądzieli, mam swoją odrębność.
Pogodny wietrze
Gdzie jesteś łąko roztańczona kolorytem? Gdzie jesteś słońce, co dajesz wzrost i życie w witalności, gdy mieni się świat błękitem?
Gdzie jesteś pogodny wietrze? Czy czas Twoją intymność zamknął w areszcie na śnieżne dni, mroźne wieczory?
Gdzie jesteś mój aniele stróżu, gdy nocne potwory wedrzeć się pragną na siłę do duszy i serca?….
Gdzie jesteś orle, który do swej piersi, tak jak dobry ojciec przytulasz pisklęta…..?
Wiaro święta
Wiaro święta, bogata w nadzieję. Dzięki tobie życia nitka, tak zwane istnienie, nie ma kresu choć ma swój początek. Wszystko wszak zaplanowałeś dla mnie Ojcze,
a ja Twój porządek sercem odczytuję.
Jesteś dla mnie wychyleniem ku przyszłości
i za to dziękuję.
Bądź zawsze dobry
Bądź zawsze dobry i tylko dobry, dobrocią ludzi zarażaj. Ucz się przebaczać, puszczać w niepamięć to co obraża, co kłuje w oczy i rani serce. Niech dobre będą Twoje oczy w spojrzeniu, niech dobroć dają Twe ręce.
Nie patrz co inni mogą ofiarować lub czego dać nie potrafią, bądź zawsze tylko dobrym człowiekiem, chciej
w każdym mieć duszę bratnią i mimo zranień, które dni przynoszą uśmiechaj się do życia. Bo jest podstawą człowieczeństwa odkrywać w sobie dobroć, ku chwale wiecznego życia.
W mediacji
Ukaż mi Panie Boskie Twe oblicze. Daj serce mi swe jak na dłoni choć wiem, że mur grzechów moich wyrasta, tworząc granice, gdy nie wpatruję się Twe Ojcowskie, kochające oczy Panie, gdy się nie mrużą źrenice w modlitwie i w medytacji.
Chociaż jestem słabym Twoim apostołem
w tak zwanej mediacji, a może właśnie dlatego, że jestem słaby. Daj mi siebie Ojcze jak najwięcej, użycz mi Twojej pogody na jutrzejsze plany, na codzienne wyzwania.
Niech rozświetla mroki mojej duszy Boska Twa pochodnia, sfera miłowania.
Kontur bliźniaczy
Miłość… Ech.. Co to słowo znaczy? Ma wszak
w sobie potencjał i kontur bliźniaczy z wektorem serca wychylenia.
Miłość to postawa całościowa, bez przedawnienia, pomimo zmian w systemach prawnych i w ludzkiej osobowości.
Miłość jest cnotą a więc sprawnością, kruszywem boskości i jako taka nie zna granic ani zależności.
To fundamentalna ścieżka dla tych, którzy podejmą jej temat na ścieżce ku doskonałości.
Jak dziecko w nagości
Móc zajrzeć do własnej duszy, do istoty wnętrza, sedna intymności. Być tym samym pośród świata jak dziecko w nagości, w nienaruszonej wrażliwości wobec praw nim rządzących w aksjomacie.. Taką sztukę znają pewnie tylko święci i błogosławieni w życia poemacie.
Czym jest prawa litera, to poprzeczka wysoko zawieszona, która się nie zmienia wraz upływem czasu.
Prawo wszak jest po to, aby w państwie nie było galimatiasu lecz zdrowa nauka. Ale prawo czasem bywa ślepe w swych wyrokach, to nie żadna sztuka wskazać na winnych lecz zamazać winę.
Taką płynność myśli przesyłam Ci Chryste na dobranoc, tak jak one płyną, wraz z nimi ja także płynę.
W temperamentnym wietrze
W jednym mgnieniu powieki uchwycony wielobarwny świat, jak w szepcie wiatr uchwycony
w swym temperamencie, jak życie na rozstajach, na kolejnym, ostrym zakręcie lub na słonecznej autostradzie rozpędzone, roztańczone jak tancerka na parkiecie.
Ech życie, jesteś cudne w każdym swoim calu,
w każdym priorytecie.
Strażak ogniowy
Nie karz mnie Panie za czyny i wybory, nie bądź mi królem surowym.
Nie zsyłaj mnie do głuszy, dusz otchłani, gdzie stoi strażak ogniowy.
Nie chcę cię prosić o marność fantów, nie proszę też o godności z wyjątkiem jednej tylko rzeczy, byś zawsze był pełen miłości.
Trwać we wspólnocie
W oceanie ludzkich twarzy rozpoznać swoją twarz, nie zaglądać do ściennych kalendarzy, nie odmierzać dat ale trwać, po prostu trwać w społeczności.
Uśmiechać się do wszystkich napotkanych na swej drodze ludzi nucąc hymn miłości…
Wymiernik całości
Zrozumieć człowieka, jego strukturę całościową, pojmowaną poprzez pryzmat śmiertelnego ciała jak i ego, które w teologii i nie tylko nazywane jest ludzką osobą.
Tajemnica o człowieku jest niedefiniowalna, nie rozmienia się jak banknot na drobne pieniądze, choć na ogół pieniądze kształtują zachowania i ludzkie wybory.
Pieniądz jest gwarantem zależności i kością niezgody, jednak nie jest wymiernikiem całości.
Mianownikiem nas stworzonych na obraz i na Boga podobieństwo jest cnota miłości.
Chłonąć Boga
Wystarczy chłonąć Boga jak gąbka wodę chłonie. Mieć czystą myśl, czyste intencje, w gotowości ku bliźniemu serce otwarte.
Do pomocy wyciągnięte dłonie choć idealizm nie raz dał popalić.
Ku przyszłości chcieć mieć wytyczoną jasną perspektywę, przeszłość zaś mieć za nic.
Oto recepta na życie szczęśliwe, każdy wszak jakkolwiek je definiując przeżywa bolesne
i radosne chwile. To one kształtują hart ducha.
Wsłuchuję się zatem w Ciebie dobry Ojcze. Twych śladów serce me szuka.
W zjednoczeniu
Pokaż mi Panie ścieżkę ku Tobie bo drogę już znam. Bądź przy mnie na dłoni wyciągnięcie, bym nigdy nie czuł się sam gdy zasypiam i kiedy się budzę.
Bądź ze mną w moim tworzeniu jakości lepszego jutra w mozole i w trudzie ale i wtedy gdy szczęście sięga zenitu.
Obym nigdy nie zwątpił w Twe istnienie ukochany Ojcze, nie zaniechał nad Tobą zachwytu, abym trwał
z Tobą w całościowym zjednoczeniu. Tu na ziemi rzecz Panie oczywista a później w rajskim ogrodzie mego człowieczeństwa, w moim przebóstwieniu.
Odnaleźć niszę
Odetchnij, odpocznij, odnajdź swoją niszę. Wsłuchać chciej się we własne serce, we własne emocje lecz wokół siebie stwórz właściwą aurę otwartą na ciszę.
Nie daj się co dnia prowokować do afirmacji. Bądź raczej tym, który dialog prowadzi wewnątrz siebie, podatny na pytania retoryczne i żądny konfrontacji
w sumieniu.
Wycisz się zatem całościowo centymetr po centymetrze w kruchym twym istnieniu a staniesz się panem siebie samego. …
I nie pytaj się o wartość tych zabiegów: po co
i dlaczego…. ?
Przed zasypianiem
Niczym w oka mgnieniu popatrzeć na życie całościowo, pomiędzy ścieżką prowadzącą przez doczesność zapisaną historią zmysłową w pamięci serca… W jego wyobraźni i w spełnieniu, a zarazem
w odniesieniu tego co jawi się ponad doczesnością, co jeszcze tkwi w niespełnieniu…
To zdarza się jedynie tym, którzy na życie patrzą
z miłością w perspektywie wrażliwości na bodźce w głosie zwanym sumieniem, którzy z godnością odnoszą się do zjawisk świata i do drugiego człowieka.
Ułamek sekundy a mruży się źrenica.., zamyka się
i otwiera powieka i kadr staje się faktem, a nie domniemaniem.
Taką modlitwę chaotycznych myśli dobry Panie Boże silę Tobie przed zasypianiem.
Nadzieja, mieć nadzieję
Niebo odkrywa płaszcz błękitu, słońce osiąga horyzont zenitu, wiatr delikatnie muskać się zdaje
i nierealne realnym się staje.
Bliskie spełnienia stają się marzenia, gdy w sercu ze snu budzi się nadzieja wrażliwa siostra wiary, podparta w miłości. Dzięki niej świat się nie pogrążył jeszcze w beznadziejności, w chaosu wirach,
w piętrzących się nieustannie duchowych lawinach cierpień, smutków, zdarzeń tragicznych, wiecznie trwałych w inspiracjach zamyśleń, tęsknot nostalgicznych.
Mówią, że to matka głupców, złudna i zawodna, że ciekawszym zamiennikiem kalkulacja chłodna, że bardziej twarde po ziemi chodzenie nauki jest warte, niż w życiu swym postawić wszystko na nadziei kartę.
Lecz każdy kto ma serce i zdrowy rozsądek, kto pielęgnuje w sobie duchowy porządek, kto cele w codzienności stawia sobie jasne i przyjął określony plan na życie własne. Każdy kto nosi w duszy kosz pragnień
i marzeń i wyczekuje nieustannie wypadkowej zdarzeń
i Bogu od początku ufnie los powierzył ten właśnie nadziejami życie będzie mierzył.
Bądź moim przewodnikiem
Boże, który jesteś mą nadzieją. Jestem stworzony na Twój obraz jak i podobieństwo Twoje, a więc arcydzieło, a jednak potrzeba mi wsparcia.
Natura ma wszak ograbiona jest z pierworodnej szaty, doświadcza rozdarcia w namysłach i decyzyjności.
Bądź mi zatem owym przewodnikiem drogi, dodawaj krokom pewności, a przez pośrednictwo Świętych Pańskich zsyłaj mi natchnienie, abym mógł bezpiecznie przebrnąć poprzez chaszcze i mokradła, ot co, światłocienie.
Getsemani
Pomóż mi Ojcze w wędrowaniu przez Ogród Getsemani. Podtrzymaj mnie na duchu gdy czuję, że tracę twardy grunt pod nogami.
Przez Twe charyzmaty umocnij we mnie tożsamość wybrania, bym się nie lękał tego co jest dla mnie nieuchronne, a póki co zakryte dla mych oczu, niemożliwe więc do opisania.
Religia to jest mrok powiadają niektórzy,
a z Tobą i w poznaniu Ciebie, Dobry Panie Boże czas mi się nie dłuży.
Jestem spragniony Twej źródlanej wody. Szukam Twych śladów i prawdy o Tobie. Odnajduje w sobie Twoje podobieństwo poprzez Logos w czternastu znaczeniach tego słowa, w pryzmacie mej ludzkiej osoby.
Wiara, czym jest
Wierzyć komuś, wierzyć w coś, wierzyć, że istnieje Ktoś. Słowu wierzyć, prawdzie wierzyć, z wiarą złu się sprzeniewierzyć.
Wiaro święta, co swą mocą możesz przenieść góry, źródłem twej wewnętrznej siły jest Ten tylko, który chmury zamieszkuje. Ten co człowiekowi potrafi zawierzyć, jeśli on twoją głębią zechce życie mierzyć.
Wiaro krucha i niepewna, tyś jest hartem ducha, ale tylko w tym przypadku, kiedy człowiek słucha Słowa Życia gdy je kontempluje, gdy refleksję w zamyśleniu nad nim nieustannie snuje, tak, że czyny i decyzje są czytelne, jasne, wolne od błędów, od świata zamętów i życia zakrętów.
Wiaro! tyś jak zaufanie, trudno nabyć ciebie choć się mówi, że bez wiary miejsca nie ma w niebie, tyś podobna do miłości, też masz wiele twarzy i niejeden co nie wierzy o tobie wciąż marzy.
Mówisz wierzę, czyli ufam, w wierze mam oparcie, choć są tacy, którzy z wiarą walczą wciąż uparcie. Wierzę tobie, twemu słowu, wszystkiemu co robisz, wierzę, że od złego w życiu zawsze mnie uchronisz.
Wierzę chociaż świat nie wierzy, wiarę chcę rozkrzewić, tak by jej płomieniem spójnym serca móc odmienić, nadać sens gdzie go brakuje, by westchnąć
w zachwycie, że przez wiary perspektywę bardziej kocham życie.
Dziękuje pokornie
Zmagam się codziennie z ułomnością.
Z nieporadnością w wymaganiu wciąż więcej od siebie.
Wiem, że rozumiesz mą drogę wszak jesteś jej celem. Spotkać chcę Cię w niebie ale i w otaczającej rzeczywistości.
Wsłuchuję się zatem w Twoje Boskie Słowo, w ów poemat o pięknej miłości i tą miłością żyję i miłość tę naśladuję.
Potwierdza to moje kapłaństwo, za które pokornie dziękuję.
Przebaczenie
Jak się przełamać gdy boli serce, jak do człowieka wyciągnąć ręce, kiedy okłamał, zdradził, zawinił, kiedy najgorsze rzeczy uczynił.
Jak ma wyglądać to przebaczenie, gdy serce mocno trapi cierpienie?
Czy trzeba czekać, aż się wypali, żal, który wnętrze najmocniej trawi, czy czas potrzebny na przemyślenia jest niezbędnikiem dla przebaczenia?
Jak wiele wody musi upłynąć, jak wiele godzin musi przeminąć, jak wiele trzeba poświecić z siebie, by tak jak Ten co mieszka w niebie, przez jeden gest, jedno spojrzenie okazać winnym przebaczenie?
Jak znów pokochać i jak uwierzyć, i jak złu świata się sprzeniewierzyć, jak wyjść naprzeciw wobec podłości, kłamstwu, obelgom i nikczemności?
Jak się przełamać, wyzbyć się lęku, że znów za chwilę tak jak po ciemku, w cieniu przedmiotów, rzeczy konturów, ktoś jeszcze większych nie wzniesie murów
i jeszcze mocniej blizn nie rozdrapie i w większą jeszcze pułapkę nie złapie?
Cóż więc zostaje? Trwać w niepewności, czekać od innych gestów litości?
Zamknąć się w sobie i w bezsilności, wierząc że nie ma w świecie miłości?
Trwać w bezradności czy wyjść naprzeciw
i choć na chwilę ogień rozniecić, i wbrew nadziei nadzieję mieć, i wokół siebie dobro nieść chcieć?
Zatem, co mocno się z tym wiąże, przebaczyć to węgle żarzące rzucić pod stopy, po prostu zapomnieć, choć może nie raz przyjdzie je znów wspomnieć.
To żyć zwyczajnie nową nadzieją, że może jeszcze ludzie się zmienią i przepraszając naprawią relacje, życie swe odmieniając, sami dla innych dobrymi się stając.
Orzeł na firmamencie
Gęstwiny traw rozpostarł swoją pieśnią porywisty, czerwcowy wiatr niczym orzeł skrzydła rozpościera na błękicie.
Pieśń, jak i orli lot są synonimem prawdy objawionej, której imię brzmi życie.
Światło dla świata
Chciej słońce zamknąć w dłoniach, chciej
w dłoniach zamknąć i niebo.
Niechaj ich zespolenie dostarczy Ci smaku na życie jak też pokoju wewnętrznego.
Niech płonie w Tobie światło, niechaj Twe serce ogrzewa.
Bądź w sobie światłem dla świata. Reszta wszak nie ma znaczenia.
Słowo pokonuje przestrzeń i czas
Najpiękniej żyj, mimo stosu nie rozwiązanych spraw na głowie. Chciej się odnajdywać w pielgrzymce przez doczesność jedynie w Bożym Słowie. To Słowo jest samą miłością.
To Słowo trwa w każdym z nas. Słowo to pokonuje przestrzeń i czas.
Słowo to rodzi prawdę, a prawda nas wyzwala.
To sedno moich przemyśleń, poniekąd też i ścieżka nie do końca rozszyfrowana.
Ojczyzna jest misją
Nie będę misjonarzem w dalekiej Afryce, nie przyciągnę do Chrystusa ludów zamieszkałych
w całej Azjatyce.
Na Arktyce nie pozyskam Eskimosów. Wśród palm
i kokosów nie wybuduję kościoła. Nie skosztuję też fajki pokoju będąc odrębnym bytem w strukturach plemiona Indian lub Buszmenów.
Pewnie nie zobaczę także rytualnych tańców
i plemiennym starcom nie opowiem prawdy o różańcu…
Misją dla mnie jest Ojczyzna. To kraj mojego pochodzenia jak i zamieszkania, ot co ojcowizna.
Przejście tajemne
Nie zatrzymam strumieni Twoich łez. Demonom, co krążą nieustannie wokół Ciebie nie powiem z posłuchem idźcie precz.
Nerwom starganym nie dam ukojenia. Nie zwolnię od bagażu zmartwień w koszyczku cierpienia, któremu obce serca drzwi zamknięte.
Mogę dać Ci tylko Słowo, a w słowie jest Bóg
i Bogiem jest Słowo…, to takie przejście tajemne ku światłości, ku wiecznej szczęśliwości, świętości w miłości.
Odstresuj się. Poddaj się oceanowi na fali Słowa, w Jego Boskości, w kreatywności. W majestacie nieskończoności…
Jesteśmy pochodną natury Słowa w odsłonach Troistości…..
Fascynacja głębią
Popatrz na ocean. Podoba Ci się? Jest nieogarniony i wszystko może. Podobny do cyklonu lub tornada co kładzie łany zbóż, a te poddają się mu w pokorze.
Głębia uzasadniony wzbudza lęk, cokolwiek to znaczy. Słabi ulegają jego presji, marne ich postaci miotane wiatrem, niczym marionetka na sznurku. Silni natomiast stawiają mu czoła, aby w ostatecznym rozrachunku znaleźć alternatywę na podmuchy cyklonu, który burzy porządek rzeczy.
Głębia to niepoznana i nieogarniona tajemnica. Nikt temu nie zaprzeczy…
Krótki poemat o uwielbieniu
O Ty, który wiejesz wiatrem wschodnim
i zachodnim, północnym i południowym. Ty, który dajesz wody łyk spragnionym i chronisz przed zenitem słońca.
Ty, który umiesz rozmienić się na drobne niczym gwiazda wschodząca jak i zachodząca, choć nie gasnąca nigdy.
O Ty, który jesteś taki prozaiczny, gdy się wierzy
w Twe istnienie, zarazem taki przedziwny w majestacie.
Uwielbiam Ciebie w każdym tekście, który w rym układam dobry Panie Boże, w każdym poemacie.
Jak łany zbóż
Odmęty serca i serca otchłanie to znacznie więcej niż na temat drugiej osoby wypowiadają się święci
i nieświęci. Tak zwane ludzkie gadanie.
Ograniczony w tej materii jest horyzont
w postrzeganiu. Nikt wszak w serce drugiej osoby wniknąć nie potrafi. Serce jest jak lany zbóż bogate
w kwiatostany na przedmieściach raju.
Wciąż pragnie się rozwijać w subtelnej wrażliwości. Któż zatem odkryć i poznać potrafi drugie serce w szarej codzienności…
Świeć Panie nad wszystkim
Okryj mnie Panie światłem Twego płaszcza. Niech światło Twe przenika mą dusze i mojego ducha. Niech serce zawłaszcza, a zatem niech będzie jego jedynym pokarmem.
Świeć Panie nad wszystkim co o mnie stanowi ujmując rzecz niebanalnie.
Logos
Gdzie się spotyka pamięć z zapomnieniem lub gdzie bije źródło czystej wody i wartkim strumieniem nawadnia bezkresy krajobrazu istnieje chwila, którą pielęgnuje serce. To przestrzeń w relacji do wrażliwości, podobna do matematycznej jaką jest mnogość ilorazu danej wartości w trygonometrii funkcji i w funkcji limesie.
To wszystko łączy w sobie Logos, a zatem Bóg wcielony, Alfa i Omega w gamie rozpiętości
w pierwiastkach odniesień.
Jesteś szlachetnym kruszcem krwiobiegu
Uwielbiam Cię mój Ojcze, który niebo zamieszkujesz. Miłości ma jedyna i prawdziwa, Zmartwychwstały Panie.
Moje całe człowieczeństwo w Tobie rozkochane, choć grzeszne i słabe w lojalności.
Jesteś szlachetnym kruszcem krwiobiegu w moim ego, w mej przemijalności mostem ku przyszłości.
Dziękuję Ci za wszelkie Twe pierwiastki we mnie,
w królewskie godności odziane szaty. W nich jest wszelkie w życiu Twoje dostojeństwo, jak w złocie karaty.
W meandrach nawigacji
Wietrze, który myśli ludzkie niesiesz na swym grzbiecie w meandrach nawigacji. Ty który precyzyjnie docierasz do celu i ludzkie racje i relacji abstrakcje ślesz jak listonosz paczki w priorytecie..
Uwielbiam Cię wietrze, któryś jest powiewem Ojca, co w autorytecie kreśli krąg miłości.
Chcę być Ojcze zawsze w Twoim wietrznym kręgu, szczególnie w wieczności.
Intelekt lubi dyskursy
Czapki z głów wobec tych co myślą racjonalnie, dla tych co nie oceniają po pozorach, nie atakują frontalnie, ale czekają na rozwój sytuacji.
Szacunek wobec wszelkiej konstruktywnej
w intelekcie z życiem konfrontacji. Intelekt wszak lubi dyskursy, pytań prowokacje, intelekt sam kreśli biegunowe racje i nie racje, jest otwarty w tożsamości na bodźce w akcencie.
Szacunek zatem wobec mądrych intelektów, cóż nad to rzec więcej.
Pogodna aura
Zapomni mnie Ojczyzna ,zapomni historia ,ale nie zapomni mej osoby aura Ojca, czcigodna, dostojna.
W czeluść niepamięci nie strąci mnie miłość,
w miłosierdziu przed sprawiedliwością, bogata
w wrażliwość nie skarze mnie na potępienie, wszak kochając i będąc kochanym głosiłem zbawienie i jego królestwo w perspektyw wieczności.
To kolejny pejzaż mej osobowości w dojrzałości serca, w kartach dorosłości.
Nie jesteś sam
W serca miliardach niemiarowych drgań, kiedy człowiek czuje się samotny w życiu, ja wiem, nie jestem sam. A to znaczy, że przestrzeń mnie otacza, w swojej treści ubogaca to, co ubogim się być wydaje.
Mam co prawda za sobą zwycięskie bitwy lub wojny przegrane. Wiem czym jest cierpienie i smak bezradności, ale znam i piękne ścieżki, w których odnajduję ślady Tego, który z nicości powołał mnie do istnienia..
Mą świadomość, mimo grzechów, wad, słabości
i niedoli Bóg kształtuje smugą światłocienia.
Uwielbiam Ciebie Panie Boże w Troistości
O Ty, który jawisz się jako przechodzący między łanami zbóż, uwielbiam Ciebie.
O Ty co stąpasz ponad chmurami w ich gęstwinie, Ty którego imię znaczy Miłość na bezkresnym niebie,
w słońcu zachodzącym i o wschodzie słońca.
O Ty, który mówisz o sobie, że jesteś odwieczną osobą, jak nitka tworząca dziejów historię.
O Ty, który dostrzegasz mały konflikt między Twymi dziećmi i konflikty zbrojne i moje też słabości. Uwielbiam Ciebie Panie Boże w Troistości, w mej grzeszności, w ludzkiej nieporadności jak i na ścieżkach ku doskonałości.
Wierzę, że nie znajdę się po śmierci w nicości niebytu, ale że doświadczę pełni Twej miłości Ojcze, nieskończeń zachwytów nad Tobą.
Póki dobranoc Ci szeptam ukochany Boże tak bezpardonowo.
W łódeczce duszy
W łódeczce mojej duszy, jedne są tylko wiosła. Łupina jest tak skonstruowana, by wartka ją fala niosła, ot tak beztrosko na swym grzbiecie. Albo prądy strumieniowe w swych entych imionach, niczym mozaika farb artysty, zanim kontur postaci się ukaże na życia palecie…
W rzeczywistości utkanej nie na płótnie ale
w szarej codzienności… Niezależnie co powiedzą o tym inni ludzie w swej przemijalności.
Być może
Być może jestem trudny w poezji i w ogólnym odbiorze.
Być może czasem nie potrafię być Dobrym Aniołem dla wszystkich, którzy staną na mej drodze.
Być może twarz zakrywam, a twarzą mój świat. Ot ten, który określa i serce i duszę zarazem ,kształtowany przemijaniem lat przypisanych do mej wrażliwości.
Być może brak mi idealnej cnoty wiary i nadziei ,bogactwa miłości w postawach i w słowie…
Być może fenomen idealizmu…, obcy mej osobie…
W miłości bezkresie
Nie pytaj o drogę mego serca, dokąd ona zmierza. Nie wiem wszak co jutro mi przyniesie o poranku, czy dotrwam do pacierza.
Nie pytaj o moje słabości, raz są raz ich nie ma,
w zależności od anioła, który skrzydłem mnie otula, dotyka ramienia i wspiera w nadziei, w szarej codzienności, bym podążał prostą ścieżką ku zbawieniu, w bezkresie miłości.
Prowadź mnie mój aniele
Niech Cię prowadzi w życiu i przez życie przenajświętszy anioł, niechaj Twe ścieżki kształtuje. Niechaj to będzie herold Bożego Słowa co w łaskę obfituje, a łaską jest miłość, aż po zatracenie.
Niechaj Cię wspiera w bólu samotności gdy wokół cierpienie i smak bezradności, niech dodaje Tobie silę wiatru w skrzydeł rozpiętości, niech nie pozostawia nigdy Cię samemu sobie w materii lub w formie, kiedy zdążasz jako człowiek ku nieśmiertelności.
Niechaj zawsze będzie w swej solidarności szczery z Tobą. Traktuj Go jak przewodnika, przyjaciela duszy, szczerą rozmową wykaż się z Nim w dialogu.
Niechaj wsparciem będzie Ci po kres doczesności, niech wspiera Ciebie na każdym kroku…
W zawirowaniu listowia
Tak jak wiatr wysławia się w zawirowaniu listowia, jak rozświetla ciemność nocy woskowa pochodnia.
Tak jak kwiat rozkwita na tafli gorącego słońca, tak też ja pozdrawiam Ciebie w Słowie, a w Nim jest życie.
Słowo to wszak niekończąca się podróż w nieznane. To właśnie Słowo życiu sens nadaje i łagodzi obyczaje podobnie jak muzyka.
Dzielę się zatem z Tobą Słowa wrażliwością, jego melodyka niechaj serce Twe kołysze.
Niechaj Słowo będzie Twoją inspiracją, niechaj przerywa ciszę.
Serce wiele znieść potrafi
Wyciszaj emocje, niech ogień ducha je strawi, pamiętaj wszak, że serce wiele znieść potrafi, choć nie jest z szlachetnej stali. Rozpaść się w mig potrafi, szczególnie po hartowaniu. Dbaj zatem o komfort wnętrza
w emocji dystansowaniu.
Komnaty wytworne
Są w naszych głowach światy nierealne. Wytworne komnaty powiem niebanalnie.
Te światy istnieją jedynie nocą markowane spectrum znieczulenia gdy gwiazdy migoczą lub płomień świec je przypomina bez owego znieczulenia.
Łańcuch istnienia drży w najsłabszym ogniwie bez dopowiedzenia.
Dreluj mnie niczym wiśnie
Dreluj mnie jak się dryluje wiśnie mój Panie, separuj mnie od plew tak zwanej pestki, choć w pestce tkwi życia poznanie i trwanie zarazem.
To z pestki rodzi się owoc kolejny co zdobi ogrody lub ogrodów ołtarze, nie koniecznie w religii korelacji.
Kształtuj mnie Chryste na wzór Twego serca
w całej rozciągłości priorytetów jak i ideałów na kanwie miłości.
Tym, którym brak nadziei
Pomóż Ojcze Tym, którzy nie mają nadziei. Niechaj ich otoczą strażnicy Twej miłości, anieli śnieżnobieli, owe czyste duchy.
Niech podkręcą im adrenalinę, otrą niczym chusta Weroniki spłakane ich powieki. Niechaj odczują sens życia w swym życia bezsensie.
Spraw to Ojcze, aby nazbyt długo Twe umiłowane dzieci niczym zagubione owce nie trwały w nonsensie.
W łez niemych tęsknocie
Gdzie się ukrywasz, że nie czuję Twojej obecności Ojcze, gdy nie ma Ciebie przy mnie blisko. Gdy moje serce zdaje się płonąć niczym łuna węglików tworząca ognisko. Gdy niemiłosierni ból mi zadają tępym narzędziem, gdy mnie policzkują w oskarżeniu. Czy stoisz wtedy za mymi plecami Ojcze Miłosierny, czy raczej kryjesz się w cieniu, niczym niemy widz i zarazem aktor w twarzach moich sióstr i braci.
Odpowiedz mi na te dylematy Tatku Ukochany, wszak Twojej Postaci wciąż na horyzoncie wypatruję. Pragnę z Tobą dialog nieustanny prowadzić.
Z Tobą i w Tobie serce me ludzkie współodczuwa, współpracuje, w rytmice się odnajduje.
Jakie to trudne
Można mieć plany, marzenia, ów bakcyl, który nadaje życiu sens istnienia.
Można mieć wzorce, dobierać starannie proporcje, można i należy konstruować rzeczywistość gdy zajdzie taka potrzeba, ale jakże trudno być dobrym dla innych po prostu, gdy serce się w cierń przyodziewa.
W dialogu z życiem
Myśli natłok w mojej głowie, w całościowej mej osobie. Wrzeć się zdają kręgi, kości, instynkty w swej pierwotności.
Drżą mi palce i drżą dłonie, rozpalone moje skronie. Drży mi serce….
O nic Cię życie nie proszę …, chociaż chce więcej
i więcej, i tak bez umiaru.
Zażywać szczęścia w szarej codzienności i z ciebie, z Twego pucharu spijać ten nektar, niczym pracowita pszczoła…
Piękniej materii tej, życie moje nie umiem ubrać
w słowa.
Ad hoc
Zanim przeminie świat. Zanim ja przeminę.. Ukołysz moje serce dobry, kochający Boże jak tuli się dziecinę. Nie jestem astralnym ciałem, nie jestem też
i kołem, ale pod górkę pcham swój ciężar codzienności jak Syzyf z mozołem pcha swój głaz, który spadnie
z wierzchołka do jego podnóża..
Ukołysz mnie Tatku w Twoim kochającym sercu gdy szaleje burza za oknami.
Twoją ze mną i moją z Tobą relację Ojcze czyta się wszak pomiędzy wierszami.
Nad brzegiem ruczaju
Pogodną nucić pieśń nad brzegiem ruczaju,
w szeleście traw mieć podkład melodyki, uśmiechać się do siebie i do wspomnień, które dopiero w raju staną się niby nić Ariadny prowadząca ku błogiej szczęśliwości, do prawd, które nigdy nie ulegną przedawnieniu na kanwie miłości, lojalności i samospełnienia.
Być po prostu sobą, tylko sobą w doczesności, mimo iż świat wokół się zmienia…
Uśmiechem opromieniaj świat
Niech śmieje się Twa buzia, niech serce Twe się śmieje. Nieważne czy wokół Ciebie są prawdziwi przyjaciele czy nieprzyjaciele. Uśmiechaj się szczerze, uśmiechaj się sercem, bądź w uśmiechu niczym bukiet świeżych kwiatów w butonierce lub we flakonie na stole nakrytym obrusem białym.
Bądź w uśmiechu bytem doskonałym, twórz kulturę uśmiechu między wschodem słońca i jego zenitem, mimo jarzma, które na nas wszystkich ciąży w tożsamości grzechu, mimo tych biblijnych prawd dbaj o swe wartości.
Uśmiechaj się zatem w każdej sytuacji, która Cię zastanie w życiu, w życia doczesności.
Wszystkich Świętych
Moje życie nie skończy się w grobie wszak we mnie zasiany jest od chwili chrztu świętego ów boski pierwiastek… Tak ujmę to w słowie.
Nawet jeśli mnie spopielą i zgarną do urny, mój duch nie ulegnie przedawnieniu choć dziś jest czupurny,
a częściej bywa sentymentalny i wrażliwy w świata odbiorze.
Dziękuje zatem Tobie za ów cud istnienia, dobry Panie Boże.
Dzień zaduszny
Daj Panie zmarłym wieczne odpoczniecie w Tobie.
Po trudach codzienności rajskie daj ogrody. Niech trwają
przy źródle Twego Ojcze dostojeństwa, niech będą pełni pogody.
Otul ich płaszczem Twej miłości, wybacz wszystko co czynili w ich ludzkiej małości, a zarazem pod wpływem pokus tego świata.
Bądź im Królem Miłosiernym ukochany Panie Boże tak jak dobry tata.
Kim jestem, kim jesteś…
Soma i psyche, jaźń i świadomość, a może duch
i dusza tak zwana duchowość.
Kimże jest człowiek w swojej złożoności czy jedynie to zlepek komórek zdążający ku nicości gdy ciało ulegnie procesom starzenia, a po nich śmierć nastąpi…..
Te pytania retoryczne nie są bez znaczenia.
Pokonaj ograniczenia
Zechciej uwierzyć w siebie we własne możliwości, chciej uwierzyć, że pokonasz każdy mur, każdą przeskoczysz przeszkodę w swej nieśmiertelności. Nie użalaj się wiecznie nad sobą wręcz przeciwnie zarażaj świat wnętrza pogodą i dobrym spojrzeniem, bądź jak Tęcza, która jest kontrastem wielobarwnym między światłocieniem.
Walcz
Gdy nie masz już siły na złapanie oddechu gdy pławisz się w swej słabości w niewolnictwie grzechu. Gdy czujesz, że musisz coś zmienić by żyć lepiej, godniej a przybija Cię szara codzienność tak ujmę to w słowie, to pamiętaj, że warto o jakość życia walkę podejmować. Warto o życie w prawdzie powalczyć, by później się delektować jego smakiem.
Bierność w tej materii oscyluje surogatem szczęśliwości, ot słodkim lizakiem na łez otarcie.
Prawdy te poddaję retoryce tym, co pragną w życie wpleść swe ideały, tym co mają wsparcie w silnej motywacji.
Kto ma własne zdanie w tym temacie niechaj się odważy je opublikować poddawszy się na forum wspólnej konwersacji
Wymowność ciszy
Cisza jest moją muzyką. W rytmach ciszy nawiązuję konfrontację z wnętrza pedagogiką.
Cisza stanowi bazę do dialektyki, umysł jest w ciszy chłonny bodźców i impulsów, podatny argumentacji logiki wysnuwa praktyczne wnioski.
Cisza pozwala wobec świata się zdystansować ale głębię ciszy afirmują jedynie wybitne jednostki.
Boży Baranku
Jesteś dla mnie Boży Baranku niczym światło na drodze. Jesteś punktem odniesienia w pogodzie jak
i niepogodzie, w zawirowaniu emocji, w miliardach odniesień wobec człowieczeństwa, w konstruktywnej opcji moralnego wyboru.
Uwielbiam gdy z Tobą ukochany Ojcze zasiadam do stołu, gdy karmie się Twym Słowem i chleb jem do sytości.
Chce tej afirmacji w sobie doświadczać nieustannie Panie Boże, ucząc się postaw miłości.
Nieważne ile masz lat
Nieważne ile masz lat. Nieważne jakich nie chcesz pamiętać z przeszłości dat. Nieważne dawne marzenia niespełnione lub wzorce pierwszych zachwytów te niedoścignione, a przez to mogące wprawiać w nerwice.
Ważnym jest obecny kształt Twojego życia, to czy podniosą się do walki Twoje przyłbice, czy trud podejmiesz o jutra pejzaże. Życie wszak jest piękne tylko wówczas gdy żądne jest spełnienia marzeń.
Własny antuage
Pomimo różnic w światopoglądach, bitew wygranych w przegranych wojnach i na odwrót…. Zachować twarz…..
Własny antuage mieć w priorytecie. Nie być kukiełką pociąganą za sznurki, bez prawa głosu
w przypisanym do profesji wątpliwym w sumie autorytecie. W konwenansie przyjętej zasady, że to
i tamto nie wypada.
Tworzyć własną jakość człowieczeństwa w oparciu o prawa Bożej miłości o prawdy podstawy.
Odpierać złego ataki.
Tego życzę sobie i każdemu kogo spotkam na mej ścieżce Panie Boże w drodze do Itaki.
Gdy jak Adam kryję się
Liczę się z Twym zdaniem Boże, słucham Twojego Słowa. Wypełnia mnie przesłanie Twej miłości. Odnawia i pielęgnuje moje serce Twa źródlana woda wytryskująca ku wiecznemu życiu. Czasem jednak obraz Twój mi się rozmywa tak jak rozmywa się kontur i kształt rzeczy tym którzy są po tak zwanym znacznym spożyciu innej wody źródlanej.
Grzechy, które obciążają me sumienie Panie Boże
nie są dyrdymałem. Są przeszkodą w odbiorze tembra Twego głosu.
Ojcze, wiem, rozdrabniam się na grosze gdy Boskie Twe słońce okraszam cieniem. Gdy jak Adam kryję się przed Tobą.
Wybacz mi odstępstwa od Twych pierwotnych wpojonych mi zasad. Wykaż się Tatku pogodą zrozumienia. Wiedz, że kocham Ciebie od dzieciństwa po dorosłość i to się nie zmienia. Chociaż nie, zmienia się
w dojrzewaniu, w samego siebie przekraczaniu,
w krzywiźnie bitew przegranych i wygranych wojen w ich afirmowaniu. Zmienia się tak jak ja się Ojcze zmieniam. Cóż powiedzieć Tatku więcej w tej materii cóż więcej napisać. Decyzję pozostawiam Tobie bez dopowiedzenia
Zanim przeminę
Zanim przeminę jako człowiek, a przeminę
z pewnością spraw Dobry Panie Boże, aby świat który tworzy mnie jak i kształtuje był wypełniony miłością.
Miłość to zbrodnia jak i kara powiadają poeci, a ja ich prawdy odrzucam, traktuję je wręcz jako śmieci wszak miłość to powołanie, a powołanie to próba. Pytanie czy taki pomysł na życie Dobry Panie Boże zrealizować się uda.
Autentyczność
Bądź świętym między nieświętymi, schronieniem bądź dla bezdomnych. Nadziei światłem bądź dla zuchwałych i krytycznych wobec chrześcijańskiej moralności, krnąbrnych i wiarołomnych.
Uśmiechem zbywaj niewdzięczności, wszak od chrztu świętego doświadczasz nieustannie walorów Boskiej miłości a wraz z miłością i miłosierdzia.
Chciej być autentyczny jako człowiek dla siebie samego w tajnikach Twojego serca.
Miedzy teologami
W Tobie Chryste, Źródło Czyste zanurzyć się pragnę, by obmyć z grzechów duszę. Nic więcej w tej materii pisać nie muszę wszak wiem, że czytasz mnie między słowami.
Powiedz jak Ciebie mam odczytywać w gąszczu sprzecznych teorii pomiędzy teologami.
Odpowiedzialność
Każdy przed Bogiem odpowie za własne czyny. Zarówno myśliwy, który strzela do bezbronnej zwierzyny jak również mężczyzna ślący wdzięki do pięknej dziewczyny, mając zarazem w sercu wobec niej niecne plany. Odpowie za czyny także ten, co nigdy nie sięga po alkohol jak również ten, co wiecznie jest pijany.
Odpowie za własne czyny ten i ta, a nawet i ono, jeśli ma czynu świadomość, a żyje bez poczucia winy, ot co bezstresowo.
Wiele zapytań można tu nadto postawić. Jedno
z nich jest jednak najważniejsze a mianowicie jak na ziemi twórczo żyć, by później Boga się nie wstydzić, by się w Nim zbawić i nadal żyć twórczo po drugiej życia stronie?
Bezskutecznie próbuję znaleźć odpowiedzi na powyższe kwestie masując obie skronie….
Gdy upadniesz w proch
Otwórz się na Światło, na pejzaż miłości. Chciej wyjść z Twej ciemności ku ogrodom rajskim w Boskiej szczęśliwości.
Gdy upadniesz w proch podnieś się choć z prochu jesteś utkany, Bogu pozostaw sądy nad tym co wybrałeś, nie jesteś wszak doskonały.
Śmiej się do świata, śmiej się wewnątrz siebie. Jeśli masz taką okazję kreować rzeczywistość będąc jak latawiec na bezchmurnym niebie czyń to, o co się sumienie upomina. Najważniejsza wszak jest w życia biegu ulotności chwila. Fajnie zapomnieć się na chwilę. Zanim staniemy się ponownie prochem tej ziemi, zanim znikniemy w tumanie kurzu drogi i w jego popielatym pyle.
Wściekłość demoniczna
Na modlitwę biją dzwony. Demon wściekły, rozłoszczony wargi zagryza wszak wie, że modlitwa człowieka do Boga przybliża pokonując tym samym jego słabości w ich stopniowaniu i gradacji. Modlitwa wycisza w ludzkim sercu negatywne emocje żądne konfrontacji.
Demon jest chytry, wie gdzie uderzyć, aby poddał się człowiek bez walki, by chciał się ostatecznie Bogu sprzeniewierzyć, by odrzucił Jego miłość i miłości prawa. Dlatego wyje gdy słyszy kościelne dzwony. Nie w smak mu kolan postawa.
Pragnienie
Czym jest pragnienie? Ten stan imion ma wiele. To niedosyt w fascynacji, to także sentymentalizm pozbawiony kalkulacji gdy człowiek zastanawia się nad konsekwencjami, na przykład wody niedosytu…, niczym wędrowiec zagubiony na pustyni, gdy słońce dosięga zenitu.
Pragnienia mają barwy i barw odcienie, to iloraz
i iloczyn zarazem, ot serca i duszy przestrzenie, to grawitacje i animacje wokół tak zwanego braku w danej chwili.
Czy przyznasz intelektowi rację w tym temacie?
A może intelekt się myli?
Wystarczy iść pod prąd
Nieodkryty ląd.. Jest blisko nas, na wyciągnięcie ręki. Wystarczy iść pod prąd by odkryć jego pejzaże. Lądem jest ludzkie serce, serce każdego z nas. Prowadzą doń miłości korytarze, owe mariaże ducha i ciała
w posłuszeństwie wobec Boga i Jego praw, nadrzędna to wszak zasada wpojona w nas niejako a priori.
Serce to ląd odkryty i nieodkryty zarazem, tak zwane a’posteriori.
Spoistość chleba i wina
Moja Miłości… Ukryta w kielichu wina i w chleba spoistości, przenikająca mnie tajemnico do szpiku kości. Tobie się kłaniam, Tobie ślę pacierze w mej ludzkiej małości.
W serca spontaniczności wychodzę na przeciw Tobie choć wiem, że Ty pierwszy przychodzisz do mnie
w łagodnym powiewie, w objawionym Słowie.
Nie chcę się zatem naprzykrzać wszak znasz mej duszy arkana, wiesz czym żyję i w co wierzę, że często postawa niestała towarzyszem mojej drogi.
Podejmuję jednak dyskurs z Tobą Miłości Wcielona owe synowskie dialogi…
Sentymentalne uniesienia
Ech serce, żałosny jest twój los. Dajesz z siebie wszystko co najlepsze a w zamian dostajesz cios. Nieliczni Ciebie doceniają, na ogól tobą pogardzają mówiąc, że jesteś miękkie, a nie twarde.
Samotnia jest twej drogi towarzyszem jak
i uniesienia sentymentalne. Ponadto żadnej zapłaty.
Mimo to altruizm wykazujesz wśród dezaprobaty.
Adoruj Monstrancję
Zanim się przetną linie północy z południem, zanim nastaną gwałtowne wichry, nawałnice chmurne, zanim zabraknie w płucach tlenu i serce bić przestanie nie wiedzieć dlaczemu, zanim zdradza Cię przyjaciele bądź wyprze się Ciebie rodzina – wtulić chciej się dnia każdego w Chrystusa ramiona na krzyżu rozpostarte, moc jest
w nich i siła a zatem do działania inspiracja.
Adorować chciej także Jezusa na kolanach, pomocna jest tutaj monstrancja.
Pejzaże ciszy
Ciszo nieogarniona! Okalają mnie płaszczyzny twych pejzaży gdy wtulasz mnie w swoje ramiona.
Ciszo wszechobecna ukryta za szumem i hałasem. W Tobie dusza jest bezpieczna, ambarasem świata się nie przejmuje choć zdolna wnikać w arkana, tego co ważne
i co nieistotne na ścieżkach ludzkiego poznania.
Prawo naturalne
Sam z siebie nie napełni się dzban woda. Umysł nie będzie niczym źródło ze swoboda chlubić się bogactwem informacji, jeśli wpierw wiedzy nie zaabsorbuje poddawszy się edukacji.
Nie powie poganin, że wierzy w Boga jeśli nikt Boga mu nie pokaże, co prawda będzie składać ofiary obcym bóstwom i dla nich wzniesie ołtarze.
Ma człowiek wszak w sobie prawo naturalne wyryte. Nie oddzieli jednak sumiennie bez pomocy laski tego co piękne, od tego próżne , ot co pospolite.
Mądrze przeżyć życie
Zatrzymanie się w biegu…., niczym zakrzep tłamszący przepustowość krwinek w krwioobiegu….. Umiera jedna forma życia by miejsce dać innej formie,
a ja się pytam dlaczego tak być musi kłaniając się życiu pokornie.
Czym jesteś życie ? Czy nie Tobie poddałem się
w zachwycie? Ej życie, ty masz w sobie tchnienie od Tego, który sam jest życiem i prawdą w miłości… Przedawnienie nie grozi tutaj nikomu wśród przemijalności…, a przemija postać tego świata.
Staram się życie mądrze Ciebie przeżyć dostrzegając w potrzebie siostrę jak i brata co jawią się na mej drodze ,na ścieżkach wygranych bitew o twoją jakość jak i wśród niepowodzeń.
Na tafli obłoku
Mały chłopiec wyszedł ze mnie i staną z boku. Patrzy się na mnie i pyta niby w moim imieniu, gdzie płynę na tafli obłoku?
Moje dawne ja i moje ja obecne. Czy pokrywają się te horyzonty? Czy w tożsamości są sprzeczne?
Niczym w uczniowskim zeszycie
Kolejną ciszę noc niesie, księżyc leniwie w górę pnie się. Ustal gwar ulicy..
Słyszysz szepty w arkanach sumienia? Me serce, aż nadto je słyszy.
Do ducha dociera glos. Duch pyta: kim jest ten gość?
Czy to wyrzut a zatem cierpienie albo nostalgia za kimś bądź za czymś, tak zwane niespełnienie?
Serca rytm w tych kwestiach zdaje się być niemiarowy.
Ech serce, co Ciebie kształtuje, co określa zarazem, co zapisuje twe strony niczym stalówki pióro kreśli kartki w uczniowskim zeszycie?
Znam Twoje prawdy i nie znam ich zarazem dopóki
w zachwycie trwa życie…
7 grzechów głównych wg. plebana Wojtka
Nie wódź mnie na pokuszenie starodawny wężu, nie dominuj mej psychiki w twej pychy orężu. Nie nabieraj mnie na macki chciwości, nie napieraj na niewinność
w twojej nieczystości.
Zazdrość mi nie imponuje ale gniew jest czasem pod kopułą wraz z nim mu wtóruje nieumiarkowana miłość do picia i jedzenia, tak jak opisują to poeci, raj dla podniebienia.
Jest też jeszcze i inny twój front natarcia, wieść pragniesz mnie mianowicie od sutego żarcia na kanapę. Tam siedzi leń a jak pisał Tuwim, nie robi on nic cały dzień…
Konkluzja zatem jest jedna w tej sprawie. Miej mnie Panie Boże w swej opiece we śnie i na jawie …
Radość w Duchu Świętym
Chce się w Tobie rozradować Duchu Święty. Oddal ode mnie zatem smutki i troski, zachęć mnie do poznania rajskich ogrodów wszak jestem byt nieśmiertelny.
Ruah Jahwe, Tchnienie Bierne przeszyj me serce na wskroś tak, by to co we mnie nieświęte, niczym śnieg bielą się stało wszak nie wiem, ile mi na tym świecie na nawrócenie czasu pozostało.
Dobro osobowe
Wierzę, że istnieje dobro osobowe, nieskażone
w swej naturze. Wierzę, że mocą miłości pokonać można nie jeden sztorm i nie jedną burze. Nie ufam natomiast systemom, zdają się być zależne od człowieka.
Jedynie miłość czysta w swym bycie ludzką tożsamość urzeka.
Ultrafiolety w kryształach rodnych
Ultrafiolety w kryształach rodnych to odpowiednik serc niespokojnych. Granice na orbicie? Nierozsądnie obrać wspólną ścieżkę, by znaleźć się na szczycie.. Może łatwiej w pojedynkę, trudniej we wspólnocie, niczym myśl za myślą nieustannie goni piękna w swej prostocie,
a i trudna zarazem, gdy wynikiem jej impulsów markowanych serca krajobrazem jest rzeczywistość trudna, w nadziejach swych złudna, niczym puch ulotna…
Ech życie, jest w tobie, mimo wszystko nuta pogodna…
Filozofia na życie
Kwanty, kwarki i inne atomu rozczepienia nie są mi obce na liniach lub linach kontrastów przypisanych do ludzkiego poznania w sferach światłocienia.
Wiem, trudne to słowa, filozoficzne ale na życie filozofię obrać każdemu należy, by twórczo i ślicznie przeżywać każdy dzień, mieć zawsze pogodny sen
i umieć tłumaczyć zjawiska zastane.
Poglądy na filozofię życia są ważne, wszak życie nie jest banałem.
Rany Twoje chłonę, rany Twoje liżę
Chrystusie mój, połamany krzyżem. Rany Twoje chłonę, rany Twoje liżę. Wtulam się w Twój ból osamotnienia wiedząc, że także jestem pielgrzymem na szlaku zbawienia.
Znam Twoje łzy, znam większość prawd o Tobie, jesteś w konkretnym czasie obecny, w słowie pisanym
w troistej osobie i we mnie jesteś wszechwładny, jeśli na to Tobie pozwolę, poddawszy Twym natchnieniom i Twej inspiracji moją duszę, moje serce jak i wolną wolę.
Spełniać marzenia
Nie tylko w marzeniach i nie tylko w snach ale właśnie wtedy gdy miernikiem ścienny zegar, uchwycić odliczający żwawo czas przeznaczony na marzeń realizacje, niczym za kadrem kadr w migawce aparatu ujmując temat ów wieloznacznie.
Aby osiągnąć cel podroży trzeba działać a nie myśleć o działaniu, gdy czas zdaje się dłużyc i gdy leniwie odmierza godzinę za godziną. Psychomotoryka jest tu wsparciem niewątpliwie, natomiast napędową siła szczera modlitwa wyciszająca złe emocje.
To właśnie jedność emocji i psychomotoryki jest gwarantem sukcesu. Bez niej każdemu z nas łatwiej jest zejść na manowce..
Bóg, który mieszka we mnie
Kim jesteś źródło wytryskujące z głębin gór…?
Kim jesteś słońce, które się przebijasz przez firmament chmur…? Kim jesteś Ty w ich obu mianownikach ukryty? Niby taki oczywisty, a niepospolity zarazem. Jesteś pomostem miedzy tym, co wewnątrz i co na zewnątrz
w człowieku, owym pejzażem godności uwikłanej nieustannie w pierworodnym grzechu, w jego spoistości jak również w konsekwencji.
Jesteś Źródło, jesteś Słońce spoiwem ich kwintesencji, a tak po polsku, ujmując to prostym językiem.
Jesteś Bogiem, który mieszka we mnie, moich myśli, moich kroków, mych decyzji wiernym powiernikiem.
Pamiętaj więc skąd spadłeś i nawróć się,
i pierwsze czyny podejmij! (Ap 2, 5)
Dialekt dwudziesty trzeci
Człowiek nie może żyć pustką, zawsze przyświeca mu idea. Życie pozbawione celowości okazuje się ostatecznie bezsensowne. Dlatego taka mnogość wierzeń, filozofii, światopoglądów, a ostatecznie nawet i religii.
Niestety w wielu z nich poza Bogiem pojawia się inny wspólny mianownik. To demon, szatan, starodawny wąż, wiele tu można przymiotów wymieniać.
Najwyższy jego cel to pozyskać człowieka, a tym samym oddzielić go od Boga.
Usidlić człowieka
Okryć pragnie mnie szatan płaszczem ciemności, chce abym zatracił się w grzeszności i ostatecznie abym Boga z serca się wyparł, przekreślił wymiar miłości, którą jest Pan.
Uderza mnie szatan gradem pokus jak Chrystusa
w Getsemani mając nadzieję, że im się poddam.
Sprytny to rację przyznaję, przebiegły diaboliczny plan, usidlić człowieka, odebrać mu nadzieję… Sprawić by zaniechał walki o jakość swojego życia, tak zwane nawrócenie.
Dostrzegam w Tobie światło
Dostrzegam w Tobie światło, okala mnie i ogrzewa. Jestem przy Tobie niczym linia brzegu gdy fala ją pianą uściela.
Jestem bezbronny, a z Tobą frywolny zarazem.
Jak trudno jest uchwycić zachwyt chwili Panie Boże odmierzanej duszy kalendarzem…
Duch Święty doda Ci swobody
Chciej wniknąć w siebie w medytacji ale nie powierzchownie. Wypłyń na głębokie wody.
Nie bój się nurtów i prądów rzecznych lub fal wysokich. Duch Święty doda Ci swobody, użyczy Ci swej pogody.
Wnikać więc chciej w przestrzenie sumienia od pierwszych zachłyśnięć nie tylko powietrzem ku linii światłocienia.
Przez radość i łzy
Nie zatrzymam biegu spraw. Niczym kadr nie sprawię, że czas straci pamięć i zarejestrowanych dat nie będzie kojarzył.
Nie sprawię, by ktoś kto o życiu sielsko anielskim od dzieciństwa marzył spełnił swoje sny.
Jedyne co mogę, to być towarzyszem drogi przez radość i łzy.
Serce na zakręcie
Serce! Czy ty nie jesteś przypadkiem na zakręcie
w hiperbolach rytmiki. Wiem, że nie kierujesz się prawami logiki a jedynie intymnym zmysłem poznania.
Jesteś serce moim szczęściem, czuję w klatce piersiowej twej przestrzeni drgania, drżenie twe odbite rykoszetem czuję nawet na nadgarstku.
Serce.. Jakże jesteś nieodgadnioną dla mnie tajemnicą w każdym jej pierwiastku.
W afirmowaniu
Łatwo powiedzieć: musisz być silny gdy słabości
i życia trudności odbierają grunt stabilny.
Musisz być hardy, odporny, twardy ale w kochaniu odpowiedzialny, subtelny. Nie jak puch zwiewny i marny zarazem, pierwiastek tego świata zdobny na ogół niestety w słodkie iluzje miłości i jej sentymenty.
Pytanie jak wprowadzić to w praktykę, w polemikę codzienności i jej pragmatykę, jak sprostać temu zadaniu gdy samemu jest się niedoskonałym w miłości poznaniu, w jej afirmowaniu..
Małe osiągnięcia i wielkie sprawy
Odnaleźć sens istnienia, ową prawdę bez przedawnienia. Oczytać siebie w prawdzie. Zatrzymać się w biegu raz na jakiś czas, by chwilę uwiecznić w kadrze.
Wyalienować się ze zgiełku, podumać o tym co ważne i co nieistotne na sielskim siodełku z nadzieją na rozwiązania pozytywne.
Odciąć się od tego co jest mierne, pasywne, niekonstruktywne, ohydne, negatywne i głupio naiwne, by cieszyć się każdego dnia z małych osiągnięć i z wielkich spraw.
Nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy gdy za oknem złowieszczo wieje wiatr.
Daj mi Chryste myśli czyste
Daj mi Ojcze pierwotną siłę, ową motywację do życia tylko dla Ciebie.
Daj mi Chryste myśli czyste.
Daj mi Duchu unoszący się nad wodami tchnienie w moje piersi jak gdyby tlen współpracujący z sercem
i płuc receptorami.
Pozwól mi wrócić do raju. Do świętych rzek z ich plażami, z półkolami w linii horyzontu, poniekąd z ich areopagami w konfrontacjach zmiennych prądów ale bez wirów wciągających w głębinę.
Pozwól mi cieszyć się motylem, pszczołą, a nawet szerszeniem. Wzmocnij mnie Boże na to co mnie nieuchronnie czeka, na przeobrażenie moje dla Ciebie daj ufną nadzieję.
Jestem patriotą
Wewnętrzny mój imperatywie. Malujący krajobrazy na przestrzeni serca w inwektywie. Jestem do Twej dyspozycji.
Bóg z Boga, światłość ze światłości, a tak bliski człowiekowi w pryzmacie miłości wszak miłowanie jest cnotą.
Odwieczne Słowo. Jestem Twoim patriotą.
W społeczności chrześcijan
Podłość za podłością, za fałszem fałsz. Takie jest współczesne społeczeństwo w palecie swych kłamstw
i manipulacji wartościami. Trudno odczytać tu sens istnienia ukryty między wierszami.
Ludzie pragną miłości, akceptacji swoich racji
i poszanowania. Pytanie czy od siebie samych tego wymagają czy zdolni są do kochania i w kochaniu do ofiarności.
Taki temat dzisiaj podejmuję jako cząstka tej wspólnoty, w chwili ulotności.
Na oślep
Dokąd, ach dokąd pędzimy na karku złamanie. Chcemy szczęścia natychmiast, obce nam oczekiwanie. Ofiara nam też nieznana.
Liczą się jedynie przyjemności tego życia, taniec
i zabawa i liczne miraże, tak zwany hedonizm
i epikureizm w całokształcie zdarzeń.
Jak Adam i Ewa
Uciekaj moje serce na krańce świata jeśli w ogóle są takowe, wszakże przemijają lata a świata krańców nie widać choć sięga się po horyzont wzrokiem duszy i ciała zmysłami.
Gdzie zatem istnieje kraina szczęśliwości, ta ukryta
pomiędzy wiersza rymami, między spójnymi myślami
w zarzewiu ciała i ducha.
Gdzie jest takie miejsce, w którym nic nie trzeba udowadniać a jedynie się wsłuchać w rytmy miłości. Móc się cieszyć jak Adam i Ewa w pierwotnej świętości.
Bujanie w chmurach
Kim jestem, nie umiem powiedzieć. Każdego dnia siebie kwestionuję. Jestem człowiekiem, jestem poetą, teksty swe publikuję nie tylko na forach, także przez tomiki.
Lubię mieć mądrego interlokutora w arkanach polemiki o sprawach istotnych jak też i o bzdurach.
Stąpam na ogół twardo po ziemi, czasami zaś bujam w chmurach.
Odnaleźć chciej dziecko we mnie
Gdy Cię nie słyszę dobry Panie Boże bo pycha Twój głos zagłusza we mnie, nie bądź mi wtedy surowym rodzicem. Odnaleźć chciej dziecko we mnie.
Wyprowadź mnie z matni i pajęczyn utkanych przez szatana. Poruszaj i pobudzaj me wrażliwe serce do
z martwych powstania.
Z nadzieją na spotkanie
Uśmiechnij się do mnie z nieba mój aniele, ja śmieję się do Ciebie. Podziwiasz rajskie, boskie ogrody,
a przy mnie trwać potrafisz zarazem gdy jestem
w potrzebie.
Uśmiechnij się do mnie z wysokości, w trzepocie twoich skrzydeł niech spłynie na me skołatane ludzkie serce pierwiastek boskości, tak bym się nie lękał i nie trwożył, tak bym po dniu pełnym trudów bezpiecznie do snu się ułożył
Na kanwie ciała i ducha
Nie żałuj w życiu żadnej decyzji, miej zawsze dystans do hipokryzji, a więc do siebie, do swego wnętrza do krajobrazu Twojego serca.
Jesteś osobą, jesteś człowiekiem, masz wady
i zalety, zło nazywasz grzechem a dobro uczynkiem dobrym. Ozdabiaj świat i samego siebie uśmiechem pogodnym od ucha do ucha.
Niech Twa postać promienieje w codzienności na kanwie ciała i ducha.
Niczym laur złoty
Ech życie jesteś takie twórcze i zaskakujące jak planetoid na orbicie. Masz swoje smaki. W żadnej gazecie żadne pismaki nie oddadzą całej twej istoty.
Jesteś życie cudem nad cudami niczym laur złoty.
Puk, stuk, puk
Serduszko bije puk puk, serduszko rozpoznaje kto przyjaciel, a kto wróg. Serduszko zna na wiele pytań odpowiedzi, a zatem ma horyzonty i waży proporcje żyjąc wśród gawiedzi.
Na ogol serduszko zasad nie ustala choć ma przecież swe prawidła i sercowe prawa, intuicję jeśli ktoś woli nazewnictwo takie.
Serce ma potencjał w sobie, charyzmy wielorakie.
Paraliż czy, rozsądkowa decyzja?
Dialekt dwudziesty czwarty
Niestety serce. Dla wielu ludzi jesteśmy niezrozumiali. Markują nas wokół niemal wszyscy, akceptują bądź dezaprobują nasze namysły. decyzje i wybory a zarazem ignorują własne marzenia, ideały i tęsknoty. Pamiętaj serce ! Cisza jest Twoim przyjacielem, nie współzawodnikiem. Jedynie w ciszy odnajdziesz siebie. Co więcej nazwiesz w niej to, co nieustannie Ciebie określa, na ogól przerasta i zarazem kształtuje. Cisza jednak nie jest tożsama z milczeniem, które wielu uważa za złoto. Życie to paradoks przeciwstawnych wektorów. Jest piękne gdy się dba o jego jakość. Wyciszyć świat zewnętrzny by za chwilę wejść w niego z nowym imperatywem podyktowanym rozumnym i roztropnym sercem. Jakże wielka i trudna to sztuka. Serce, co myślisz w tej kwestii ?
Harmonia duszy i ciała
Jeżeli pragniesz osiągnąć harmonię całościową
w relacji duszy i ciała, usilnie pracuj nad kwestią pierwszą jak i drugą, to podstawowa zasada.
Krytycznie wnikaj we własne czyny, w postawy
i decyzje, niech nie kształtuje twego serca jedynie świat zewnętrzny, bogaty w hipokryzję.
Wytyczaj sobie jasne cele, konfrontuj je
z marzeniami. Wyciszać chciej emocje negatywne, nie rozdrapuj dawnych ran co karmią się wspomnieniami. Separuj od nich teraźniejszość, ufny bądź wobec przyszłości.
Zaszczepiaj w ludziach miłość, prawdę, piękno. Wierny bądź Twej pierwotnej, wewnętrznej lojalności.
Pro bono
Gdzie las się w górę wspina, gdzie dojrzewa kosodrzewina, gdzie tylko skały i kamienie, i wiatr co burzę wnet przyniesie a wraz z nią soczysty deszcz na nieba firmamencie w horyzontu bezkresie, tam jesteś serce.
Nie zrozum mnie źle, nie żyje iluzją tym bardziej w nonsensie.
Staram się trwać przy Tobie póki bijesz, póki krew przetaczasz w ludzkiej mej osobie……
Ewentualność
Ciekawe jak to kiedyś będzie gdy na królewskim tronie
i urzędzie spotkam na krótką chwilę w osądzie sumienia Boga twarzą w twarz, jak pisze święty Paweł do Koryntian (por. 1 Kor 13, 12).
Ta myśl zawarta w pytaniu to ważny wątek istnienia.
Światło Chrystusa.
Bogu niech będą dzięki
Dialekt dwudziesty piąty
Ilekroć zapalam świece wygaszając zarazem inne źródła światła, wiem. Nie jestem sam.
Nie ja ale zapalniczka, bądź zwykła zapałka roznieciła ten płomień. Trwam przy nim. Nie ogrzewa ale daje swoiste poczucie bezpieczeństwa, rozświetla mrok. Przełamuje cienie. Poniekąd wlewa w serce pokój i nadzieję.
Miasto wokół tętni, chodniki wibrują na każdym niemal przystanku. To tramwaj bądź autobus generują te wibracje.
Nadto krzyki, hałasy, klaksony.. Ludzie zdążający do domu po trudach dnia, napięcia, emocje, namysły, pragnienia, wszyscy poniekąd doświadczający spełnienia jak i niespełnienia, a zatem niedosytu.
Idealną świecą jest Paschał. Pascha to przejście. Pascha to życie inne, pełne zachwytu.
Dialekt świecy i ukryta w płomieniu myśl.
Czym jest myśl? Czym płomień? Czym idea?
Kim jest w sumie kapłan, człowiek i poeta tworzący te dzieła…





