Tytułem Wstępu
Słowa… Cóż znaczą dzisiaj wobec rozpędzonego
w medialnych reklamach świata, który otacza nas i określa.. Jesteśmy malutką jego cząstką, zawirowani, zagonieni, wiecznie zapracowani nie skupiamy się na słowie. Najczęściej przemawia do nas obraz.
A jednak to właśnie Słowo dało początek wszelkiemu istnieniu jakkolwiek to rozumieć.
Dzielić się słowem pisanym to dzielić się wnętrzem, ową wrażliwością postrzegania rzeczywistości, w której każdy człowiek ma kartę do odkrycia.
Tomik ten dedykuję mojemu Aniołowi Stróżowi
i wszystkim Aniołom, które strzegą mnie na moich drogach, a także wszystkim ludziom dobrej woli, którzy znając kamień filozoficzny wiedzą, jak z każdej rzeczy wydobyć złoto. Więcej dopowiadać nie trzeba.
Niech słowo w dedykacji, w serca inspiracji, dopowie co niedopowiedziane. Życzę, aby każdy w tym tomiku odnalazł cząstkę samego siebie.
Z pamięcią w modlitwie – autor
„Anielski Pocieszyciel”
Przez Raju drzwi uchylone
anioł wyfrunął na ziemię
nim skrzydła rozpostarł w pułapie
wzywany był w każdej potrzebie
przez Ojca
co mieszka wysoko
by pomógł
jak tylko umie
tym co stąpają beztrosko
ku śmierci
w bezmyślnym tłumie
Aniołem może być każdy
gdy gotów poświęcić swe raje
aniołem człowiek się staje
gdy Boga na piedestale
stawia bardziej niż życie
Też bym chciał
by mi się objawił
taki Pocieszyciel
2011
„Zamiast”
Zamiast kwiatów
słowo Ci przesyłam
a w nim serce
wśród rymów ukryte
daję słowo
wraz z bukietem znaczeń
daję wszystko
co niepospolite
Daję choć
w jednej sekundzie
nie proszę Ciebie
o wdzięczność
Tylko jedno
mam na myśli
dbaj o swoją codzienność
2011
„ Na trudne dni”
Nim dosięgnie kiedyś Ciebie
krzyk rozpaczy
nim się serce Twe wypali
kiedy przetłumaczy
marzenia
na rzeczywistość
i odwrotnie
wspomnij na te najpiękniejsze
zdarzenia cudowne
kiedy brałeś pełną garścią
z przebóstwienia świata
i w każdym widziałeś
dobrego człowieka
w każdym miałeś brata
Zdobądź wtedy się na uśmiech
na myśl oczywistą
że życie to pasmo
nie rzadko
z przejrzystą kartą
Kreatywną daj odpowiedź
odpowiadać warto
2011
„Miłość miłosierna”
Słońce się skryło
za horyzontem
wiatr chmury szybko pędzi
a ja w pokorze
klękam Panie
w modlitwie
Tobie wdzięczny
bo znów mnie skryłeś
w Twoim płaszczu
miłości miłosiernej
i znów w mą duszę
tknąłeś wiarę
że warto zostać świętym
i podnieść łatwiej się z upadków
gdy dłoń
tkwi w Twojej dłoni
i kiedy obraz miłosierdzia
maluję w sercu swoim
2009
„Imieninowe życzenia”
Na życie
nadziei
i wiary
Ci życzę
radości dni
które przed Tobą
bądź wierny
własnym ideałom
i co niełatwe
bądź zawsze sobą
Nie poprzestawaj
na małostkach
lecz chciej osiągnąć
szczyt swych marzeń
i czas odmierzaj sukcesami
twórz własną
wypadkową zdarzeń
I choćby wicher
wiał Ci w oczy
kreując
pejzaż pesymizmu
pokonaj go
roztropnym sercem
miej w sobie urok optymizmu
I co rzec jeszcze
niebanalnie
w dniu
Twoich letnich
cudnych imienin
chyba jednego
najważniejszego
by świat dobrocią
się przemienił
2009
„Bądź”
Bądź skałą dla świata
dla bliskich podporą
dziel się wszystkim
co przeżywasz
z kochającą żoną
miej dla dzieci
czas i serce
mów do nich
z czułością
one też
choć o tym nie wiesz
walczą
z bezradnością.
Mimo wszystko
znajduj chwile
na śpiew
i na taniec
a gdy przyjdzie
zawierucha
odmawiaj
różaniec
2009
„Anioły”
Anioły
działają twórczo
subtelnie
składają dary
trzepotu ich skrzydeł
nie słychać
choć żyją
pomiędzy nami
Anioły
są także dyskretne
w bilbordach
nie znajdziesz ich twarzy
nie błyszczą
świecidełkami
obcy im
splendor miraży
cichutko
się tylko wślizgują
do duszy
jak pod kołderkę
by
w niewidzialnym akcie
podać Ci
pomocną rękę
2009
„Nocne zamyślenie”
Mów do mnie szeptem
szeptem mów do mnie
bądź wtedy sobą
w szeptanym słowie
Trwaj w ukojeniu
w biernej postawie,
spijaj śmietankę
w podanej kawie
i ślij najpiękniej
uśmiech mi szczery
niech nas nie grodzą
żadne bariery
2009
„Perspektywy”
Myślę o Tobie
myśl zawieram
w słowie
ptakiem jest myśl
niesiona wiatrem
Jesteś tu ze mną
choć siedzę sam na sofie
palą się
jak zwykle
woskowe pochodnie
i cisza gra swoją pieśń
i jakoś tak w rym
składa się treść
bo pewność
że jesteś
dodaje siły
dla organizmu
to witaminy
że mam Cię blisko
chociaż w oddali
jesteśmy jednym
między słowami
2009
„Dialog z sercem”
Co myślisz
serce
o nostalgii
czy tak
jak u Jacksona
w Nibylandii
jest
marzeń spełnienia
komnata
i loża
i tylko rzeczywistość
krajobraz zuboża
ta realność
pozbawiona werwy
a przecież
byt człowieka
nieśmiertelny
ta niepewność istnienia
gdy tak wiele
do spełnienia
nie jest
do spełnienia
Odpowiedz mi serce
2009
„W zagonieniu dnia”
Jesteś
jak ptak
w wiecznej podróży
w trzepocie skrzydeł
czas
ci się nie dłuży
Jesteś oazą
z wiecznie Żywą Wodą
możesz być
pragnieniem chwili
i chwili ochłodą
gdzie pod palmami
w lekkim
wiatru szumie
poznam Twoje serce
co kocha rozumnie
Jesteś nieodgadnionym
lądem Pacyfiku
lub galaktyką
gdzie gwiazdek bez liku
błyszczy w odbiciu
innego słoneczka
co świeci wszak
jak nasze
takież ma usteczka
i wiele innych
masz dusz do odkrycia
a co w Tobie
najprawdziwsze
kryje tajemnica
2009
„Improwizacje”
Opuszkiem palca
uchwycić szczęście
nad cumulusy
wzbić się
bez skrzydeł
być
gdzie się pragnie
gdy zimno
i plucha
śmiać się beztrosko
od ucha do ucha
i wiele innych
doświadczyć zdarzeń
i spełnić jedno
z tysiąca marzeń
i kto odgadnie
co jeszcze trzeba
by się za życia
dostać
do nieba
2010
„Podobnie jak w życiu”
W tęczowym ogrodzie
wielobarwne kwiaty
koloryt palety
jak ludzkie dramaty
jedne
pną się w górę
inne
w dół spadają
znają się na słonku
oj dobrze się znają
Jedne
wiecznie w cieniu
inne
tuż przy oknie
nawet jeśli w oknie
ogród cały moknie
Czasem tak bywa
a tęsknota
by żyć pięknie
wiecznie w nich
prawdziwa
2010
„O Bogu inaczej”
Czymkolwiek jesteś
Energio Kosmosu
światłem wielobarwnym
w bezkresie chaosu
nutą
co przenika wieloistotowo
cały świat
nawet więcej
wszak świat nieskończony
Przenikasz mnie
Energio Życia
bycie osobowy
wszak masz nie tylko możność
ale akt
w istocie
Myślę
że masz wiele imion
ukryty klejnocie
2010
„W rachunku sumienia”
Co chcesz mi jeszcze
powiedzieć Boże
gdy zajrzę
ot tak
w sumienie
Co mi obrazem
stanie jasnym
co spłynie
ciemnym strumieniem
Łza na policzku
ot wynik wzruszenia
jak nazwać to
Panie Boże
dzięki
za możność istnienia
2010
„Zawierzenie”
W Twoje dłonie
serce moje
Nie boję się
że je utracę
wręcz przeciwnie
w dłoniach się wzbogacę
Ujrzę nareszcie
jak serce
nie w areszcie
lecz na wolności
bije spełnione
Wszak chwile
uchwycone źrenicą
są zapisane w nim
splotami zdarzeń
tak jak czas
gdy odmierza
kroki kartą
po spełnieniu marzeń
2010
„Obcowanie światów”
Pomiędzy naszym
ludzkim światem
jest świat
niewidzialny
nierealny
dla człowieka
dla duchów
zwyczajny
Ocierają się o nas
szepcząc tajemniczo
że tożsame
nasze światy
zwarte
życia nicią
2010
„W posłaniu”
W którym mieście
Ciebie spotkam
gdy złapie mnie
burza
jestem wszak
jak pył
niesiony wiatrem
a zdobiący róże
Co raz mnie czekają
tak niespodziewane
życiowe podróże
taki los mój
nakreślony Twoją dłonią
Tobie Panie służę
Czekam Ciebie
o poranku
Tyś moją ostoją
Choć Cię nigdy nie widziałem
Jesteś mi podporą
2010
„Chrześcijanin”
Tak po prostu
bez zależności
bez uwzględniania okoliczności
bądź dobrym człowiekiem
dla ludzi
dla świata
w każdym
chciej odkrywać
Chrystusa
jak brata
Śmiej się do życia
uśmiech ślij znajomym
bądź pogodnym
jak przystoi
godność Twej osoby
i nie przejmuj się głupstwami
choć
niektóre bolą
najważniejszym
być żyć twórczo
pogodzonym z sobą
2010
„Powołanie”
W jakąkolwiek
stronę życia poślesz mnie
Panie
pójdę nieskrępowany
na Twe rozkazanie
Do ludzi
co czekają
na serce z uśmiechem
co przebaczy
i zrozumie to
co zwie się grzechem
Kto pocieszy
w trudnej sprawie
da jasne wytyczne
Ktoś kto wie
jak płynie życie
bo to oczywiste
ktoś kto w Twoje
Panie porty
cumuje bezpiecznie
znając prawdy objawione
życie nie trwa wiecznie
to doczesne
w samej rzeczy
przyszłe znane Tobie
tak kończymy
tę dysputę
w niedokończeń słowie
2010
„Kanony serca”
Myśli są wiatrem
uczucia ogniem
to co najważniejsze
zawrę
w jednym słowie
Serce
o serce
Ty to masz życie
racjonalista
to znów marzyciel
szarpiesz się
tłuczesz jak oszalałe
raz spontaniczne
częściej dojrzałe
jak serce dziecka
pełne ufności
to znów jak krater
w swej bezsilności
Powiedz mi
serce
jak mam żyć z tobą
będąc wszak tylko
ludzką osobą
2010
„Na zdrowie”
We mgle
na oceanów dnie
w muszli pomysłów
w labiryncie zmysłów
odnajdę Ciebie
W kroplach deszczówki
w półlitrówce wódki
w letnim powiewie
w muzyce
i w śpiewie
w wierszach pisaniu
w niedopowiadaniu
tego co ważne
a tak niewymowne
Póki co
puchar do góry
niech będzie
Na zdrowie
2010
„W poszukiwaniu sensu”
Kiedy tuż nad ranem
budzisz się z koszmarów
i Anioł Ci szepta
by znów nie zasypiać
Kiedy lęk się ścieli
aż oddychać trudno
i łzy na poduszkę
jak z aurą pochmurną
padają
sącząc ból istnienia
wiedz
że taka nasza rola
na drodze zbawienia
taki kaprys losu
przeplatanie
wszystkich tęsknot
jak ironia losu
2010
„Nie tylko…”
Gdy gaśnie słonko
i czeluść głucha
jak koc się nocą ścieli
budzą się święci patronowie
i jasne postaci anieli
które czuwają nad duszami
co błądzą
w mrokach wieczoru
a ja ci szeptam
na dobranoc
tak całkiem bez pardonu
że też pamiętam
w swej modlitwie
by czuwał Bóg
nad Tobą
i by Cię wspierał
w tym co trudne
by darzył Cię
pogodą
i ślę Ci uśmiech
taki szczery
i słodkie ślę Ci myśli
a to
co słowo nie dopowie
niech snem się pięknym przyśni
2010
„Marzenie”
Odczytać słowa
na mokrym śniegu
na życia zakrętach
bieg spraw zrozumieć
Zatrzymać chwilę
co w ciągłym biegu
by czas
co pędzi ubiec
I mieć ten moment
na zadumę
nad życiem
snuć refleksję
by móc powiedzieć
z przekonaniem
nic nie jest ostateczne
2010
„Czuwanie Anioła”
Gdzie się przemieszcza
otchłań z niebytem
pośród nostalgii
za sercem bliskim
gdzie pajęczyny
sennych koszmarów
jak barwne kwiaty
nad urwiskiem
wołają
zerwij nas
choć lęk się ścieli
Jestem
w Twych wahaniach serca
tak
obraz się ścieli
Anioła
co nad Tobą czuwa
choć ma ludzkie cechy
Bóg
Aniołów zsyła z nieba,
ma w tym priorytety
2010
„Kamień filozoficzny”
Myślę o Tobie
w wieczoru splendorze
gdy do snu miasto zmęczone się ścieli
jesteś w mych myślach
bo jesteś w sercu
najszlachetniejszy
wśród kamieni
Jesteś mą tęczą
nad horyzontem
na samą myśl
uśmiecham się szczerze
jesteś tuż zaraz przed zaśnięciem
gdy bogobojne prawię pacierze
a kiedy oczy zmęczone zamykam
i snom się cały oddaję
wierzę
że będziesz znowu przy mnie
gdy dzień kolejny nastanie
2010
„Wielobarwność”
I wzbieram się w sobie
i wiem
że biec muszę
i że poprzestać nie mogę
na fali wzruszeń
tych niepisanych
a jednak
spełnionych
ile we mnie
dusz subtelnych
nieodgadnionych
Ty to masz szczęście
powiesz mi pewnie
że żyć mi przyszło
w kraju nad Wisłą
że ja mam szczęście
A szczęściem
jest żyć po swojemu
nie dać się złamać
byle czemu
to wiarę mieć
że każda chwila
jest nieuchwytna
jak pył motyla
jak wiatru szept
jak rzeki prąd
jak ściskać chwilę
pomocną dłoń
2010
„Eucharystyczny”
Boże
coś skrył się cały
w Słowie
choć
słowo
chwały Twej nie odda
jest w Tobie wszystko
czego człowiek pragnie
choć tajemnica
niewymowna
otula Ciebie
Panie stworzenia
a ja
malutka cząstka istnienia
cieszę się Tobą
trzymając w dłoni
okruszek chleba
przebóstwiony
2010
„Lustro”
Tajemnico moja
słodka niewiadomo
co prowadzisz mnie w podróży
gdzie się czas nie dłuży
istoto rzeczy
wątku najprawdziwszy
jestem wierny Tobie
ja w Tobie
przejrzysty
nuto co nadajesz ton
w palcach artysty
jestem Tobą rozkochany
to fakt oczywisty
2010
„Kochaj życie”
Kochaj życie
kochaj świat
kochaj
choć przybywa lat
a może właśnie
że lat przybywa
kochaj to wszystko
co przynosi chwila
i delektuj się
tym smakiem
póki serce bije
wszak to
co jest najważniejsze
znika w drogi pyle
2010
„Uśmiech i światło”
Tak trwaj w uśmiechu
w wyobraźni serca
niech się świat zachwyci
pięknem Twego wnętrza
Ciesz się oddechem
cokolwiek on znaczy
każdy wszak
sam oddech
sobie przetłumaczy
Światło miej w sobie
energię życia
tak wiele jest przed Tobą
rzeczy do odkrycia
i jak potrafisz
bądź prawdzie wierny
pokorny w czynie
i miłosierny
2010
„Wartki nurt”
Kochaj każdego
każdego wspieraj
każdemu
niebo sercem otwieraj
wycieraj łzy
a samo życie
traktuj jak natchnienie
wszak każdy z nas ma
w Bogu
zapisane przeznaczenie
i własnych dni rytmem
odmierza chwile
bo życie
tak jak wartka rzeka
piękne
w swej głębinie
2010
„Ciesz się chwilą”
Ubierz myśli w słowa
nutom nadaj rym
ciesz się każdą chwilą
czasem pod prąd płyń
nie daj się zwariować
oszukać się nie daj
a także za bezcen
nigdy się nie sprzedaj
Twórz własną historię
doskonal sumienie
niech w słonecznej
tęczy duszy
ustępują cienie
niech śpiewają ptaki
Ty wraz
za ich pięknym śpiewem
zdążaj do Itaki
2010
„Chrzcielna dedykacja”
Mały Aniołku
w pieluszki zdobny
Uśmiech Twój śliczny
ciepły
pogodny
Patrzę na Ciebie
nieba perełko
w Twoim serduszku
tak czyściusieńko
Masz piękną duszę
i oczka piękne
i na chrzcie świętym
imię masz święte
więc trwaj w tej prawdzie
w tym cudnym stanie
niech Bóg
ma w Tobie
rozmiłowanie
2010
„Na pierwszą komunię”
Dusza usłana
białych róż płatkami
serce czas odmierza
uderzeń rytmami
by spotkać Jezusa
w żywej obecności
doświadczając Jego piękna
w kruchej codzienności
Jakie życzenia
składać w to święto
gdy dziecko
duszę ma wniebowziętą
chyba jednego
by poprzez świętość
odmieniać życia
szarą powszedniość
by wzrastać w łasce
Boga i ludzi
i by w mozole
się nie natrudzić
mając oparcie
w Boskiej odsłonie
wdzięcznie ku Niemu
składając dłonie
2010
„Modlitwa wstawiennicza”
Czy możesz Panie
mną się posłużyć
i wesprzeć
ludzkie
zranione lica
Czy mogę z Tobą
w sercu
i w duszy
odkryć
co nie jest do odkrycia
i wlać nadzieję
że wszystko można
pokonać wiarą
i miłością
Jeśli tak
tylko o jedno proszę
otul mych bliskich
cudownością
Twojego tchnienia
Twojej Boskości
Twoich intymnych myśli
w odsłonie
a ja w modlitwie
Tobie wdzięczny
w serca kontury
ułożę dłonie
2010
„Czystość”
Czystość duszy
piękno serca
kwintesencja
człowieczeństwa
przebóstwienie niespełnienia
w akcie
w którym zespolenia
doświadczają
wszyscy ludzie
Jedynie zaś Ci
co ułudzie świata
nie poddali woli
wiedzą
że przez czystość życia
Pan Bóg ich ochronił
nawet więcej
obdarował
siłą charakteru
tak by być z Nim
w nieustannym
mądrym zespoleniu
2010
„Aniołowi ukrytemu w człowieku”
Jesteś Aniołem
mojej modlitwy
jesteś
jak Ojciec
na nieboskłonie
gdy widzę
Ciebie
mam
serce czyste
mam
wyciągnięte
ufnie dłonie
by Cię przywitać
jak
cud istnienia
więcej
nic nie mam
do powiedzenia
2010
”Marzenia”
Marzenia
ulotni wirtuozi
na życie
pragnienia
i nostalgie
nocą
i o świcie
tajemne wszechświaty
inspiracje serca
a każda
dotyczy wyobraźni
wnętrza
delikatności
pewnych postaw
oczekiwań
tak dla odmienności
2010
„O duchowości w skrócie”
Uduchowienie
to nie swoista
siebie adoracja
to duszy afirmacja
w miłości Boga
to kontemplacja
Jego oblicza
w porannym słońcu
w blasku księżyca
niemalże
w każdym życia momencie
to w doczesności
wniebowzięcie
2010
„Drabina bytów”
Świat wartości
między wiarą
a życiem
konotacje
spekulacje
wobec postaw
być
czy
mieć
to pytanie
o tożsamość
serca
i w tym cała rzecz
2010
„Konotacje”
Nad sensem życia
nocą przychodzą refleksje
głosimy samym sobie
jego kwintesencję
toczymy dysputy
prawimy morały
ale za dnia
każdy w sumie
nie jest doskonały
We wnętrzu samych siebie
mamy miasto święte
i święty tam krajobraz
zdobny w sentymenty
i łąki wiatrem kołysane
i pola bitew
a wraz z nimi
wygrane
przegrane
więc świętość
na codzienność
wpisana w wybory
czy to takie trudne
w świecie rozpędzonym
2011
”Na dorosłość”
Dojrzałość
kiedy to przychodzi
Niedojrzali są do życia
maturzyści młodzi
a co dopiero
gimnazjaliści
zdążający po podpis
księdza do zakrystii
Dojrzałość
rodzi się wraz z życiem
w odpowiedzialności
za siebie
i tych co mnie określają
więzami miłości
to nie wiekiem przypisana
mądrość i rozwaga
to pozytyw tożsamości
w oparciu
o Boże
prawa
przypisane sercu
Dojrzałość jest wszak
pozbawiona
ironii nonsensu
2011
„Na Dzień Matki”
Cóż Mamo Ci życzyć
w to święto majowe
kiedy łąki
pola
lasy
kolorytem przystrojone
kiedy wiosna
tańczy w słońcu
zwiastującym lato
tylko jedną
nutkę serca
dziękując Ci za to
że jesteś
wciąż obecna
że kochasz
wciąż tak samo
dziękuję za dni przeminione
o jutro by nastało
Boga w pokorze
proszę kolanami
bo jesteś
wciąż jedyną
mama nad mamami
2011
„Ojcu na niebie”
Kochany Ojcze
Biblii odsłono
co w miłosierdziu
zdobisz świat
koroną
obecny w ołtarzach
całego wszechświata
dostrzegasz każdego
w każdym widzisz brata
Ty
mój Tatuś ukochany
piszę o Tobie poemat
mym życiem utkany
Jesteś w mych myślach
jesteś w moim wnętrzu
odkrywam Cię w słońcu
w przeczystym powietrzu
w kwiatach
i w przyrodzie
jestem wciąż
w zadumie
w bezkresu swobodzie
nad Twym lustrzanym
we mnie odbiciu
ucząc się Ciebie
adorować w życiu
2011
„W pograniczu światłocienia”
Patrzę na Ciebie
Boże niepojęty
w ikonie
nad mym telewizorem
Ty
Ojciec mój święty
Wsłuchany w Ciebie
słucham muzyki
gotowy z Tobą
do polemiki
o sedno sprawy
o rzecz w istocie
jak Życie
tak ulotne
pokochać w przelocie
jednej i drugiej rzeczywistości
jak się odnaleźć
w beznadziejności
jak tak po prostu
być tylko sobą
traktując szczęście
bezprzedmiotowo
Powiedz mi Ojcze
Ty co wiesz wszystko
jakie przede mną
pobojowisko
jak wiele mam
do pokonania
jak wiele doświadczę
kochania
niekochania
jak bardzo zrani mnie
kamień niezgody
jak wiele
we mnie będzie
Twej Boskiej pokory
czy stanę na piedestale
wierny Ewangelii
czy w późniejszym życiu
Twoim będę świętym
Ty
co otulasz w ramionach
Życie
w nich ja bezpieczny
kocham Cię
w zachwycie
2011
„Nie martw się”
Nie martw się życiem
co los przyniesie
jakie odkryje
karty przed tobą
Bądź zawsze wierny
swym ideałom
ciesz się relacją
z bliską osobą
Trwaj mocno w wierze
w niej miej oparcie
zwłaszcza gdy przyjdzie
smutek
rozdarcie
i pytań natłok
w różnym wymiarze
wytchnienia szukaj
przed ołtarzem
2011
„Kalejdoskop”
Nasze myśli
znów się miną
w zagonieniu dnia
życie pisze scenariusze
aktor rolę gra
Mówisz życie
dokąd pędzisz
ja już nie nadążam
jestem sam
niepewny drogi
po której podążam
szukam siebie
własnych rytmów w tańcu
choć rozumiem
jak się życie
odmierza w różańcu
jak się pisze pięciolinię
nutkami Jezusa
jak się po nich
każde serce
miarowo porusza
Ej serce
cóż mogę dać ci dzisiaj
abyś nie błądziło
tylko pewnie jedną prawdę
rytmu bezpiecznego
2011
„O życiu wewnętrznym”
Ogniu
co płoniesz
w każdym z nas
jak Krzew Gorejący
co nie spalasz
a jedynie
w sposób przejmujący
zapalasz do walki
o byt
o styl istnienia
dobra nuto na dojrzałość
na piękno tworzenia
mój Boże
ukryty w sumieniu
twórco inspiracji
tuż po przebóstwieniu
w intymnej relacji
w której nie ma spekulacji
kwestii spornych
wokół tego
co jest wielobarwne
w duszach niepokornych
2011
„Nie dręcz się serce”
Nie dręcz się już
serce
serca problemami
nie pamiętaj
o dniach trudnych
kiedy nad rytmami
nie miałeś kontroli
Serce
pozytywnie myśl o życiu
daj sobie swobody
ciesz się
pięknem świata
światem twej przestrzeni
niech się serca
krajobrazem
widnokrąg rozścieli
2011
„Sercu sercem”
Nic nie mówisz
serce
czemu milczysz
serce
powiedz serce
jak dzień minął
czyś się wiele natrudziło
czy rytm miarowy
czy kołatanie
czy wzajemne przeplatanie
stanów ducha
Serce
jak jest w istocie
jesteś smutne
i płaczliwe
czy w zalotach
urodziwe
namiętne
rozkochane
jak to jest
gdy ludzkie serce
jest oczarowane
2011
„Wdzięczna pamięć”
Pukam do Raju
w ciszy wieczoru
nad dniem minionym
czyniąc zadumę
rozważam wzloty
i upadki
co określają
ludzką naturę
Mam zaufanie
do Boga Ojca
więcej
miłości tworze wspólnotę
a w niej
dostrzegam
sercu bliskich
po jednej
i po drugiej stronie
Tych co odeszli
i tych co trwają
z mozołem życia
oczywistym
co są jak ja
mój Dobry Ojcze
w modlitwie
wierni
i przejrzyści
2011
„Iluzja nonsensu”
W pędzie życia
w rytmie pośpiechu
pędzimy ku mecie
nieświadomi grzechu
zaniedbania
Po co nam starania
w pogoni za szczęściem
jeśli trwamy
nieustannie
w iluzji nonsensie
po co szczyty zdobywać
nieznane odkrywać
cieszyć się w wytchnieniu
dalekim w spełnieniu
zarazem
Takie myśli
na dobranoc
kreślę kalendarzem
2011
”Homo homini”
Nieosobliwie
osobliwa to prawda
że człowiek
człowiekowi
skacze wciąż
do gardła
W pośpiechu
i w nerwach
w braku rozmodlenia
zadajemy sobie
dnia każdego
ocean cierpienia
Ocieramy się o siebie
jak cienie postaci
chociaż mamy
wokół siebie
bliskich
siostry
braci
choć marzymy
po kryjomu
by świat uległ zmianie
byśmy mieli
mały udział
w dobra zmartwychwstanie
2011
„Twórcze inwencje”
Nadaj mi temat
ja dodam muzykę
i tak stworzymy
własną prozaikę
Inwencją mnie zaskocz
kulturą
i szykiem
a ja ci odpowiem
wesołym wierszykiem
na wszystkie zagadnienia
na wszelkie problemy
bo i ja bohater życia
nie schodzę z tej sceny
w której tworzyć
nie jest łatwo
światy wymarzone
gdzie się sączy
białe wino
a czasem czerwone
2011
„W tańcu życia”
W tańcu mnie zaskocz
zaskocz mnie krokiem
niech napełnię wszystkie zmysły
Twym wdziękiem
urokiem
poprowadź łagodnie
a zdecydowanie
tak bym mówić Ci nie musiał
nadęte kazanie
ale bym poddał się rytmom
cudownej muzyki
prowadź tak
przez życie całe
pełne prozaiki
ot zdobne w witraże
piękne jak ballada
Taniec
chlebem jest aniołów
i to nie przesada
2011
„Modlitwa o cnoty”
Daj mi piękne oczy Panie
takie światłe i przejrzyste
takie aby w miłowaniu
były krystalicznie czyste
Daj mi serce
mądre
prawe
zdobne w cnoty i morale
tak by ci co mnie poznają
byli pewni swej niewiary
w oczywistość
daj mi kruszywa spoistość
Daj mi pokój na codzienność
pełną wrzasku
i pośpiechu
daj rozumność
i hart ducha
wobec pokus
siły grzechu
daj mi wody z Twego źródła
które nigdy nie wysycha
tak ogólnie rzecz ujmując
zachowaj mnie
od ryzyka
2011
„Tchnienie czynne”
Skryta Miłości
ukryta Chusto Weroniki
w szarej codzienności
o Dłoni
co dłoń dziecka tulisz
co prowadzisz
co w ostateczności
zbawiasz
Tchnieniem czynnym
Pokochałem Cię
wiedz o tym
z Tobą jestem innym
bardziej dojrzałym
co dnia kłaniam się ołtarzom
wewnętrznie tożsamym
spójnym w intelekcie
będąc rozkochanym
Tobą Panie
w życiowym dialekcie
w ulic gwarnym tłumie
bo mam serce
dzięki Tobie
co kocha rozumnie
2011
„Na ołtarz codzienności”
Tysiące gwiazd
rozproszonych na niebie
szukam siebie
w Tobie Panie
w sobie
szukam Ciebie
Jesteś tam
na firmamencie
taki zwykły
a ukryty
określają Ciebie
wschody i zachody
w pośrodku zenity
Jesteś taki mi podobny
ja podobny Tobie
chce Cię więcej
coraz więcej
w mej ludzkiej osobie
w mojej wrażliwości
Daj mi siebie
na bezkresny ołtarz codzienności
z mocą ducha
i z uśmiechem
Twym promiennym
od ucha do ucha
2011
„Zmartwychwstanie”
Zmartwychwstać
nie dla świata
nie dla tłumu
nie w gwarnym wrzasku
w środku miasta
w ogłupieniu szumu
zmartwychwstać dla siebie
odrzuciwszy kłody
w tym co szpeci
godność ludzką
w odsłonach osoby
w tym co rani
poniewiera
dopowiadać resztę
myślę
wcale nie potrzeba
2011
„Z perspektywy dziecka”
Boże który jesteś
tak bliski sercu
choć niezrozumiany
przez dzieci
co powinny być pewnikiem
w Ciebie świętej wiary
Nauczycielu mój
Mistrzu
i Panie stworzenia
dzięki Tobie
na codzienność
krajobraz się zmienia
Ludzie Ciebie postrzegają
z krzyża perspektywy
a ja Ciebie
wciąż odkrywam
w odsłonie dzieciny
taki mały ukochany
Bóg
w swym majestacie
krzyżowany za me grzechy
w serca poemacie
2011
„Zasadne pytania”
Myślę, że ciekawym jest fakt stawiania sobie pytania
o sens życia w miarę upływu lat. To pytanie powraca niczym bumerang. Życie – samo w sobie – w nim ja – człowiek – stanowiący jego cząstkę. Czym jesteś Życie? Pasmem doświadczeń, dramaturgią przeplataną nokturnem i adagio? Ile jest w tobie piękna i ile lęku o ciebie by nie stracić wątku, by godnie cię przeżyć, tak jak na ogół przy ważnych okazjach życzą sobie bliscy.
„Uparcie i skrycie och życie”. Nie każdy ma odwagę głośno tak powiedzieć. Nie każdy kocha i ubóstwia twoja nitkę – mówi się wszak o nici życia. Jesteś Życie tajemnicą samą
w sobie, każdy odgaduje Ciebie inaczej. Gdyby tak móc opowiedzieć historię wszystkich ludzi – niejedna opowieść zachwyciłaby świat. Cudownym byłoby mieć taką zdolność, aby w oczach drugiego człowieka widzieć jego historię zapisaną rytmem serca, swoistym tabernakulum, świątynią odniesień do tego co przed i tego co tuż po. I znów pojawia się pytanie: co myślisz, Serce? Kim jesteś, Serce? Mówi się, że masz komnaty, że jesteś twórcze, że tłuczesz się w klatce jak ptak na uwięzi, że szarpiesz się i spalasz – także w czasie, a czas jest życiem, ot co.
Ile jest recept na udane życie, a skoro recept to i lekarzy, którzy je piszą. Ile mądrych ksiąg głoszących kwintesencje tego, co mądre i piękne, a mimo to każdy człowiek ma swoją alternatywną odpowiedź.
Być twórczym, ot sedno życia. Cokolwiek znaczą pojęcia „serce” i „czas” należy pojąć je właściwie przede wszystkim sercem , które jest nośnikiem człowieczeństwa a jedynie człowiek świadomie życie przeżywa: dając i tracąc, kochając
i doświadczając bycia niekochanym, spełniając marzenia i goniąc za nimi, raz na wierzchołku, raz w dolinie cienia, z mocą w sobie i ze słabościami dnia, z wiarą i nadzieją, że tylko tak jest warto podjąć każdą próbę.
„O marzeniach”
Marzenia, dzięki nim życie ma właściwy kierunek. Od tych prozaicznych, aby zapewnić byt sobie i najbliższym, po te ambitne -dotyczące jakości życia jakkolwiek by ją zdefiniować. Życie bez marzeń jest jak płuca pozbawione tlenu, zagonienie codziennością dławi inspiracje serca, które zdaje się wegetować. Niby normalny puls, tętno stabilne, a jednak drży, lęka się, niepokoi, rozchwiane, bez perspektyw, zdane na łaskę losu, łaskę chwili.
Marzenia tworzą wizerunek zarówno przedmiotów rzeczy – racji bytu – jak również racji dla siebie samego jako człowieka – dostojeństwa korony stworzenia. To świadomość bycia gdziekolwiek, istnienia dla siebie, w sobie i poza sobą, w naturze świata, w której przyszło doświadczyć znikomości chwili.
„O kapłaństwie w człowieku”
Być dobrym człowiekiem – jakie to trudne zważywszy na słabość natury. A co dopiero być dobrym kapłanem, zarówno
w wymiarze liturgii, licznych posług normowanych duszpasterstwem, jak też i we wspomnianym człowieczeństwie serca rozumiejącego bez słów, gdy sercem Jezusa żyje się na co dzień.
Kapłaństwo nie jest na chwilę, jest wpisane w tożsamość. Jeden z trzech sakramentów pozostawiających niezatarte znamię na duszy. Od takiej świadomości nie sposób uciec. Nie można wyprzeć się i zanegować zarówno tych pierwszych, jak
i późniejszych zachwytów łaską doświadczywszy chwilowej niedyspozycji czy dyskomfortu.
Trzeba wymagać od siebie, stawiać sobie coraz wyższe poprzeczki, tworzyć perspektywę dla jutra w oparciu
o zamierzone cele ciesząc się obecnością Boga w sobie samym, by chcieć Go z uśmiechem rozdawać światu.
Światło i mrok, rzeczywistości przypisane nie tylko do świata wokół nas. To także świat duchowy, świat wnętrza każdego człowieka.
Ile jest we mnie, w Tobie, światłocienia? Jaka to esencja? Czego jest mniej a czego więcej, kto dobierał proporcje?
Pan Jezus podpowiada nam, że jeśli nasze oczy są światłe, a te są przecież zwierciadłem duszy, całe nasze życie będzie w świetle a zatem piękne jak przesłanie Ewangelii – harmonia we wszystkim, dobroć i miłość. Jeśli jednak nasze oczy są pełne ciemności, jakże wielka to ciemność. Noc zmysłów, hołd ciała, pycha z wielością postaw, egoizm w najczystszej postaci.
Im człowiek dojrzalszy tym częściej dostrzega, że oprócz czystej bieli i głębokiej czerni są jeszcze odcienie szarości. Człowieka nie można ani przesadnie gloryfikować, ani ganić go nieustannie. Tymczasem osądy wielu ludzi są pozbawione tej mądrości.
Nawet w najgorszym grzeszniku, uznawanym przez ogólnie przyjęte autorytatywne normy, tli się zalążek dziecięctwa Bożego. Skoro Bóg, odwieczna miłość, nie przekreśla człowieka, lecz daje mu szansę to dlaczego człowiek dla człowieka jest często sędzią pozbawionym miłosierdzia?
Czasem zdarza się taki cud jakiego wielokrotnie doświadczał sam Jezus. Oto człowiek, zraniony własną ciemnością, odwraca się od niej. Zauważa, że ścieżka po której podążał prowadzi donikąd. Jak marnotrawny syn wraca do swojego domu, a więc do początków świętości. Może spoglądając na zakurzony obrazek z I komunii tęskni do tamtej beztroski
i chce być znowu jak dziecko. Może patrząc na zdjęcie matki, która dawno odeszła przypomina sobie jej wzorce, ideały, recepty. Tęskniąc prosi człowiek Boga jak łotr na krzyżu: Ulituj się nade mną. I Bóg rozumie.
Nie osądzajmy ludzi wokół nas, osądzajmy samych siebie. Świat wokół nas może się nigdy nie zmienić na taki jakiego byśmy sobie oczekiwali, ale my możemy się zmieniać. Wewnętrzna pustynia w oazę. To takie trudne i takie proste zarazem w zależności od tego po której stronie opowiada się nasze serce: światła, z jego bezgraniczną euforią, czy cienia, krainy mroku
i śmierci.
„Próby mówienia o cierpieniu”
Wszelkie próby mówienia o cierpieniu z punktu widzenia zdrowego człowieka są jak swoiste uderzanie kulą w płot. Mówi się, że wcale nie trzeba przebyć choroby, aby umieć ją leczyć lub dotknąć ognia, by się przekonać czy rzeczywiście parzy. To frazesy i spekulacje. Cóż może mieć na myśli człowiek, kiedy mówi, że współczuje innemu danej sytuacji? Czy jest to tożsame ze współodczuwaniem, wnikaniem w sedno danej rzeczy zarówno na podłożu psychicznym jak i somatycznym, rozumieniu bytu tak jakby się go samemu doświadczało?
Niewątpliwie pomaga tu wyobraźnia, mówimy
o wyobraźni serca czy wyobraźni miłosierdzia. W istocie jednak każdy z nas inaczej przeżywa ból. Wiąże się to i z wychowaniem, i z wartościowaniem świata i z relacjami wobec najbliższych.
Nie wykluczam istnienia tych, którzy mają rozwiniętą nadświadomość i na określone bodźce reagują wzorcowo. To jednak mały wycinek społeczeństwa, a skoro o nim mowa trzeba pamiętać, że zarówno empatia jak i to wszystko, co się z nią wiąże są niejako wpisane w cechy narodu. To prawda, byt niewątpliwie kształtuje świadomość, ale życie, które nieustannie zaskakuje, stawia nowe wyzwania konfrontując teorię z praktyką.
Cóż znaczy słowo w relacji do faktu? Czy mówiąc z głębi serca słowa: współczuję, rozumiem…., czynię to jednorazowo czy może jestem w nieustannym kontakcie z człowiekiem, który cierpi?
Wiemy, że ludzie cierpią, nawet najbliżsi, ale cóż możemy zrobić poza towarzystwem i dobrą myślą. Myślę, że każdy człowiek doświadcza cierpienia, każdy na tyle na ile jest w stanie unieść w danej chwili, całej jego wielowymiarowości. Mówiąc zatem o empatii może faktycznie dany jest nam wgląd w istotę rzeczy w zależności od rozwiniętych w sobie charyzmatów
i talentów.
„Definicje bólu”
Ból? Jego definicję znajdziemy w każdym słowniku. Ale czym jest gdy jednocześnie jest wszystkim i wszystko zawiera w sobie?
Mówimy, że ból odczuwamy, składamy sobie jego wyrazy w tych chwilach, w których poniekąd wczuwamy się w rolę tych, których on dotknął a my byliśmy świadkami ich dramatu – odchodzenia bliskich, straty, która ów ból rodzi.
Psychika i somatyka, dusza i ciało, wnętrze i zmysły – każde z nich na różny sposób ból sobie tłumaczy w zależności od receptorów odbioru. Definicje słownikowe mają się tu nijak, są pół, a nawet ćwierć prawdami.
A ból duszy? Ból matki opłakującej śmierć Syna na krzyżu, ból transponowany na każdą z matek?
Granica bólu – dobre określenie istoty, racji danego bytu, wszak ból ma różne oblicza. Swoisty szczyt, na którego koronie czeka nirwana. Jeśli wydoskonalić się na tyle w bólu, by go pokonać to jednocześnie doświadczyć cudu rozkoszy tworzenia novum…, w bezkresie horyzontu jakkolwiek go tłumaczyć.
W zależności od percepcji ból rozumiemy, akceptujemy bądź świadomie odrzucamy wszelką myśl o nim, gdy bezpośrednio nas nie dotyka. Jeśli jednak jest odwrotnie wobec naszych planów i zamierzeń? To nie światy istniejące obok siebie, to współgrające ze sobą nuty tworzywa określającego człowieka.
W zależności natomiast od lat doświadczenia uczymy się ból szanować znając skale jego wychylenia. Myślę, że każdy człowiek ma prawo mieć o nim swoiste pojęcie. Oczywiście napisać czy powiedzieć można o wiele więcej. Są to jednak rozmowy niedokończone, partytury, na których rozbiegane nuty tworzą własną muzykę, to żywy nurt niezależny od uproszczeń zawartych w definicjach.
Judaszowa zdrada
Człowiek człowieka może zdradzić na wiele sposobów. Mąż zdradza żonę, żona zdradza męża. W oparciu o pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę tego żywota można wymienić na tej kanwie znacznie wiele innych zachowań ludzkich
Istnieją też i inne zdrady: zdrada przyjaciela, towarzysza drogi, zdrada ideałów, własnych przekonań, zdrada wartości. Można również zdradzić głosząc nieprawdę. Zdradza się wówczas człowieka w taki sposób by wyrządzić mu krzywdę. Są to zdrady subtelne, zazwyczaj ukartowane i przemyślane, przynoszące pozorne zyski, tak jak pozornej wartości stanowiło 30 srebrników wyznaczonych dla tego, który zdradzi Jezusa.
Sumienie na różnorodny sposób można uwrażliwić bądź uspokoić, tak by samo sobie dyktowało normy. Czasem, gdy dochodzi do takiej konfrontacji, że rozmawia Ono samo ze sobą, może się uświęcić bądź sponiewierać i tym samym zagłuszyć samo siebie. Wszystko w zależności od relacji z sercem, to ono dyktuje warunki.
Jaką rangę ma jednak zdrada Boga, nie tylko Jego praw, ale samego bytu – osoby w trzech odsłonach? Judasz nie wytrzymał tej presji. Sama zdrada była splotem różnorodnych impulsów, które się w nim skumulowały. Późniejsza jednak świadomość czynu unieszczęśliwiła całą jego osobowość. Ból zdrady Boga wyperswadował mu przebaczenie samemu sobie, mimo że powołała go do apostolstwa Sama Miłość.
Psychologia podpowie, że przebaczenie samemu sobie jest wyrazem najwyższej miłości, że to miłość własna otwiera szerokie spectrum do miłości ku innym. To prawda. W każdym jednak ludzkim sercu odzywa się wcześniej czy później imperatyw sumienia, ów głos pochodzący nie od nas samych, ale właśnie od Boga, jakkolwiek by Go definiować.
Oczy wiary to horyzont bezkresny, jeśli się wierzy. Boga poznajemy właśnie przez wiarę. Nie jesteśmy świadkami Jego dni, nie towarzyszymy Mu w pielgrzymowaniu po Ziemi Świętej. Podążamy raczej Jego śladami, odkrywamy miejsca w których żył, wzrastał, dojrzewał, gdzie poniósł śmierć i gdzie zmartwychwstał.
Jeśli uważamy się za chrześcijan zdajemy sobie sprawę, że Jezus to odsłona Troistej Wspólnoty. Zdradą Boga zatem mogą być również sprzeniewierzenia Jego natchnieniom, zaprzeczenia charyzmatyki Darów Ducha Świętego. Brak osobistego rozwoju, zaniechanie starań, pasywność.
Wobec Boga Ojca obowiązuje nas natomiast Dekalog, zatem świadomy grzech ciężki zawiera w sobie nośnik zdrady.
„Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci na nią kamień” (por J 8,7) podpowiada nam Chrystus. Przyznać należy w tym miejscu, że wszyscy jesteśmy zdrajcami. To może
i bolesne słowa i ktoś może poczuć się urażony. Poza Maryją
i Jezusem nikt z nas jednak nie jest bez winy. Jeśli sumienie nas nie oskarża, czynimy samych siebie kłamcami i nie ma w nas prawdy, a ta wyzwala.
Prorok Izajasz podpowiada, że wszyscyśmy pobłądzili jak owce (por Iż 52,6). To też prawda. Szukamy po omacku, nie rzadko na granicy oczywistości szczęścia, nie zdając sobie sprawy, że jest ono na wyciągnięcie dłoni. Bóg jest Miłością,
a cóż znaczy szczęście z miłości okradzione. Miłość rodzi szczęście, a szczęście w miłości dojrzewa.
Jest prawdą, że wszelkie wartości wpisane są w tożsamość narodów tak jak i religie. Ale prawo miłości i do miłości powołanie wpisane jest we wszystkie ludzkie serca. Niezależnie więc od tego czego zdrada dotyczy zawsze opiera się o miłość,
a ta, skoro jest cechą wspólną wszystkich populacji, sama
z siebie musi pochodzić od Stwórcy. Wspólny mianownik jest równocześnie wypadkową kruszywa z któregośmy powstali.
Boga zatem można zdradzić na wiele sposobów, bardziej czy mniej wyrafinowanych. Tak dzieje się każdego dnia a mimo to On zawsze gotów jest przebaczyć.
Przestrzeń i czas
Teraźniejszość….. Czy w ogóle istnieje? Każda chwila istnienia zapisuje się pamięcią, ta zaś, która się staje jest jednocześnie przyszłością. Narodziny i śmierć w jednym akcie zarazem.
Bóg powołał nas do wieczności. Odniesienie wobec czasu przypisane jest naturze. Czym jednak są przestrzeń i czas? Przestrzeń dotyczy całości człowieka, a więc i jego duchowości. Czas natomiast odmierzany jest przez ciało, właśnie w tej kolejności. To z ciałem wiąże się doświadczenie rozwoju od narodzin ku naturalnej śmierci. Z duchem również, ale o tym za chwilę. Duch nie należy do ciała choć w pewnym zakresie o nim stanowi. Czas jednak działa tu na niekorzyść. Ciało umiera, duch zaś doskonali się bądź degraduje w zależności od wolności wyborów.
Można powiedzieć, że nasza przyszłość jest kwestią czasu. Myślę, że otwieram tu szerszą perspektywę. Przyszłość dotyczy także wieczności. Poza duchem nic nie trwa wiecznie. Materia potrafi się przeobrażać, ale w ostateczności staje się węglem,
z którego powstała. Bożym pierwiastkiem.
Tylko jednej materii Stwórca przypisał tchnienie: „tchnął w jego nozdrza tchnienie życia przez co stał się człowiek istotą żywą” ( por. Rdz 2,7 ). Więcej, stał się koroną stworzenia.
Marzymy o pięknej przyszłości nie rzadko starając się ukryć mroczną przeszłość. Świadomi własnych czynów, przekonań i tego, co nas określa w danej chwili. I znów pojawia się rola czasu. Mówimy „ daj mi chwile czasu do namysłu”.
Miejsce i czas, ciało i duch, cokolwiek mówią tu definicje.
Jakże wielką tragedię muszą przeżywać ci spośród nas, którzy w doczesności upatrują ostateczny sens istnienia.
Z czasem, kiedy stoi się na krawędzi życia, przeżywa się dramat utraty. Nie sądzę, by człowiek na łożu śmierci nie snuł ostatecznych decyzji znanych tylko jemu, kiedy nie może już wyartykułować czegokolwiek. To intymne tajemnice wewnętrznego dialogu, owe rozmowy z samym sobą, stanowiącym znacznie więcej niż tylko ciało. Tęsknota bowiem za wiecznością jest wpisana w naszą tożsamość.
O wewnętrznej przestrzeni
nazywania rzeczy
Słowa, które nie nadążają za myślami, wzruszenia pozbawione artykulacji gdy jedno drugie wyprzedza bądź markuje.
Życie pozbawione sensu z czasem zdaje się być wypełnione pustką. Serce ludzkie jednak pustką żyć nie może, zwłaszcza kiedy jest na fali tworzenia.
Ciekawym jest fakt, że to właśnie serce zwykliśmy upatrywać w roli oskarżyciela. Nie ofiary. To serce zdaje się dyktować wybory a jednocześnie żąda „serca” dla samego siebie.
Platon podpowiada, że dla stabilności Państwa należy wyzbyć się poetów. Czym jednak byłoby perfekcyjne państwo pozbawione wrażliwości narodu i w narodzie.
Każdego dnia, o każdej porze dziękuję Bogu za życie. Czym byłoby ono bez wzruszeń, a wraz z nimi całości zachowań. Cóż znaczą słowa wobec niewypowiedzianego? Znając wszelkie możliwe synonimy nie jesteśmy w stanie zdefiniować ostatecznie serca. Pozostaje ono zawsze zagadką, nieświadome wobec jutra, coraz to nowych odkryć w przestrzeni samospełnienia bądź niespełnienia.
Poza materią tworzywem rzeczywistości jest właśnie serce w zależności od inspiracji, przesłanek bądź wytycznych. Serca nie sposób przekalkulować separując w nim tym samym ziarna od plew. Podobnie jak z życiem – póki trwa jest Terra Incognita.
Umiejętność rozmawiania z własnym sercem zawsze stanowi krok naprzód. Podejmujmy tę praktykę. Starajmy się rozmawiać z samymi sobą, uczmy się samych siebie nie tylko
w świetle marzeń czekających spełnienia, także w konfrontacji
z niełatwą często rzeczywistością. Uczmy się akceptować dzień dzisiejszy, nie jutro, nie żyjmy nostalgią wobec tego co mogłoby być a nie jest lub tym co miało się stać a się nie stało. Każdy dzień traktujmy jako szansę samorozwoju w wielowymiarowości i w wieloistotowości odsłon serca, jedynego powodu tej weryfikacji.
Nie kto inny jak właśnie serce jest i pewnie będzie naszym oskarżycielem bądź obrońcą. Życzę wszystkim i każdemu
z osobna by podążać za inspiracjami w odkrywaniu siebie na ścieżkach tworzenia.
„Psalm kapłański”
Sanctus Deus
Sancta Maria
Boże Ojcze Święty
Święta Maryjo Panno
Wam się oddaję
w świętej litanii
Was dziś ubóstwiam
napisanym psalmem
Kyrie Eleison
Eleison Christe
jakie to piękne
jak oczywiste
Matko,
co delikatnie do snu mnie układasz
Ojcze
co się z Matki decyzjami
nie pod presją zgadzasz
pozwalając mi w wolności
tworzyć
psalmu nuty
czasem
podniesione do krzyżyka
Matko
Twoim oczom serca
prawda nie umyka,
a ta jest postrzegana
wrażliwością.
Uwielbiam Cię Matko
serca łagodnością
Wskazania Twoje
rozważam i chłonę
choć nie zawsze tak się dzieje
kiedy niepokojem
serce się porusza
tak to jest gdy ludzkie serce
półprawdą się wzrusza
Ojcze
Ty to rozumiesz
Ty znasz
czym natura
Ojcze
Synu
Duchu Święty
Trójjedna Kultura
Ty wiesz kim jest człowiek
w swojej bezradności
zanim dojdzie chwiejnym krokiem
ku doskonałości
Święta Mario
Czysta Pani
łaski nieustannie
wypraszasz nad nami
Boleść Twą dusze przeszyła
więc rozumiesz
kiedy chwila
pod presją
Nie tłumaczysz człowieka
podaną sugestią
wręcz przeciwnie
wnikasz w byt
nie umie kochać tak nikt
Dałeś Ojcze
w tchnieniu życia
świadomość i wolność
dałeś mi
koronie stworzeń
dostojność i godność
Dałeś wiarę i nadzieję
i głębię miłości
tak bym tworzył rzeczywistość
kruszywem Boskości
Mówisz Matko
to depozyt
miny lub talenty
kto pomnoży je po stokroć
ten za życia święty
choć wiadomo
nie tak prędko
osiągnąć dojrzałość
kiedy się dostrzega w sobie
człowieczeństwa małość
grzechu szkaradność
choć wie każdy, że w małości
piękno
delikatność
Jak to jest Tatku
być w błękitnym raju
spoglądać na ludzi
z Twego piedestału
jak to jest dostrzec
w miliardach człowieka
Powiedz Tatku
co naprawdę
w człowieku urzeka
Mówisz człowiek Ci tożsamy
obraz
podobieństwo
ale człowiek także umie ranić
czynić bezeceństwo
Może lepszym zestawienie
homo sapiens z małpą
może tam grzech pierworodny
A tak szczerze Panie Boże
Do małpy ja niepodobny
Pisząc Tatku te słowa wiem, że wiesz
w czym tkwi sedno sprawy
wiesz
w czym tkwi uroda
Tatku
A jak to jest w moim przypadku
Rozmawiam z Tobą po ludzku
zwyczajnie
tylko serce Chrystusowe
prawdę mą odgadnie
Piszę te słowa
do Rodziców
do Rodziców mówię,
wiem, że jestem waszym dzieckiem
jak jednostka w tłumie
wyjątkowym bytem
czasem wschodem słońca o poranku
a czasem zenitem
Zachód też określa Bliscy
osoby mej szkliwo
jestem wszak
w drabinie bytów
królewskie ogniwo





